[Recenzja] John Zorn - "Bar Kokhba" (1996)

Okładka płyty "Bar Kokhba" Johna Zorna.


Na potrzeby kwartetu Masada John Zorn napisał w sumie dwieście pięć utworów inspirowanych żydowską tradycją muzyczną. Mniej więcej połowa z nich znalazła się na dziesięciu studyjnych wydawnictwach zespołu - dziewięciu albumach oraz EP-ce - opublikowanych pomiędzy 1994 a 1998 rokiem. Dostęp do tych płyt nie był jednak łatwy, bo ukazywały się jedynie w Japonii, nakładem lokalnej wytwórni DIW. Sytuacja nieznacznie poprawiła się w 2023 roku. Wprawdzie cała dyskografia zespołu doczekała się wówczas wznowienia we własnej wytwórni Zorna Tzadik, lecz wyłącznie w formie limitowanego do tysiąca egzemplarzy boksu - bez indywidualnych wydań.

Dla wielu słuchaczy pierwszym kontaktem z utworami z tzw. Masada Songbook był album "Bar Kokhba". Zbiera on na dwóch płytach dwadzieścia dwie kompozycje z tego projektu, z których trzy - "Mahshav", "Abidan" oraz "Sheloshim" - są zdublowane i pojawiają się na obu dyskach. Co jednak istotne, aż dziesięć z tych utworów nie powtarza się na żadnym z wydawnictw Masady, a pozostałe znalazły się tu w alternatywnych wykonaniach, z udziałem innych muzyków. John Zorn postanowił przearanżować materiał na bardziej kameralny aparat wykonawczy, najczęściej trzyosobowy. W sumie udziela się tu kilkunastu muzyków, istotnych postaci nowojorskiej sceny Downtown. W przeciwieństwie do płyt kwartetu, lider nie występuje tu w roli instrumentalisty, a jedynie producenta-dyrygenta. Zagrali natomiast dwaj inni muzycy Masady, Greg Cohen i Dave Douglas.


"Bar Kokhba" powstawał na przestrzeni półtora roku, podczas trzech oddalonych w czasie sesji: w sierpniu 1994, grudniu 1995 oraz marcu 1996. Nie wiadomo jednak, kiedy dokładnie zostały zarejestrowane poszczególne utwory. Z dużym prawdopodobieństwem jeden z tych terminów przeznaczono wyłącznie na nagrania Masada String Trio, odpowiadającego aż za dziewięć wykonań. Warto dodać, że utworzony na potrzeby tego albumu skład - z Markiem Feldmanem na skrzypcach, Erikiem Friedlanderem na wiolonczeli oraz Gregiem Cohenem na kontrabasie - stał się pełnoprawnym zespołem, który koncertował i nagrywał własne płyty. Reszta materiału na "Bar Kokhba" to albo występy solowe, albo utwory zarejestrowane w rozmaitych, efemerycznych konfiguracjach personalnych - w sumie w ośmiu różnych składach, nie licząc wymienionego wyżej tria.

Muzyka na "Bar Kokhba" różni się od nagrań kwartetu Masada. Podczas gdy tam utwory pozwalają sobie wyobrazić, co by było, gdyby Ornette Coleman interpretował żydowskie pieśni, tutaj Zorn zdecydowanie oddala się od jazzu. Wyjątek stanowią przede wszystkim fragmenty na fortepianowe trio. Zwłaszcza żywiołowy, swingujący "Nefesh" z Johnem Medeskim, Markiem Dresserem i Kennym Wollesenem mocno trzyma się bopowego idiomu. Wolniejsze, bardziej rozluźnione "Gevurah" oraz "Mishpatim" - oba z Anthonym Colemanem zamiast Medeskiego - mieszczą się już raczej w połowie drogi między obiema tradycjami.


Częściej jednak proporcje odwracają się na korzyść elementów żydowskich. Nierzadko zresztą całkowicie wypierają one inne wpływy. Tak dzieje się choćby w klarnetowo-fortepianowych duetach: Davida Krakauera z Colemanem ("Mahshav") oraz Chrisa Speeda z Medeskim ("Abidan", "Sansanah"). Ciekawiej robi się jednak wtedy, gdy miejsce fortepianu zajmują organy - jest tak w "Paran" i "Idalah-Abal", nagranych przez Medeskiego odpowiednio z Krakauerem oraz Speedem - których zelektryfikowane brzmienie nadaje tradycji bardziej współczesnego charakteru. Podobnie sprawa ma się z "Mahlah" i "Maskil", kontrabasowo-gitarowych duetach Cohena z Markiem Ribotem. Tu zwraca uwagę gęsty, nocny klimat - nagrania byłyby idealną ścieżką dźwiękową do wieczornego spaceru po dawnej dzielnicy żydowskiej.

Poza tymi dwoma utworami Ribot gra jeszcze tylko w "Mochin", ale to najdłuższe na albumie, trzynastominutowe nagranie, będące solowym popisem gitarzysty. Choć to raczej niezbyt adekwatne określenie - nie ma tu żadnego popisywania się umiejętnościami, a jedynie oszczędne, kameralne dźwięki, budujące melancholijny nastrój. Miejsce na solowe nagrania dostali też obaj klawiszowcy. Medeski w ekspresyjnym "Hath-Arob" zbliża się do XX-wiecznej awangardy oraz freejazzowych wyczynów Cecila Taylora, by w "Mahshav" zagrać subtelną impresję. Coleman w "Yechida" wybiera ten drugi kierunek. Z kolei we wspólnym "Mo'ed" - gdzie oprócz pianina słychać też organy - zbliżają się nieco do estetyki fusion. Podobne skojarzenia może też wywoływać "Sheloshim" - nagrany w największym, czteroosobowym składzie z Douglasem, Speedem, Medeskim i Wollesenem - choć tu akurat znów najsilniejszy jest wpływ tradycji żydowskiej.


Trzonem "Bar Kokhba" są jednak nagrania Masada String Trio. To fascynujące połączenie muzyki klezmerskiej, współczesnej kameralistyki oraz awangardowego jazzu. Akcenty są jednak różnie rozłożone w zależności od utworu. "Nezikin" kieruje się wyraźnie w rejony poważkowej awangardy, "Rokhev" łączy żydowskie melodie smyczków z jazzującym kontrabasem, a w "Socoh" partie Cohena nadają wręcz rockowej dynamiki, podczas gdy Feldman i Friedlander balansują między harmonijnością a zgrzytliwością. Podobnej żarliwości nie brak też w "Shear-Jashub", brzmiącym jak kameralna aranżacja avant-progowej kompozycji. Dominują jednakże bardziej melancholijne momenty, w postaci "Bikkurim", "Tannaim", "Abidan" i "Karaim" - gdzie wyraźnie dominuje tradycja żydowska - ale już w równie nastrojowym "Sheloshim" wpływy klezmerskie, jazzowe i muzyki współczesnej są niemalże idealnie zbilansowane.

Fascynacja Johna Zorna żydowskim dziedzictwem, wyraźna już na "Kristallnacht" oraz albumach Masady, tutaj osiągnęła swoje apogeum. Kameralne aranżacje z "Bar Kokhba", zwłaszcza w utworach ze smyczkami lub klarnetem, zdecydowanie podkreśliły te wpływy. Wciąż jednak nie brakuje tu typowego dla Zorna eklektyzmu. Pomimo zmieniających się składów i instrumentarium całość wypada bardzo spójnie za sprawą charakterystycznej żydowskiej melodyki oraz typowej dla tej muzycznej tradycji melancholii. To także jedna z najbardziej przystępnych pozycji w dyskografii kompozytora - oczywiście pomijając jej rozmiary.

Ocena: 9/10


John Zorn - "Bar Kokhba" (1996)

CD1: 1. Gevurah; 2. Nezikin; 3. Mahshav; 4. Rokhev; 5. Abidan; 6. Sheloshim; 7. Hath-Arob; 8. Paran; 9. Mahlah; 10. Socoh; 11. Yechida; 12. Bikkurim; 13. Idalah-Abal
CD2: 1. Tannaim; 2. Nefesh; 3. Abidan; 4. Mo'ed; 5. Maskil; 6. Mishpatim; 7. Sansanah; 8. Shear-Jashub; 9. Mahshav; 10. Sheloshim; 11. Mochin; 12. Karaim

Skład: Anthony Coleman - pianino (CD1: 1,3,11, CD2: 4,6); Mark Dresser - kontrabas (CD1: 1, CD2: 2,6); Kenny Wollesen - perkusja (CD1: 1,2, CD2: 2,6,10); Mark Feldman - skrzypce (CD1: 2,4,6,10,12, CD2: 1,3,8,12); Erik Friedlander - wiolonczela (CD1: 2,4,6,10,12, CD2: 1,3,8,12); Greg Cohen - kontrabas (CD1: 2,4,6,9,10,12, CD2: 1,3,5,8,12); David Krakauer - klarnet (CD1: 3,8); John Medeski - organy, pianino (CD1: 5,7,8,13, CD2: 2,4,7,9,10); Chris Speed - klarnet (CD1: 5,13, CD2: 7,10); Marc Ribot - gitara (CD1: 9, CD2: 5,11); Dave Douglas - trąbka (CD2: 10)
Producent: John Zorn


Komentarze

  1. Bar Kokhba pojawia sie w dyskografii Zorna jeszcze trzykrotnie: jako druga płyta tego sekstetu na dwupłytowym zestawie "The Circle Maker"; jako trzypłytowy zestaw w serii urodzinowej "50th Birthday Celebration Volume 11" i w serii Book of Angels jako "Lucifer: Book of Angels Volume 10". I nie są to tylko powtórzenia, ale nowe kawałki. Wszystkie trzymają ten sam wysoki poziom jak pierwszy album Baru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bar Kokhba Sextet, czyli skład odpowiedzialny za trzy wymienione albumy, należy raczej traktować jako oddzielny byt w ramach projektu Masada. Na "Bar Kokhba" ten skład nie występuje - gra tu tylko czterech z sześciu muzyków, którzy go potem utworzyli, w dodatku nigdy nie grają wszyscy czterej naraz. Więcej wspólnego z tym albumem ma inny oddzielny byt, czyli wspomniane w treści Masada String Trio. Pod tym szyldem też ukazało się potem kilka płyt, które sciśle trzymają się estetyki kawałków MST z "Bar Kokhba". A BKS tę estetykę rozwija.

      Usuń
    2. Gdyby zreszta Zorn konsekwentnie trzymał się terminologii, to Bar Kokhba Sextet powinien nazywać się Masada Sextet - skoro inne składy wykonujące ten repertuar to Masada String Trio, Masada (oryginalny kwartet), Masada Quintet czy Electric Masada.

      Usuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Jack DeJohnette - "New Directions" (1978)

[Recenzja] My New Band Believe - "My New Band Believe" (2026)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)

[Artykuł] 50 lat temu… 1973