24 września 2012

[Recenzja] Led Zeppelin - "Led Zeppelin III" (1970)



Na przełomie lat 60. i 70. bluesrockowa formuła była już praktycznie wyczerpana. Pociągnęło to za sobą wiele konsekwencji. Rozpadł się Cream (co prawda z przyczyn personalnych), a niejako na jego miejsce powstał bardziej eklektyczny Blind Faith. Jimi Hendrix na kilkanaście miesięcy przed śmiercią zwrócił się w stronę bardziej funkowego grania, planował też współpracę z Milesem Davisem. Nawet tacy, jak się wydawało, tradycjonaliści, jak John Mayall i Fleetwood Mac, zaczęli eksperymentować z innymi stylami. Tymczasem w siłę rosła scena hardrockowa. Po debiucie Black Sabbath i wydaniu "In Rock" przez Deep Purple, Led Zeppelin nie był już najciężej brzmiącym zespołem rockowym. Muzycy zostali postawieni pod ścianą. I znaleźli rozwiązanie - zamiast konkurować z innymi, postanowili pójść w nieco innym kierunku.

W połowie 1970 roku, Jimmy Page i Robert Plant zamieszkali na pewien czas w walijskiej chacie z XVIII wieku, nieposiadającej dostępu do bieżącej wody ani elektryczności. Tworzony w takich warunkach materiał w zupełnie naturalny sposób przybrał folkowy charakter. Ostatecznie muzycy postanowili nagrać album składający się w połowie z nagrań elektrycznych, a w połowie z akustycznych. Połówki te miały odpowiadać stronom płyty winylowej, ale w celu lepszego wyrównania czasu trwania obu stron, zdecydowano się zamienić miejscami utwory "Friends" i "Tangerine".

Album rozpoczyna się od niesamowicie energetycznego "Immigrant Song", który zasłużenie stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych utworów grupy. Ale dwa pozostałe hardrockowe nagrania, "Celebration Day" i "Out on the Tiles" już nie robią tak dobrego wrażenia. Sugerują za to, że muzyków nieco zmęczyła taka stylistyka. Pomiędzy nimi pojawia się jednak doskonały "Since I've Been Loving You". To archetypowy dwunastotaktowy blues w wolnym tempie, ale zagrany tak porywająco, że nie sposób się nim nie zachwycać. Ekspresyjna partia wokalna Planta i emocjonalna gra Page'a nawet po kilkudziesięciu przesłuchaniach wciąż robią niesamowite wrażenie. Cichym bohaterem jest grający na organach John Paul Jones. A skrzypiąca perkusja Johna Bonhama dodaje fajnego klimatu. Bardzo lubię też "Tangerine" - uroczą piosenkę skomponowaną przez Jimmy'ego jeszcze w czasach The Yardbirds (wówczas nosiła tytuł "Knowing That I'm Losing You").

W folkowej części albumu zespół zastosował nietypowe dla siebie instrumentarium, jak mandolina, bandżo, dulcimer, kontrabas, smyczki i różne perkusjonalia, a nawet syntezator Mooga, dominuje jednak gitara akustyczna. Muzycy sięgnęli po tradycyjne pieśni folkowe "The Maid Freed from the Gallows" (tutaj jako "Gallows Pole") i "Hats Off to Harper" (z lekko zmodyfikowanym tytułem, aby oddać hołd Royowi Harperowi, dzięki któremu Page zainteresował się folkiem), a także napisali własne kawałki w tym stylu - "That's the Way" i "Bron-Yr-Aur Stomp". Świetnie udało im się oddać w tych nagraniach klimat XVIII-wiecznej, brytyjskiej wsi. Nieco odmienny charakter ma "Friends", który nawiązuje raczej do muzyki orientalnej.

"Led Zeppelin III" to bardzo udane odświeżenie stylu zespołu, który zaprezentował tutaj szersze horyzonty, dodając do swojej twórczości wpływy folkowe. Co prawda nie wszystkie utwory trzymają wysoki poziom, ale te najlepsze są naprawdę porywające.

Ocena: 8/10



Led Zeppelin - "Led Zeppelin III" (1970)

1. Immigrant Song; 2. Friends; 3. Celebration Day; 4. Since I've Been Loving You; 5. Out on the Tiles; 6. Gallows Pole; 7. Tangerine; 8. That's the Way; 9. Bron-Yr-Aur Stomp; 10. Hats Off to (Roy) Harper


Skład: Robert Plant - wokal, harmonijka; Jimmy Page - gitara, banjo, dulcimer, bass (8), dodatkowy wokal; John Paul Jones - bass, instr. klawiszowe, mandolina, kontrabas (9), aranżacja instr. smyczkowych, dodatkowy wokal; John Bonham - perkusja i instr. perkusyjne, dodatkowy wokal
Producent: Jimmy Page


4 komentarze:

  1. Myślę, że o tym albumie można by napisać o wiele więcej. I zgadzam się z tym, że "Since I've Been Loving You" jest ich największym arcydziełem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Immiggrrantt Songg jest straszny, szczególnie ten zaśpiew i ordynarny rytm. Rozwala ten album w zasadzie, chociażby przez kontrast z resztą utworów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten album jest tak eklektyczny, że nawet kawałek disco by nie zaszkodził bardziej.

      Usuń
  3. Może kogoś to zdziwi ale Trójka to mój ulubiony Zeppelin a rzeczywiście Since i've been loving to mistrzostwo świata

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.