29 września 2012

[Recenzja] Led Zeppelin - "Coda" (1982)



Historia Led Zeppelin skończyła się 25 września 1980 roku, wraz ze śmiercią Johna Bonhama (który w stanie upojenia alkoholowego udusił się własnymi wymiocinami). Pozostali muzycy zdecydowali się nie kontynuować działalności, co było najlepszym możliwym wyjściem. Zwłaszcza, że zarówno ostatni album grupy, "In Through the Out Door", jak i późniejsze dokonania Jimmy'ego Page'a i Roberta Planta, dobitnie pokazują, że zespół nie byłby już w stanie nagrać niczego na poziomie swoich wczesnych dokonań. Co prawda, muzycy na przestrzeni kolejnych dekad zagrali jeszcze pod szyldem Led Zeppelin kilka pojedynczych, okazjonalnych występów, ale dzięki godnej podziwu upartości Planta nigdy nie doszło do rozmieniania się na drobne przez sentymentalne trasy koncertowe czy nagranie nowego materiału.

Na pocieszenie dla fanów, muzycy postanowili wydać jeszcze jeden album z premierowym - ale nagranym jeszcze przed śmiercią perkusisty - materiałem. "Coda" to zbiór nagrań z lat 1970-78. Znalazły się tu trzy odrzuty z najsłabszego albumu, po jednym odrzucie z "Led Zeppelin III" i "Houses of the Holy", których nie zdecydowano się wykorzystać na "Physical Graffiti", a także trzy przypadkowe nagrania koncertowe. Brzmi niezbyt obiecująco. Nie jest jednak tak tragicznie, jak można przeczytać w innych recenzjach.

Początek jest naprawdę mocny. "We're Gonna Grove" to naprawdę świetny, energetyczny kawałek z funkową rytmiką. Utwór pochodzi z repertuaru soulowego wokalisty Bena E. Kinga. Tutejsza wersja została zarejestrowana podczas koncertu 9 stycznia 1970 w londyńskiej Royal Albert Hall, ale na potrzeby tego wydawnictwa Page dodał gitarowe nakładki i usunął odgłosy publiczności. Z próby przed tym samym występem pochodzi tutejsza wersja bluesowego standardu "I Can't Quit You Baby", powalająca znacznie większą ekspresją, niż wersja z debiutanckiego albumu. Pomiędzy tymi dwoma utworami został umieszczony całkiem przyjemny, folkowy "Poor Tom" z sesji "Trójki". Całkiem przyzwoicie wypada także odrzut z "Houses of the Holy" - energetyczny "Walter's Walk".

Nieco słabiej wypada jednak druga strona winylowego wydania. "Bonzo's Montreux" to po prostu perkusyjne solo Johna Bonhama, zarejestrowane podczas koncertu (dokładna data nie jest znana, ale był to prawdopodobnie 1976 rok), do którego na potrzeby "Cody" Jimmy Page dodał irytujące elektroniczne efekty. Trzy pozostałe kawałki to pozostałości po sesji "In Through the Out Door". Napisany przez cały skład "Darlene" razi kiczowatym brzmieniem klawiszy i dość banalną melodią. Banalnie wypada także "Ozone Baby" autorstwa Page'a i Planta, ale przynajmniej ma bardziej organiczne brzmienie. Ten sam duet napisał także surowy "Wearing and Tearing", brzmiący jak swego rodzaju odpowiedź na popularny wówczas punk rock. Dziwny to utwór, ale w sumie bardziej udany, niż cokolwiek z ostatniego właściwego albumu grupy.

Kompaktowe reedycje zawierają cztery dodatkowe utwory. "Baby Come On Home", zarejestrowany podczas sesji nagraniowej debiutu, zaskakuje swoim soulowym charakterem. Ciekawie usłyszeć takie oblicze Led Zeppelin, ale dobrze, że utwór nie trafił na tamten album, bo w ogóle na niego by nie pasował. "Travelling Riverside Blues" to z kolei fajna wersja starego bluesa Roberta Johnsona, zarejestrowana na żywo 24 czerwca 1970 roku. Trzy dni później, także podczas koncertu, zarejestrowano natomiast "White Summer / Black Mountain Side" - świetny, ośmiominutowy popis Page'a na gitarze akustycznej, przywołujący klimat hindustańskich rag. Całości dopełnia bardzo przyjemny, nieco folkowy "Hey, Hey, What Can I Do" - jedyna w historii zespołu niealbumowa strona B singla (z płytki "Immigrant Song").

"Coda" to w sumie ciekawe i udane uzupełnienie podstawowej dyskografii Led Zeppelin. I zdecydowanie lepsze jej zwieńczenie, niż "In Through the Out Door" - nawet zbiór odrzutów okazał się bardziej udanym wydawnictwem od tamtego albumu.

Ocena: 6/10



Led Zeppelin - "Coda" (1982)

1. We're Gonna Grove; 2. Poor Tom; 3. I Can't Quit You Baby; 4. Walter's Walk; 5. Ozone Baby; 6. Darlene; 7. Bonzo's Montreux; 8. Wearing and Tearing

Skład: Robert Plant - wokal, harmonijka; Jimmy Page - gitara, instr. klawiszowe; John Paul Jones - bass, instr. klawiszowe; John Bonham - perkusja i instr. klawiszowe
Producent: Jimmy Page


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.