[Recenzja] Uri Caine - "Moloch" (2006)

Okładka płyty "Moloch" Uriego Caine’a.


Cykl "Księga aniołów" 6/30

Szósta odsłona "Book of Angels" to, zgodnie z tytułem, prawdziwy moloch. Znalazło się tutaj rekordowe dziewiętnaście utworów o łącznej długości siedemdziesięciu siedmiu minut. Jednocześnie jest to jeden z zaledwie dwóch albumów w serii na instrument solo. Uri Caine zarejestrował ten materiał wyłącznie przy pomocy fortepianu Steinway. A efektem jest jedna z najbardziej fascynujących odsłon tego przedsięwzięcia.

Uri Caine to klasycznie wykształcony pianista, nagrywający najczęściej pod własnym nazwiskiem. W jego dyskografii można znaleźć zarówno liczne albumy z interpretacjami muzyki poważnej, jak i płyty jazzowe. Te ostatnie powstawały często we współpracy z trębaczem Dave'em Douglasem, przy czym liderowali na zmianę. Caine ma w swoim dorobku też wydawnictwa nawiązujące do tradycji żydowskiej, by wspomnieć tylko o "Nigunim" z Frankiem Londonem i Lorinem Sklambergiem, a zwłaszcza "Secrets" z Markiem Feldmanem, Gregiem Cohenem oraz Joeyem Baronem. Pianista miał też okazję już wcześniej zarejestrować kompozycję z pierwszego śpiewnika Masady, a konkretnie utwór "Kisofim", zarejestrowany w trio z Benem Perowskym i Drew Gressem, i wydany na "Voices in the Wilderness". "Moloch" to natomiast jeden z jego dwóch występów w cyklu "Book of Angels" - później zagrał jeszcze na "Stolas" jednorazowego składu Masada Quintet.


Caine postanowił zaaranżować aż osiemnaście kompozycji Zorna. Przy czym jedna z nich, "Rimmel", na albumie pojawia się w dwóch wersjach, spinając całość klamrą. Trudno recenzować taki album, bo to po prostu osiemdziesiąt minut wirtuozerskiej gry na fortepianie, z prezentowaniem różnych technik gry i bez ograniczania się do jednego stylu. Najwięcej tu muzyki klezmerskiej, jazzu oraz współczesnej kameralistyki, mieszanych ze sobą na różne sposoby. Poszczególne utwory są emocjonalnie i dynamicznie zróżnicowane, zawsze jednak Uri pokazuje w nich finezje oraz znakomity warsztat instrumentalny. Nigdy jednak nie popisuje się umiejętnościami dla samego pokazania biegłości. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że gra pianisty pozostaje zdyscyplinowana i melodycznie wyrazista - konsekwentnie unika zatracenia się w awangardowej abstrakcji.

Dla wielu słuchaczy "Moloch" może być najbardziej wymagającą pozycją z całej serii "Book of Angels" - nie dość, że najdłuższą, to w całości zaaranżowaną na instrument solo. Poszczególne utwory nie powinny być jednak trudne w odbiorze, a dzięki muzycznej wyobraźni i instrumentalnej błyskotliwości Uriego Caine'a nie jest to album monotonny. To, jak wiele udało mu się wydobyć z tego jednego instrumentu, jest naprawdę imponujące.

Ocena: 8/10


Uri Caine - "Moloch: Book of Angels Volume 6" (2006)

1. Rimmon; 2. Domiel; 3. Mehriel; 4. Savliel; 5. Tufrial; 6. Jerazol; 7. Harshiel; 8. Dumah; 9. Harviel; 10. Segef; 11. Sahriel; 12. Shokad; 13. Zophiel; 14. Hayyoth; 15. Nuriel; 16. Ubaviel; 17. Hadrial; 18. Cassiel; 19. Rimmon #2

Skład: Uri Caine - pianino
Producent: John Zorn


Komentarze