Posty

[Recenzja] Miles Davis - "'Round About Midnight" (1957)

Obraz
Jednym z najbardziej przełomowych momentów w karierze Milesa Davisa, był występ na Newport Jazz Festival w lipcu 1955 roku. Wszyscy uznali go zgodnie za triumfalny powrót muzyka do formy, po kilku latach zmagania się z narkotykowym nałogiem (do którego, jak się z czasem okazało, wielokrotnie wracał). Porywające wykonanie kompozycji Theloniousa Monka "'Round Midnight" przeszło do historii jazzu, stając się równie ikonicznym momentem, jak np. występ Jimiego Hendrixa na Monterey dla historii rocka. Prasa rozpływała się w zachwytach. Pod wrażeniem byli także przedstawiciele Columbia Records, którzy z miejsca zaproponowali Davisowi podpisanie lukratywnego kontraktu. Propozycja była nie do odrzucenia i została przyjęta. Następnie Miles postanowił skompletować stały zespół. Tak narodził się Miles Davis Quintet, w którego pierwszym składzie znaleźli się: pianista Red Garland, basista Paul Chambers, perkusista Philly Joe Jones, oraz saksofonista Sonny Rollins, którego szybko ...

[Recenzja] Breakout - "Na drugim brzegu tęczy" (1969)

Obraz
Debiutancki album grupy Breakout, "Na drugim brzegu tęczy", to jeden z pierwszych polskich albumów tak zdecydowanie nawiązujących do anglosaskiego rocka. Pomijając warstwę wokalną, spora część materiału brzmi bardzo zachodnio , co w ówczesnej Polsce było powiewiem świeżości i musiało robić spore wrażenie. Oceniając ten album współcześnie nie ma oczywiście żadnego uzasadnionego lub sensownego powodu, by przyjmować perspektywę słuchaczy z PRL-u, którzy nie mieli dostępu do autentycznych płyt z Zachodu. Od dawna porównanie z nimi debiutu Breakoutu jest możliwe i nie da się ukryć, że to granie spóźnione o dobre dwa lata, w dodatku czasem balansujące na granicy plagiatu, a niektóre rozwiązania aranżacyjne bardzo źle się zestarzały. Ciężkie gitarowe riffy i mocna gra sekcji rytmicznej w takich kawałkach, jak "Poszłabym za tobą", "Na drugim brzegu tęczy" czy "Gdybyś kochał, hej!", wyraźnie zdradzają wpływy prekursorów hard rocka - Cream i The Jimi ...

[Recenzja] Peter Hammill - "Nadir's Big Chance" (1975)

Obraz
Pod koniec 1974 roku Peter Hammill, Dave Jackson, Hugh Banton i Guy Evans podjęli decyzję o wznowieniu działalności pod szyldem Van der Graaf Generator. Pierwszy tydzień grudnia muzycy spędzili na nagraniach w walijskim Rockfield Studios oraz londyńskim Trident. Zarejestrowany wówczas materiał, choć nagrany przez pełny skład reaktywowanego VdGG, ukazał się pod nazwiskiem Hammilla. Zapewne dlatego, że kompozycje, jakimi dysponował lider, niekoniecznie pasowały do charakteru zespołu - "Nadir's Big Chance" to dość eklektyczny zbiór krótszych, piosenkowych kawałków. Podobieństw do nagrań grupy trudno jednak było uniknąć z tak charakterystycznym wokalistą i instrumentalistami o równie rozpoznawalnym stylu. Można polemizować, która autorska płyta Petera Hammilla wyszła mu najlepiej, ale "Nadir's Big Chance" niewątpliwie jest najbardziej progresywną - nie w znaczeniu stylistycznym, ale tym ścisłym, odnoszącym się do przyszłościowego myślenia o muzyce. Zupełnie jakb...

[Recenzja] Alice Coltrane - "Transfiguration" (1978)

Obraz
Alice Coltrane pod koniec lat 70. podjęła decyzję o wycofaniu się z muzycznego przemysłu. Miało to związek z jej głęboką przemianą duchową  i chęcią skupienia się na praktyce religijnej, medytacji oraz działalności wspólnotowej. Już w 1975 roku założyła w Kalifornii Vedantic Center, które z czasem miało przeksztalcić się w pełnoprawny aśram. Choć w tamtym okresie wciąż nagrywała nowe płyty, jak "Eternity" czy "Transcendence", a poprzez muzykę właściwie od początku kariery wyrażała swoją duchowość, to coraz bardziej czuła, że komercyjna dzialalność nie jest do tego odpowiednim medium. Zanim jednak na dobre zaszyła się w swoim ośrodku, wydała jeszcze jeden album, dwupłytową koncertówkę "Transfiguration". Kolejny powszechnie dostępny materiał nagrała dopiero ćwierć wieku póżniej.  "Transfiguration" to zapis występu z 16 kwietnia 1978 roku w Schoenberg Hall Uniwersytetu Kalifornijskiego. To zarazem podsumowanie kariery Coltrane, jak i swego rodzaju p...

[Recenzja] The 13th Floor Elevators - "The Psychedelic Sounds of the 13th Floor Elevators" (1966)

Obraz
W drugiej połowie lat 60. muzyka rockowa przeszła fascynującą ewolucję. Jej czysto rozrywkowy charakter oraz prostota zastąpione zostały coraz bardziej odważnymi, ambitnymi eksperymentami. Twórcy, do tamtej pory czerpiący wyłącznie z bluesa, rock and rolla i rhythm and bluesa, nagle zaczęli szukać inspiracji także w innych gatunkach. Najczęściej w folku, jazzie, choć także poważce czy niezachodnich tradycjach muzycznych. Jednocześnie postanowili sięgać po nietypowe instrumentarium oraz eksperymentować z brzmieniem, wykorzystując technologiczne nowinki. Oprócz rozszerzenia spektrum swoich muzycznych zainteresowań, muzycy chętnie poszerzali także swoją percepcję - za pomocą środków psychoaktywnych. Muzycznym ekwiwalentem tych eksperymentów, mającym dawać podobne wrażenia przy pomocy jedynie dźwięków, był natomiast nowy nurt rocka psychodelicznego. Nazwę wymyślił rzekomo Tommy Hall, który w ten sposób w jednym z wywiadów opisał muzykę swojego zespołu The 13th Floor Elevators. Grupa...

[Recenzja] King Crimson - "THRaKaTTaK" (1996)

Obraz
Trasę promującą album "THRAK" muzycy King Crimson postanowili podsumować w zdecydowanie niesztampowy sposób. Nie jest to rejestracja jednego koncertu ani zbiór utworów z rożnych występów, odzwierciedlający ówczesną setlistę. Na repertuar tego wydawnictwa składa się tylko jedna kompozycja, tytułowa z promowanego właśnie longplaya - tu w blisko godzinnej wersji, podzielonej na osiem ścieżek. W rzeczywistości jest to po prostu miks fragmentów dwudziestu różnych wykonań, zarejestrowanych w październiku i listopadzie 1995 roku podczas, odpowiednio, japońskiej oraz amerykańskiej części trasy. Całość została na tyle sprawnie zmontowana, że można odnieść wrażenie, jakby sekstet - czy tam podwójne trio, stosując preferowaną przez zespól nomenklaturę - faktycznie wykonał utwór w ten sposób.  Podczas scenicznych prezentacji "THRAK", w środkowej części utworu, muzycy grali kolektywną improwizację. Na  "THRaKaTTaK" zachowano tę strukturę - klamrą jest znany ze stud...

[Recenzja] Miles Davis - "Birth of the Cool" (1957)

Obraz
Nadszedł czas, bym zmierzył się z opisywaniem twórczości wielkiego Milesa Davisa. Jednego z najsłynniejszych i najwybitniejszych jazzmanów w historii. Jako trębacz z pewnością nie był największym wirtuozem, jednak jego pomysłowość i nowatorskie podejście wielokrotnie rewolucjonizowały muzykę - nie tylko jazzową. Profesjonalną karierę zaczął w połowie lat 40. w kwintecie Charliego "Birda" Parkera - jednego z pionierów bebopu, a tym samym całego jazzu nowoczesnego. Po blisko trzech latach współpracy, Davis zapragnął odmiany i opuścił kwintet. W tym samym czasie nawiązał znajomość z aranżerem Gilem Evansem i saksofonistą Gerrym Mulliganem - członkami orkiestry Claude'a Thornhilla - i wspólnie z nimi zaczął planować swój nowy projekt. Efektem było powstanie nonetu, który zrewolucjonizował ówczesny jazz. Nietypowy był już sam skład, złożony zarówno z czarnych, jak i białych muzyków. Innowacyjna była jednak przede wszystkim grana przez niego muzyka, będąca swego rodzaj...

[Recenzja] Silver Apples - "Silver Apples" (1968)

Obraz
Silver Apples to jeden z najbardziej oryginalnych i wpływowych zespołów, jakie powstały w latach 60. ubiegłego wieku. Druga połowa tej dekady była niezwykle kreatywnym czasem dla muzyki rockowej. Jednak eksperymentalna muzyka Silver Apples nawet wówczas była czymś bardzo innowacyjnym, wyprzedzającym swój czas, przez co nie spotkała się ze zrozumieniem ówczesnych słuchaczy. Co ciekawe, późniejsi założyciele grupy zaczynali od grania najzwyklejszego rocka w kapeli o nazwie The Overland Stage Electric Band. Zespół występował w małych klubach, supportując innych wykonawców, a na repertuar składały się wyłącznie przeróbki aktualnych przebojów. Wokalista Simeon Oliver Coxe miał jednak znacznie większe ambicje. Po tym, gdy jeden z jego znajomych zaprezentował mu zbudowany w latach 40. generator drgań, Coxe postanowił wzbogacić nim brzmienie swojego zespołu. Pozostali członkowie, z wyjątkiem perkusisty Dana Taylora, nie byli tym jednak zainteresowani. W rezultacie grupa się rozpad...

[Recenzja] Peter Hammill - "In Camera" (1974)

Obraz
Dość wymowna ta oprawa graficzna. To pierwsza okładka autorskiej płyty Petera Hammilla, na której artysta pojawia się we własnej osobie. I stoi na niej samodzielnie, tak jak niemalże w osamotnieniu nagrał ten materiał. Większość ścieżek na "In Camera" - czwarty album w solowej dyskografii - zarejestrował w domowym studiu, bez żadnych dodatkowych muzyków, bez producenta ani obsługi technicznej. Potem jednak zabrał taśmy do londyńskiego Trident Studio, gdzie dograł partie syntezatora ARP 2600. Wówczas dołączyli do niego też goście: Guy Evans dodał bębny do "Tapeworm" i "Gog", a Chris Judge Smith i Paul Whitehead zagrali na perkusjonaliach w "Magog". Hammilla w studiu wsparł też inżynier dźwięku David Hentschel, odpowiadający także za programowanie, miksy oraz całe te studyjne czarodziejstwo , dzięki któremu album nie brzmi jak nagrywane w domu demo, a w pełni profesjonalne nagranie. "In Camera" jest zatem pierwszym autorskim albumem Hammi...

[Recenzja] Alice Coltrane - "Eternity" (1976)

Obraz
Debiut Alice Coltrane w nowej, dużej wytworni - Warner Bros. - to jej najbardziej zróżnicowane wydawnictwo do tamtej pory. "Eternity" stanowi swego rodzaju podsumowanie dotychczasowej działalności, ale też wprowadza pewne nowe elementy. Znalazły się tutaj utwory na instrument solo i na małe zespoły, ale też na wielką orkiestrę dęto-smyczkową. A to wszystko w niewiele ponad pół godziny, na przestrzeni sześciu utworów. Najbardziej oszczędnym utworem na płycie jest trzyminutowy "Wisdom Eye", wykonany wyłącznie na harfie, która poza tym jednym nagraniem jest na "Eternity" nieobecna. Coltrane gra tu zarazem intymnie, jak i z mistycznym uniesieniem, przywołując klimat swoich wczesnych dokonań w rodzaju "Journey in Satchidananda". Jeszcze bardziej do tamtego okresu nawiązuje niewiele dłuższy "Morning Worship" z drone’owym tłem tambury, wspartym jazzowym akompaniamentem basisty Charliego Hadena, perkusisty Bena Rileya oraz aż trzech muzyków gra...