13 kwietnia 2013

[Recenzja] Alice in Chains - "Sap" EP (1992)



Ważną część dyskografii Alice in Chains stanowią EPki, na których zespół pokazuje zupełnie inne, łagodniejsze oblicze. Pierwsza z nich, "Sap", ukazała się już niespełna rok po debiutanckim albumie "Facelift", a jeszcze przed premierą jego następcy, "Dirt". Wypełniają go głównie melodyjne, akustyczne piosenki, jak "Brother", "Am I Inside" (oba z gościnnym udziałem Ann Wilson, wokalistki zespołu Heart) i "Right Turn" (w którym z kolei grupę wsparli Chris Cornell z Soundgarden i Mark Arm z Mudhoney). W najbardziej chwytliwym "Got Me Wrong" oprócz gitary akustycznej pojawia się także elektryczna, ale wciąż jest to dużo lżejsze i bardziej piosenkowe granie, niż na debiucie. Takie lżejsze oblicze Alice in Chains także wypada udanie.

Na wydawnictwie znalazł się też ukryty bonus w postaci nieuwzględnionego na okładce "Love Song" - ewidentny wygłup, w którym muzycy pozamieniali się instrumentami. Byłoby jednak zdecydowanie lepiej, gdyby się tutaj nie znalazł, gdyż nie tylko nie pasuje do reszty wydawnictwa, ale też po prostu obniża jego poziom. Ogólnie jednak "Sap" stanowi bardzo przyjemny suplement (bo trudno inaczej traktować to dwudziestominutowe wydawnictwo) do regularnych albumów zespołu.

Ocena: 6/10



Alice in Chains - "Sap" EP (1992)

1. Brother; 2. Got Me Wrong; 3. Right Turn; 4. Am I Inside; 5. Love Song

Skład: Layne Staley - wokal, perkusja (5); Jerry Cantrell - gitara, wokal, bass (5); Michael Starr - bass, gitara (5); Sean Kinney - perkusja i instr. perkusyjne, wokal i pianino (5)
Gościnnie: Ann Wilson - wokal (1,4); Chris Cornell - wokal (3); Mark Arm - wokal (3)
Producent: Alice in Chains i Rick Parashar


4 komentarze:

  1. Mam takie samo zdanie o tym wydawnictwie. Mam go na jednej kasecie z "Jar of Flies", ale po "Am I Inside" zawsze wyłączam. "Love Song" nie pasuje i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  2. EPki rzadko kiedy bywają wypełnione dobrym materiałem, ale to jeden z nielicznych wyjątków. Mimo, że "dobre" są tu jak dla mnie 2-3 kawałki (chociaż teraz może uległo to zmianie, słuchałem tego EP kiedyś, ze 2 kawałki wydały mi się nie do słuchania i potem już nigdy do tego nie wróciłem), a reszty nie mogę słuchać, to moja druga ulubiona EPka (jak na razie) - zgaduj zgadula która jest pierwsza.

    plus za to, że nie ma tutaj materiału który dublowałby się z żadnym albumem studyjnym bądź była przeróbką jakiegoś kawałka ("My Iron Lung" popełnia ten błąd)

    Czy Twoje "wishlist" na RYMie to winyle których jeszcze nie masz, a chciałbyś mieć? Dziwię się, że Doorsy czy Songs of Faith of Devotion nie są jeszcze w Twojej kolekcji, skoro lubisz to od bardzo dawna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Ale nie wszystkie chcę mieć w równym stopniu. Niektóre albumy znajdują się na niej od lat, bo mam inne priorytety. A akurat albumy The Doors dodałem do listy życzeń dopiero po niedawnym poprawieniu recenzji, bo przez ostatnie kilka lat w ogóle nie słuchałem tego zespołu. Kiedyś miałem boks CD ze wszystkimi studyjnymi albumami z Morrisonem. Natomiast "SoFaD" i tak jest u mnie w domu, wersja SACD+DVD. Innym przykładem albumu, który mam na tej liście od lat, jest "Rubber Soul". Jednak nie śpieszy mi się z jego zakupem, bo najlepsze utwory z niego mam na kompilacji "1962-1966". Więc kupię go tylko w przypadku, jeśli przypadkiem się na niego natknę i cena będzie przyzwoita.

      Usuń
  3. Ep-ka ciekawa i dobra ale "Love Song" nie była dobrym pomysłem z drugiej strony lepiej aby była na tej EP niż na Dirt, ten utwór psuje odbiór dobrej Ep-ki mogli go nie wydawać i umieścić na jakiejś komplikacji jako ciekawostkę

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.