[Recenzja] John Zorn - "IAO: Music in Sacred Light" (2002)

Okładka płyty "IAO: Music in Sacred Light" John Zorn.


Opisywane dotąd przeze mnie albumy Johna Zorna były z reguły częścią kolejnych serii lub większych projektów, ewentualnie początkiem jakiegoś nowego kierunku w jego twórczości. Na tym tle "IAO: Music in Sacred Light" zdecydowanie się wyróżnia ze względu na swój samodzielny i jednorazowy charakter. Na upartego mogła to być kolejna odsłona cyklu "Music Romance", bo pod względem eklektyzmu nie ustępuje płytom "Music for Children" i "Taboo & Exile". Tyle że tutaj koncept jest bardziej diaboliczny, a poszczególne utwory w różny sposób kreują rytualny nastrój, tworząc konsekwentną całość. Inspiracją dla albumu były ezoteryczne pisma Aleistera Crowleya oraz filmy Kennetha Angera, a sam tytuł "IAO" wywodzi się z hermetycznej tradycji okultystycznej.

Tym razem Zorn otoczył się zarówno swoimi stałymi współpracownikami - w nagraniach udział wzięli Bill Laswell, Greg Cohen, Cyro Baptista, Jamie Saft, Jim Pugliese czy Mike Patton - jak i zupełnie nowymi: skrzypaczką Rebeccą Moore oraz wokalistkami Jennifer Charles i Beth Anne Hatton. Skład zmienia się jednak z utworu na utwór, a poszczególni muzycy pojawiają się tylko tam, gdzie są akurat potrzebni. W przypadku części z nich są to jedynie pojedyncze występy.


Rozstrzał stylistyczny jest naprawdę spory. Zaczyna się od mocno eksperymentalnego "Invocation", gdzie przy pomocy perkusjonaliów, elektronicznych szumów i szmerów, parakościelnych chórów, a także innych efektów dźwiękowych, budowany jest mroczny klimat satanistycznych obrzędów. Zorn zdaje się tu nawiązywać do XX-wiecznej awangardy, zwłaszcza dokonań Stockhausena czy sonorystycznego Pendereckiego. "Sex Magick" to dla odmiany ponad trzynaście minut samych perkusjonaliów, niezwykle jednak klimatyczne i wciągające, pobudzające wyobraźnię - niemal czuję się jak uczestnik jakiegoś pradawnego rytuału.

"Sacred Rites of the Left Hand Path", z tą odrealnioną, oniryczną atmosferą, hipnotycznymi repetycjami i coraz większym zagęszczeniem niepokojących dźwięków, brzmi z kolei jak ścieżka dźwiękowa koszmaru sennego. Utwór idealnie sprawdziłby się w filmie Davida Lyncha. "The Clavicle of Solomon" to już bardziej abstrakcyjny i mniej przystępny, 10-minutowy kolaż elektronicznych pisków, skwierczeń, szumów oraz quasi-chóralnego tła syntezatora, tworzących hauntologiczną atmosferę. W "Lucifer Rising" pojawia się już prawdziwy chór, a tak naprawdę żeński dwugłos z niewielkim dodatkiem upiornego motywu na klawiszach. Z początku subtelne wokale przechodzą a to w złowieszcze szepty, a innym razem w zabarwione erotyzmem jęki. Najbardziej od pozostałych utworów odstaje natomiast "Leviathan" - brutalny metalowy zgiełk z opętańczymi wrzaskami Pattona. Całość domyka jednak bardziej pasujący do poprzednich nagrań "Mysteries", w którym tajemniczy, lynchowski nastrój tworzą subtelniejsze tym razem partie klawiszowe i perkusyjne.


"IAO: Music in Sacred Light" łatwo byłoby deprecjonować jako kolejny zbyt eklektyczny album Johna Zorna. Tym razem jednak nie brzmi to jak zbiór odrzutów po różnych projektach, a materiał konsekwentnie budujący określony, bardzo sugestywny nastrój. Okultystyczny eklektyzm "IAO" ociera się wprawdzie czasem o niezamierzoną chyba groteskę i korzysta z pewnych ogranych klisz, ale też pokazuje bardziej artystyczne, eksperymentalne niż merkantylne podejście do konwencji, dzięki czemu unika popadnięcia w kicz, o który nietrudno w tej estetyce.

Ocena: 8/10


John Zorn - "IAO: Music in Sacred Light" (2002)

1. Invocation; 2. Sex Magick; 3. Sacred Rites of the Left Hand Path; 4. The Clavicle of Solomon; 5. Lucifer Rising; 6. Leviathan; 7. Mysteries

Skład: John Zorn - saksofon altowy; Jamie Saft - instr. klawiszowe; Rebecca Moore - skrzypce; Greg Cohen - kontrabas; Bill Laswell - gitara basowa; Jim Pugliese - perkusja; Cyro Baptista - instr. perkusyjne; Jennifer Charles - wokal; Beth Anne Hatton - wokal; Mike Patton - wokal
Producent: John Zorn


Komentarze