[Recenzja] Joni Mitchell - "The Hissing of Summer Lawns" (1975)

Joni Mitchell - The Hissing of Summer Lawns


Słuchacze, którzy po "The Hissing Summer Lawns" sięgną po raz pierwszy zaraz po kultowym "Blue" lub którejś z wcześniejszych płyt Joni Mitchell, mogą być zdziwieni, jak bardzo w ciągu tych kilku lat zmieniła się muzyka kanadyjskiej artystki. Mniej zaskoczeni będą ci, którzy poznają całą dyskografię chronologicznie. Siódmy longplay Mitchell rozwija bowiem pomysły z dwóch poprzedzających go płyt, "For the Roses" i - przede wszystkim - "Court and Spark". Część materiału to znów mieszanka folku z elementami jazzu. Reszta utworów podąża natomiast w bardziej eksperymentalne rejony, poszerzając instrumentarium o syntezatory, a nawet przynosząc pierwsze ponoć komercyjne wykorzystanie samplingu.

Drugi na płycie "The Jungle Line" to nagranie w całości zbudowano na bębnach zapożyczonych od afrykańskiej grupy Drummers of Burundi (na okładce podpisanej jako The Warrior Drums of Burundi), wzbogacając je bardzo nowocześnie brzmiącym Moogiem - imitującym przesterowany bas i dęciaki - a także gitarą akustyczną oraz śpiewem. Mitchell wyprzedziła tu nie tylko twórców hip- i trip-hopowych, wykorzystując na szeroką skalę sampling, ale też afrykańskie fascynacje Petera Gabriela. Brzmi to w sumie jak skrzyżowanie Kate Bush z późniejszego o niemal dekadę "The Dreaming" oraz najntisowej Björk i Portishead. Niezwykle imponujące biorąc pod uwagę, że to dopiero 1975 rok. A już wtedy musiał robić ogromne wrażenie swoim brzmieniem, intrygującym egzotycznym nastrojem i odrębnością od reszty istniejącej wówczas muzyki.


Całkiem nowocześnie brzmi także tytułowy "The Hissing Summer Lawns" (rzadki przypadek, gdy Mitchell podpisała utwór z innym muzykiem - perkusistą Johnem Guerinem). To w zasadzie kawałek w stylu jazz fusion, tylko o piosenkowej formie. Ten głęboki basowy motyw, zatopiony w tle elektrycznego pianina, ma w sobie już coś z muzyki lat 90. Bardziej eksperymentalny charakter ma także finałowy "Shadow and Light", w którym intrygującym, kunsztownym harmoniom wokalnym Mitchell towarzyszy jedynie akompaniament syntezatora. Tym razem akurat dość oldskulowy, choć nawet po latach nie brzmi to najgorzej. Joni poszerza jednak swój styl nie tylko o najnowsze z dostępnych wówczas technologii. W jazzowo-popowo-folkowy "Harry's House" wpleciony został standard "Centerpiece" Jona Hendricksa i Harry'ego Edisona z lat 50., zagrany w stylu archetypowego bluesa nowoorleańskiego. W "Shades of Scarlett Conquering" pojawia się natomiast smyczkowa orkiestracja, która jednak nie nadaje patosu, a podkreśla zwiewny nastrój tego utworu.

Przebojowy singiel "In France They Kiss on Main Street" to już z kolei nagranie bardziej typowe dla Joni Mitchell. Gdyby składało się wyłącznie z jej śpiewu i akustycznej gitary, zaaranżowanych w dokładnie ten sam sposób, mogłoby spokojnie znaleźć się na którymś z wczesnych albumów artystki. Tu jednak dochodzi jeszcze zdecydowanie jazzująca gra sekcji rytmicznej oraz rockowe solówki gitary. Stare z nowym przeplata się też w bardziej subtelnych, uroczych piosenkach "Edith and the Kingpin", "Don't Interrupt the Sorrow", "The Boho Dance" i "Sweet Bird", które nie zrywając z folkowymi korzeniami Kanadyjki, oferują znacznie bogatsze brzmienie oraz wyraźnie jazzujące partie towarzyszących muzyków.


"The Hissing of Summer Lawns" to najbardziej różnorodny i eksperymentalny z dotychczasowych albumów Joni Mitchell, momentami antycypujący dużo późniejsze rodzaje muzyki. Jednocześnie nie brakuje tu tych atutów, którymi artystka zachwycała od początku kariery: niebanalnych kompozycji z nieoczywistymi harmoniami, jak zawsze kunsztownie i charyzmatycznie zaśpiewanych.

Ocena: 9/10



Joni Mitchell - "The Hissing of Summer Lawns" (1975)

1. In France They Kiss on Main Street; 2. The Jungle Line; 3. Edith and the Kingpin; 4. Don't Interrupt the Sorrow; 5. Shades of Scarlett Conquering; 6. The Hissing of Summer Lawns; 7. The Boho Dance; 8. Harry's House / Centerpiece; 9. Sweet Bird; 10. Shadows and Light

Skład: Joni Mitchell - wokal, gitara, instr. klawiszowe; Victor Feldman - instr. klawiszowe (1,5,6), instr. perkusyjne (4,6), wibrafon (5); Joe Sample - instr. klawiszowe (3,8); Robben Ford - gitara (1,8), gitara dobro (4); Jeff Baxter - gitara (1); Larry Carlton - gitara (3-5,9); James Taylor - gitara (6), dodatkowy wokal (1); Max Bennett - gitara basowa (1,5-8); Wilton Felder - gitara basowa (3,4); John Guerin - perkusja (1,3-9), syntezator (6); The Warrior Drums of Burundi - instr. perkusyjne (2); Chuck Findley - instr. dęte (3,6-8); Bud Shank - saksofon (3,6), flet (3,6), flet basowy (7); Dale Oehler - aranżacja instr. smyczkowych (5); David Crosby i Graham Nash - dodatkowy wokal (1)
Producent: Joni Mitchell


Komentarze

  1. Warto byłoby zwrócić uwagę na to, że jest to concept album (kolejne albumy będą kontynuowały ten trend, przyjmując coraz ambitniejsze założenia). Witesell pisze o "bourgeois disillusionment" jako głównym temacie.
    "This record is a total work conceived graphically, musically, lyrically and accidentally—as a whole. The performances were guided by the given compositional structures and the audibly inspired beauty of every player. The whole unfolded like a mystery." - https://jonimitchell.com/music/album.cfm?id=9

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)