[Recenzja] Roxy Music - "For Your Pleasure" (1973)

Roxy Music - For Your Pleasure


Drugi album Roxy Music nie przynosi rewolucji, ale znakomicie udoskonala pomysły z eponimicznego debiutu. "For Your Pleasure" to wciąż postmodernistyczny eklektyzm, rockowy artyzm bez epatowania wirtuozerią i bez pretensjonalności, atrakcyjne popowe melodie oraz nieco kampowa estetyka glamu. Tym razem materiał jest jednak bardziej dopracowany. Zespół spędził w studiu więcej czasu, w towarzystwie doświadczonych producentów Johna Anthony’ego i Chrisa Thomasa. W rezultacie różnorodne inspiracje, w tym też zupełnie nowe wpływy, udało się tu przekłuć w bardzo zborną całość.

W swoich najbardziej energetycznych momentach, jak "Do the Strand" (jedyny singiel z płyty) i "Editions of You", grupa bardzo przekonująco łączy proto-punkowy luz i surowość, przebojowe melodie oraz artystyczne aspiracje. W otwieraczu płyty teatralny śpiew Bryana Ferry'ego i drapieżny saksofon Andy'ego Mackaya wywołują wręcz skojarzenia z Van der Graaf Generator.  Po całkiem inny zestaw inspiracji sięgają "Beauty Queen" i "Grey Lagoon", gdzie wpływy białego soulu mieszają się z rockowymi zaostrzeniami w bardzo klasycznym wydaniu. Ciekawego kontrastu nie brakuje też w "Strictly Confidential", gdzie bardziej posępne zwrotki - z nastrojowym pianinem elektrycznym, klasycyzującym obojem, zmanierowanym śpiewem, a w dalszej części z także z przeszywającą solówką Phila Manzanery - przeplata się z pogodnym, popowym refrenem.


Płyta ma też bardziej eksperymentalne oblicze. W "In Every Dream Home a Heartache" - miłosnym wyznaniu do nadmuchiwanej lalki - zbolałą melodeklamację Ferry'ego uzupełnia jednostajny, oniryczny akompaniament, by w drugiej połowie utwór nabrał mocy i podniosłości, a pierwszoplanową rolę przejęła gitara Manzanery. Po fałszywym wyciszeniu następuje jeszcze instrumentalna koda, ze zniekształcającym brzmienie przesunięciem fazowym. Jeszcze ciekawiej robi się w blisko 10-minutowym "The Bogus Man", gdzie Roxy Music idzie w kompletną psychodelię. I to taką z okolic Can. Całość prowadzi krautrockowo-funkowy groove, obudowany świergotem syntezatorów Briana Eno, jazzującym saksofonem, wstawkami melotronu oraz falsetem Ferry'ego. Świetnie to wyszło. Jest jeszcze tytułowy "For Your Pleasure", zaczynający się jak któryś z bardziej przystępnych kawałków VdGG, tylko zagrany z luzem The Velvet Underground, jednak z czasem coraz bardziej popsuty taśmowymi manipulacjami Eno. A efekt znów bardzo intrygujący. 

"For Your Pleasure" to, przynajmniej moim zdaniem, szczytowe osiągnięcie Roxy Music. Właśnie na tej płycie muzykom udało się osiągnąć najlepsze proporcje między artystycznymi aspiracjami, a popowymi skłonnościami, które na kolejnych albumach - nagranych już bez udziału Eno, który rozpoczął działalność pod własnym nazwiskiem - miały coraz wyraźniej dawać o sobie znać.

Ocena: 8/10



Roxy Music - "For Your Pleasure" (1973)

1. Do the Strand; 2. Beauty Queen; 3. Strictly Confidential; 4. Editions of You; 5. In Every Dream Home a Heartache; 6. The Bogus Man; 7. Grey Lagoons; 8. For Your Pleasure

Skład: Bryan Ferry - wokal i instr. klawiszowe; Brian Eno - syntezator, taśmy; Andy Mackay - obój, saksofon; Phil Manzanera - gitara; John Porter - gitara basowa; Paul Thompson - perkusja
Producent: Chris Thomas, John Anthony i Roxy Music


Komentarze

  1. Recenzja w porządku, ale praktycznie nie wspominasz o tekstach (poza uwagą na temat In Every Dream...). A to jest ogromny walor płyty! Bardzo błyskotliwe teksty Ferry'ego- z fascynującym Do the Strand na czele (satyra na hippisowską rewolucję napisana w stylu poezji lingwistycznej - fantastyczna rzecz!). Jak dla mnie Top 10 tekstów w rocku w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt gospodarz blogu ma problem z niezauwazaniem tekstów. Co prawda w 95 procentach ma rację ,ale pomijanie tych pozostałych pięciu uważam za duży błąd. Pojawiały się zresztą recenzje płyt hiphopowych bez wtrącenia o tekstach co uważam za przynajmniej nieodpowiedzialne:)

      Usuń
    2. Muzyki słucham dla muzyki. Teksty mnie nie interesują.

      Usuń
    3. Ale jak kiedyś prowokacyjnie zapytałem Cię o pewien polski zespół, którego teksty są mocno, hmmm... konserwatywne, to nawet nie opublikowałeś komentarza.

      Sądzę, że biegało o to że w tekstach wyznają zupełnie inne poglądy niż Twoje.

      Usuń
    4. Dobrze wiesz, że to nie jest prawda. Jeżeli muzyka jest ciekawa, a z poglądami zawartymi w tekstach się nie zgadzam, to po prostu się od nich odcinam i chwałę muzykę (Robert Wyatt, Henry Cow). Natomiast komentarzy będących ewidentnym trollingiem nie publikuję.

      Usuń
    5. Trochę rozumiem twoje podejście słuchając o czym śpiewają np Deep Purple czy LED Zeppelin ( przykłady zupełnie z brzegu) to uszy więdną. Ale Waits, cave czy inni robią różnicę.

      Usuń
    6. A skąd wiedziałeś, że to trolling? ;) niewinne pytanie o niszowy zespół, którego zapewne nie znałeś

      Usuń
    7. @Cymbergaj: Tak się składa, że wiedziałem o istnieniu tego zespołu, który muzycznie mija się z moimi zainteresowaniami, a tekstowo propaguje ideologię ściganą karnie w (nie tylko) naszym kraju. Obvious troll is obvious.

      Usuń
    8. Na pewno w przypadku wielu płyt rockowych można spokojnie pominąć teksty (ot choćby właśnie Purple - typowa "wata" słowna - absolutnie nic nie wnoszą). Ale w Roxy teksty są istotne - nie tylko ze względu na treść, ale ich walory czysto brzmieniowe (zwróćcie uwagę na inklinację Ferry'ego do wplatania w teksty fragmentów w innych językach - francuskim, niemieckim, łacinie - casus Do the Strand, ale też np. Song for Europe, Bitter -Sweet, a także do gier językowych, zaskakujących i egzotycznych kalamburów - prawie jak u Nabokova! ). One też są istotnym elementem tego "postmodernistycznego eklektyzmu", o którym Paweł pisze w recenzji.

      Usuń
    9. Tak z ciekawości - będziesz kontynuował recenzje Roxy, czy poprzestaniesz na dwóch płytach?

      Usuń
    10. Nie wykluczam kontynuowania, ale.tez nie mogę z pełnym przekonaniem.tego obiecać.

      Usuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)