[Recenzja] Half Empty Glasshouse - "Restricted Repetitive Behaviour" (2023)

Half Empty Glasshouse - Restricted Repetitive Behaviour


Pełny tytuł debiutanckiego albumu tej anonimowej nowozelandzkiej grupy brzmi: "Restricted Repetitive Behaviour: An Experiment in the Application of Classical 12-Tone Technique to Contemporary Post-Punk Composition". W zasadzie trudno o bardziej zwięzły, a zarazem adekwatny opis zawartej tu muzyki. Warto jednak nieco rozwinąć zamysł stojący za tym wydawnictwem. Wspomniana w tytule technika dwunastotonowa, lepiej znana jako dodekafonia, to kompozytorska metoda, która rozwinęła się na początku XX wieku, w ramach tzw. drugiej szkoły wiedeńskiej skupionej wokół Arnolda Schönberga. Technika polega m.in. na wykorzystaniu w kompozycji wszystkich dwunastu dźwięków skali stosowanej w muzyce zachodniej, przy czym żaden dźwięk nie może się powtórzyć przed wybrzmieniem pozostałych. Twórcy stojący za projektem Half Empty Glasshouse postanowili wykorzystać ten sposób komponowania w muzyce stylistycznie bliskiej post-punku czy noise rocka. Wybór nieprzypadkowy, bo jak sami twierdzą, taka stylistyka idealnie nadaje się do tego typu eksperymentów, ze względu na swoją szorstkość, częste odrzucanie klasycznego piękna na rzecz własnej wizji artystycznej czy w końcu pełne niepokoju i nihilizmu teksty. To wszystko idealnie komponuje się z dezorientującą atonalnością, wywoływaną przez stosowanie dodekafonii.

Proces powstawania płyty był dość złożony. Na początku dla każdego utworu wybierano ciąg dwunastotakowy, czyli konkretne ułożenie dwunastu dźwięków. Następnie na jego podstawie wymyślano gitarowy riff, kombinując z różnymi wariantami, zmieniając oktawy, rytm, dynamikę, ton czy stosując różne techniki gry na gitarze, tworząc kolejne segmenty. Zdarzało się, ze w kolejnych iteracjach dokonywano zmiany w kolejności dźwięków, co oznaczało złamanie jednej z podstawowych zasad dodekafonii. W kolejnym kroku z różnych wariantów danego ciągu układano kompozycję. Dzięki powtarzaniu tej samej - lub tylko lekko zmodyfikowanej - sekwencji dźwięków w kolejnych segmentach utworu możliwe było zachowanie jego spójności, mimo braku ustalonego centrum tonalnego, jak ma to miejsce w większości istniejącej muzyki. Dopiero po tym etapie opracowywano partie wokalne oraz pozostałych instrumentów, jak bas, bębny czy pojawiające się gdzieniegdzie klawisze i smyczki. W przypadku wokali nie trzymano się ściśle dwunastotonowej metody, aby zachować większą swobodę przy tworzeniu tekstu oraz nie ograniczać emocji towarzyszących wykonaniu. Każdy z opisanych kroków był zwykle kilkakrotnie powtarzany na różnych etapach prac, aż udawało się osiągnąć zadowalający efekt.


Wykorzystanie techniki dodekafonicznej w tego typu muzyce - nawet jeśli nie przestrzegano ściśle jej zasad - to coś niewątpliwie świeżego, otwierającego nowe możliwości przed twórcami post-punku czy noise rocka. Przy czym warto zauważyć, że faktycznie udało się tutaj zachować punkowo-noise'owy charakter, może z wyjątkiem fragmentów, gdy gitara i sekcja rytmiczna ustępują miejsca partiom fortepianu lub instrumentów smyczkowych, a takie fragmenty zdarzają się w wielu utworach. Ponadto znalazła się tu jeszcze miniatura "Introduction to Frequency Dependent Equilibria", w całości oparta na klawiszowo-smyczkowych brzmieniach. Ostateczny rezultat nie odbiega jednak wcale daleko od twórczości innych współczesnych grup wykonujących taką muzykę. Słychać też nawiązania do innych rockowych nurtów. W otwieraczu "Confidential Neuropsychological Evaluation" pobrzmiewa coś z King Crimson, a konkretnie jest to momentami bardzo frippowska gitara. W innych nagraniach, jak np. "Ambiguity & Contradictions in the Social Protocol" czy "Mental Insulatiom Theory", pojawiają się natomiast naprawdę ciężkie, wręcz metalowe riffy. Zastosowanie dodekafonicznych technik sprawia, że poszczególne kawałki brzmią dziwnie, niepokojąco czy wręcz dezorientująco, jednak bywa też całkiem przystępnie, jak w najbliższym bardziej konwencjonalnej piosenki "The Sociolinguistics of Group Identification", na swój sposób całkiem chwytliwym, wbrew temu, co zapowiada tytuł. Wszystkie tytuły są tu zresztą równie nietypowe i odjechane, co bardzo mi się podoba.

Twórcy "Restricted Repetitive Behaviour" asekuracyjnie zastrzegli, że album może być krytykowany za nieprzestrzeganie w pełni zasad metody dwunastotonowej. Było to jednak w pełni świadomym wyborem, w dodatku działającym na korzyść materiału, który w rezultacie nie jest jedynie bezdusznym eksperymentem. Osobiście miałbym tu inny zarzut - debiut Half Empty Glasshouse przy ledwie ośmiu ścieżkach, w tym jednej miniaturze, trwa blisko godzinę, a cały pomysł niewątpliwie dałoby się zaprezentować w krótszym czasie.

Ocena: 8/10

Nominacja do płyt roku 2023



Half Empty Glasshouse - "Restricted Repetitive Behaviour: An Experiment in the Application of Classical 12-Tone Technique to Contemporary Post-Punk Composition" (2023)

1. Confidential Neuropsychological Evaluation; 2. Ambiguity & Contradictions in the Social Protocol; 3. The Sociolinguistics of Group Identification; 4. A Review of Pediatric Demonology; 5. Bill Buckner Syndrome & Maladaptive Obsession With Statistics; 6. Barriers to Entry in the Invisibility Technology Market; 7. Introduction to Frequency Dependent Equilibria; 8. Mental Insulation Theory

Skład: ?
Producent: ?


Komentarze

  1. Zaskakującą konsekwencją stosowania takiej techniki jest to, że w tym wypadku dziennikarze nie skompromitują się opisując muzykę jako atonalną.
    Poza tym, to dobrze, że postpunkowcy w przeciwieństwie do swoich ojców nie boją się zaglądać do książek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na czym polega frippowskość gitary? Nie że tu, tylko ogólnie. Ma on jakąś charakterystyczną cechę gry, albo frazowania? Nigdy nie spotkałem się by na listach "best guitar riffs/solos" trafiło się cokolwiek R. F.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sposób gry Frippa jest na tyle charakterystyczny, że trudno pomylić go z innym gitarzystą. Nie jestem muzykiem, żeby wiedzieć z czego to dokładnie wynika, ale w jakimś stopniu na pewno z nietypowego dla rockowych gitarzystów odejścia od bluesa, stosowania techniki crosspicking i własnego strojenia instrumentu, także charakterystycznego brzmienia.

      Brak Frippa na takich listach świadczy jedynie o ignorancji tworzących je, faworyzowaniu showmanów, a siedzący podczas koncertów Fripp zdecydowanie kimś takim nie był.

      Usuń
  3. Zespołowi tylko pogratulować. Właśnie tak wygląda progresywność w muzyce

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy album, dzięki za namiar. Spodziewałem się, że ta dodekafonia to będzie tylko taki, jak mawiają anglosasi, gimmick, ale wyszło bardzo sensownie i albumu po prostu bardzo dobrze się słucha. Byłem ciekaw jak rozwiążą kwestię riffów, które z założenia wszak mają być powtarzalne, tutaj chyba - na moje ucho - załatwiono to powtarzaniem interwałów, zamiast samych dźwięków. Skojarzenia z Frippem oczywiste, jakbym nie wiedział o całej tej dodekafonii, powiedziałbym najkrócej, że gitary przeważnie grają Frippa ;) Recenzja też bardzo spoko, zamysł opisany klarownie, w sumie tylko we frazie " mimo braku ustalonego tonu" zabrakło chyba czegoś, powinno być "tonu centralnego" albo "centrum tonalnego", żeby miała ona sens. Niemniej - recenzja bardzo dobra, z jednej strony wyczerpująca informacyjnie, z drugiej skutecznie zachęca do posłuchania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, chodziło o centrum tonalne, już poprawione.

      Usuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] Venom - "Black Metal" (1982)

[Recenzja] Can - "Live in Paris 1973" (2024)

[Recenzja] Fire! - "Testament" (2024)

[Recenzja] Shuggie Otis - "Inspiration Information" (1974)

[Recenzja] Julia Holter - "Loud City Song" (2013)