21 maja 2012

[Recenzja] Black Sabbath - "Forbidden" (1995)



"Forbidden" został zarejestrowany w tym samym składzie, co "Tyr" - Cozy Powell i Neil Murray wrócili na miejsca zwolnione przez Bobby'ego Rondinelliego i Geezera Butlera (który dołączył do solowego zespołu Ozzy'ego Osbourne'a). Tym razem powstał jeszcze słabszy album. Tony Iommi całkowicie stracił zapał do dalszego grania i zgodził się ze wszystkimi, nawet najdurniejszymi sugestiami wytwórni. Takimi, jak powierzenie produkcji Erniemu C - gitarzyście rapmetalowego Body Count. Albo na gościnny udział innego muzyka tej grupy, Ice-T, który rapuje w "The Illusion of Power". Miało to pomóc w sprzedaży albumu, ale jedynie wkurzyło dotychczasowych fanów.

Album brzmi naprawdę okropnie, jak amatorskie demo. Ale nawet lepsza produkcja niewiele by tu pomogła, gdyż sam materiał jest po prostu kiepski. Oprócz dość przebojowego utworu tytułowego, nie znalazło się tu absolutnie nic godnego uwagi. Pozostałe utwory są chaotyczne, nudne, brakuje w nich dobrych melodii i rozpoznawalnych riffów. Wyraźnie słychać, że muzykom po prostu nie chce się grać - odwalają chałturę, byle tylko mieć już za sobą nagrania, wyruszyć w trasę i liczyć kasę. "Forbidden" to po prostu najgorszy i najbardziej kuriozalny album wydany pod szyldem Black Sabbath. Po zakończeniu jego promocji, Iommi podjął decyzję, którą powinien postanowić już długo wcześniej - o zawieszeniu dalszej działalności zespołu.

Ocena: 3/10



Black Sabbath - "Forbidden" (1995)

1. The Illusion of Power; 2. Get a Grip; 3. Can't Get Close Enough; 4. Shaking Off the Chains; 5. I Won't Cry for You; 6. Guilty as Hell; 7. Sick and Tired; 8. Rusty Angels; 9. Forbidden; 10. Kiss of Death

Skład: Tony Martin - wokal; Tony Iommi - gitara; Neil Murray - bass; Cozy Powell - perkusja i instr. perkusyjne; Geoff Nicholls - instr. klawiszowe
Gościnnie: Ice-T - wokal (1)
Producent: Ernie C


3 komentarze:

  1. Mnie osobiście ta płyta nie męczy, czego nie moge powiedzieć o pozostałych dokonaniach Black Sabbath z Tony Martinem.Tamtych płyt nie jestem w stanie całościowo przesłuchać.

    OdpowiedzUsuń
  2. W życiu nie słyszałem nudniejszego albumu - już "Defenders Of The Faith" JP wypada o wiele lepiej mimo takiej samej oceny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musiałeś mało słyszeć ;) Ale zgadzam się, że to strasznie nudny album.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.