11 czerwca 2013

[Recenzja] Judas Priest - "Screaming for Vengeance" (1982)



Album "Point of Entry" spotkał się z niezbyt dobrym przyjęciem, co dało do myślenia muzykom Judas Priest. Na kolejnym albumie postanowili zaprezentować dokładnie to, czego oczekiwali fani. A oczekiwali grania czystego heavy metalu. "Screaming for Vengeance" przypomina wręcz płytę demonstracyjną, mającą na celu pokazanie, czym jest ten styl. Nie brakuje tu zatem szybkich galopad, ostrego brzmienia, typowych riffów, efekciarskich solówek, przerysowanych partii wokalnych ani stadionowych refrenów. Przeważają kawałki stawiające na metalowy czad (np. "Electric Eye", "Bloodstone", tytułowy), ale jest też coś w sam raz do radiowej promocji ("You've Got Another Thing Comin'" i kojarzący się z AC/DC "Devil's Child"), a nawet pretensjonalne intro ("The Helion") i coś na kształt metalowej ballady ("Fever"). Pewne kontrowersje, wśród fanów zespołu, może budzić jedynie "(Take These) Chains" - gdyby tylko gitarzyści całkowicie zrezygnowali z przesterów, byłby to kawałek czysto poprockowy. Nagranie pokazuje, że zespół całkiem nieźle odnalazłby się w takiej stylistyce i mógłby być poważną konkurencją dla ówczesnego Fleetwood Mac czy solowego Phila Collinsa. W sumie szkoda, że nie poszedł w takim kierunku, bo to najfajniejszy kawałek na tym albumie. Zwraca uwagę niezłą partią wokalną Roba Halforda, który unika tutaj wyższych dźwięków, a także bardzo chwytliwym, choć dość banalnym refrenem.

Miłośnicy heavy metalu znajdą na "Screaming for Vengeance" wszystko, za co uwielbiają ten styl. Natomiast przeciwnicy takiego grania - wszystko, co ich w nim śmieszy lub irytuje. Ja zdecydowanie zaliczam się do tych drugich i razi mnie tu przewidywalność, schematyczność, nadmierna prostota oraz naiwność, co razem sprawia dość karykaturalne wrażenie, choć na tle dwóch wcześniejszych wydawnictw Judas Priest, ten album jest dla mnie nieco bardziej słuchalny. Doceniam też to, że zespół - mimo presji wywieranej przez fanów - podjął pewne próby urozmaicenia tego materiału, w tym jedną dość odważną. Szkoda tylko, że pod względem artystycznym nie przedstawiają one większej wartości, nie różniąc się pod tym względem od reszty albumu.

Ocena: 4/10



Judas Priest - "Screaming for Vengeance" (1982)

1. The Hellion; 2. Electric Eye; 3. Riding on the Wind; 4. Bloodstone; 5. (Take These) Chains; 6. Pain and Pleasure; 7. Screaming for Vengeance; 8. You've Got Another Thing Comin'; 9. Fever; 10. Devil's Child

Skład: Rob Halford - wokal; K.K. Downing - gitara; Glenn Tipton - gitara; Ian Hill - bass; Dave Holland - perkusja
Producent: Tom Allom


14 komentarzy:

  1. Tu mamy świetną okładkę. To sprawka Douga Johnsona, który machnął im potem jeszcze kilka min. Defenders of the Faith, Turbo.
    No i świetna płyta. Kto pamięta teledysk do You've Got Another Thing Comin' ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie rozumiałem fenomenu tej płyty i uważam że melodie są tu we większości po prostu banalne. Dla mnie lepsza jest płyta Defenders of the Faith.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może faktycznie przydałoby się aby aktualizacje recenzji były na bieżąco publikowane bo fajnie by bylo zobaczyć jak zmieniła się ocena poszczególnych albumów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię "You've Got Another Thing Comin'" i "Electric Eye" - ten drugi według mnie wypada dobrze na tle dwóch poprzednich płyt przede wszystkim rozbudowaniem - jest kilka zmian motywów (partie gitary, tempo, wokal) które wypadają całkiem nieźle na jako całość. Wyróżnia się to na tle na pewno trzech wcześniejszych albumów, na których brakowało "rozbudowanego" utworu. A co do "Take These Chains" - lubię refren, jest faktycznie zapamiętywalny

    OdpowiedzUsuń
  5. Obiektywnie patrząc 4 to za niska ocena. Oczywiście z perspektywy tego czego teraz słucham do dałbym 2 ale jednak Screaming w heavy metalu znaczy wiele jak napisałeś myślę że spokojnie można jej dać 7 bo w metalu to jedna z lepszych płyt. Na pewno lepsza od płyt Iron Maiden.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak album disco polo znaczy wiele w swoim stylu, to też powinien dostać 7/10?

      Usuń
  6. No nie ale mimo wszystko (na szczęście) galopujący Maideni też mają niskie oceny ale jednak trochę wyższe od mniej kiczowato grających Judasów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poziom kiczu porównywalny, a jeśli już, to więcej go u JP. IM próbowali jakoś urozmaicić swoje granie, czasem z niezłym skutkiem, a ci drudzy starali się być czysto heavymetalowi, przez co ich granie jest znacznie bardziej przerysowane i karykaturalne.

      Mam oczywiście na myśli dokonania obu zespołów z lat 80.

      Usuń
    2. Nawet jak słuchałem metalu to zawsze nie cierpiałem dwóch zespołów: Metalliki i Iron Maiden. Więc jestem uprzedzony. A podobno jak mówi przysłowie wszyscy metale bez względu jaki podgatunek lubią to wszyscy lubią Metallikę i Maiden. Ja miałem odwrotnie.

      Usuń
    3. Muzyki trzeba słuchać bez uprzedzeń i oczekiwań. Inaczej wiele się traci. Może i nie w przypadku akurat tych dwóch zespołów, choć wśród wykonawców, jakich wciska się niemalże siłą początkującym słuchaczom, należą do tych najbardziej wartościowych. Dlatego, ponieważ są u nich elementy zaczerpnięte z ambitniejszych odmian rocka. I dlatego od tych zespołów można przejść bezpośrednio do słuchania rocka progresywnego. W przypadku Judas Priest jest to niemożliwe, nawet za sprawą tych wczesnych albumów. Od tego można przejść tylko do podobnie grających kapel.

      Usuń
  7. oczywistym jest że najpierw słuchałem i potem nie lubiłem a nie odwrotnie. Wychowałem się na Maidenach i Metallica których słuchałem na samym początku w połowie lat 80-ych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zaczynałem od Metalliki i Maidenów (nie dosłownie, ale byli to jedni z pierwszych wykonawców, jakich poznałem) i przez wiele lat bardzo ich lubiłem. Teraz nie miałbym po co tego słuchać, dostrzegam u nich wiele wad, ale nie uważam za jakiś bezwartościowy syf. Spoko granie dla początkujących. Natomiast Judasi byli dla mnie przez wiele lat kompletnie niestrawni, dopiero jak poznałem albumy z lat 70., to trochę ich słuchałem i do dziś uważam za nie najgorsze, ale te późniejsze to już taka sztampa i przerysowana tandeta, że nie słyszę w tym nic godnego uwagi.

      Usuń
    2. A czy ja napisałem że to bezwartościowy syf. napisałem że od dawna nie lubię tych zespołów (a akurat tak się składa że pierwsze co w życiu poznałem to raczkująca wtedy Metallica dzięki której zacząłem słuchać metalu "tego dla zaawansowanych czyli nie tylko Metallica, Slayer, Maiden czy Priest" a jest o wiele więcej bardziej ciekawego metalu niż te znane z mediów zespoły) to wcale nie oznacza że to bezwartościowy syf. Wielu wartościowych wykonawców nie lubię jak i też lubię parę bezwartościowych rzeczy.

      Usuń
    3. Nie twierdzę, że tak napisałeś, tylko przedstawiłem swoje zdanie na temat tych zespołów.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.