24 stycznia 2013

[Recenzja] Porcupine Tree - "Signify" (1996)



"Signify" to pierwszy album Porcupine Tree, w którego powstawanie zaangażowany był cały zespół. A nie jak wcześniej - sam Steven Wilson, dający pograć innym muzykom tylko te partie, których nie był w stanie nagrać samodzielnie. "Signify" na tle wcześniejszych wydawnictw wyróżnia się także swoją elektrycznością - to dość zróżnicowany album, na którym inspiracje wahają się od space rocka i ambientu po współczesny rock tzw. alternatywny. Niestety, pozbawiony zarazem spójności. Całość brzmi jak zbiór przypadkowych kawałków. Część z nich to bardzo proste, konwencjonalne piosenki, jak np. "The Sleep of No Dreaming", "Sever", "Every Home Is Wired", czy najlepsza z nich, mimo anemicznej warstwy wokalnej, "Waiting, Phase One", wyróżniająca się bardzo gilmourowską solówką gitary. Pomiędzy nimi umieszczono kilka nieinteresujących jamów (np. "Waiting, Phase Two", "Idiot Prayer", "Intermediate Jesus"), parę nic nie wznoszących miniatur ("Bornlivedie", "Pagan"), usypiający kawałek nieudolnie naśladujący muzykę ambientową ("Light Mass Prayers"), a także przydługawą dawkę neo-progowego smęcenia ("Dark Matter").

Ewidentnie zabrakło pomysłu na ten album i poszczególne utwory. Całość, mimo swojej różnorodności, jest niezwykle nużąca. Gdzieniegdzie pojawiają się jakieś fajne momenty (na czele z solówką z pierwszej części "Waiting"), ale giną w natłoku anemicznego smęcenia całkiem pozbawionego kreatywności. O ile poprzedni w dyskografii "The Sky Moves Sideways" był udanym hołdem dla wykonawców z lat 70., tak na "Signify" muzycy czerpią ze swoich inspiracji w bardzo nieumiejętny sposób.

Ocena: 4/10



Porcupine Tree - "Signify" (1996)

1. Bornlivedie; 2. Signify; 3. The Sleep of No Dreaming; 4. Pagan; 5. Waiting, Phase One; 6. Waiting, Phase Two; 7. Sever; 8. Idiot Prayer; 9. Every Home Is Wired; 10. Intermediate Jesus; 11. Light Mass Prayers; 12. Dark Matter

Skład: Steven Wilson - wokal, gitara, instr. klawiszowe, efekty; Richard Barbieri - instr. klawiszowe, efekty; Colin Edwin - bass, kontrabas (3,9); Chris Maitland - perkusja i instr. perkusyjne, instr. klawiszowe, dodatkowy wokal
Producent: Steven Wilson


5 komentarzy:

  1. Oj, fani tego albumu i tego wcielenia Porków będa klęli. Ale osobiście się z Tobą zgadzam :o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez ponad trzy lata nie pojawili się tu ci fani, może nie istnieją tacy ;)

      Usuń
  2. To, co najbardziej szkodzi tej płycie, to długość. Przyznam, że nigdy nie zainteresował mnie "Pagan", a utwory 8-10 są zwyczajnie przydługie i najtrudniej przez ten fragment przebrnąć. Potwierdza się po raz kolejny to, że dobra płyta nie trwa dłużej niż 45-50 minut.
    Moim zdaniem koncept tu był. Wyglądał tak: pokażę wam pełen wachlarz moich możliwości. To najbardziej eklektyczna płyta Jeżodrzewia (ostrzejszy "Sever", improwizacje, piosenki, instrumentalne łączniki itd.)
    "Light Mass Prayers" został skomponowany bodajże przez Maitlanda. Z kolei "Dark Matter" zawsze kojarzył mi się z floydowskim "Us and Them".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie każdy album, jaki kiedykolwiek wydano, byłby koncepcyjny ;)

      Usuń
  3. A, widzę, że z innej strony do tego podeszliśmy. Nie, ja po prostu uważam, że dobrze mieć pomysł na album, dobrze wiedzieć, co się chce pokazać.
    Przeciwieństwem tego są albumy, na które wrzucano materiał bez ładu i składu ("Music for the Masses").
    Zresztą, albumy koncepcyjne już się oswoiły ludziom.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.