[Recenzja] Coil - "Scatology" (1984)

Coil - Scatology


Gdybym miał zgadywać, jaki zespół spotkałby się z największą niechęcią naszych polskich obrońców tzw. tradycyjnych wartości, wskazałbym na Coil. Grupę tworzoną przez parę homoseksualistów, narkomanów i pogan zafascynowanych magią oraz okultyzmem, a nawet sięgających po antychrześcijańskie symbole. Mało? Sprawdźcie sobie, co znaczy tytuł debiutanckiego longplaya "Scatology" i poszukajcie okładki pierwszego wydania na kompakcie. Jedynym powodem, dlaczego prawdopodobnie nie ma Coil na żadnej krążącej po necie liście zakazanych zespołów jest fakt, że w sumie mało kto o nim słyszał, a jeszcze mniej miało okazję zapoznać się z twórczością duetu. To akurat nie powinno dziwić. Zdecydowanie nie jest to muzyka łatwa w odbiorze i przyjemna w powszechnym rozumieniu. Wśród osób zainteresowanych bardziej eksperymentalnym graniem kapela ma status legendy, a zupełnie obiektywnie - to po prostu jeden z najważniejszych przedstawicieli industrialu oraz szeroko pojętej elektroniki.

Inicjatorem powstania Coil był John Balance, dotychczas basista innej eksperymentalnej grupy, Psychic TV. Tam też poznał swojego przyszłego muzycznego i prywatnego partnera, Petera Christophersona, wcześniej odpowiadającego też za manipulowanie taśmami w pionierskim dla industrialu Throbbing Gristle. Zdobyte wcześniej doświadczenia duet wykorzystał w swoich najwcześniejszych nagraniach, do których zalicza się album "Scatology". Samo muzycy, mówiąc o swoich inspiracjach powoływali się m.in. na grupy krautrockowe, jak Amon Duul II, Can, Cluster, Kraftwerk i Tangerine Dream, ale także na The Velvet Underground, Sun Ra, Captaina Beefhearta, Pere Ubu, The Birthday Party, Leonarda Cohena czy Igora Strawińskiego. Dla pełniejszego obrazu dorzuciłbym tu jeszcze Faust, Suicide, Public Image Ltd. i This Heat. Obrazu szaleństwa dopełniają obecne na debiucie elementy synthpopu.

"Scatology" to zwariowany zestaw utworów, które łączy przede wszystkim szerokie wykorzystanie sampli oraz zamiłowanie do eksperymentu. Zdarzają się momenty, które w innych aranżacjach i wykonaniu mogłyby by konkurować z ówczesnymi hitami. "Panic", "Solar Lodge" czy "Godhead⇔Deathead" to jakby zdekonstruowany synthpop, z szaleńczą produkcją, zgrzytliwym brzmieniem oraz agresywnym, niechlujnym wokalem, spod których jednak przebija się wyraźniej zaznaczona linia melodyczna. Jeszcze bardziej niepokojąco robi się w "Tenderness of Wolves" oraz ocierającym się o gotyckie klimaty "Cathedral in Flames". Trochę subtelniej, ale wciąż złowieszczo i jazgotliwie wypada "At the Heart of It All", łączący dark ambient z prawie freejazzowymi partiami klarnetu. Pozostałe instrumentalne, jak nieco kabaretowy "Ubu Noir" czy najbardziej abstrakcyjny "The Sewage Worker's Birthday Party", są już zdecydowanie bardziej hałaśliwe.

Na reedycjach można znaleźć trzy bonusowe nagrania z singli. "Aqua Regis" to czysto industrialna miniatura, natomiast pewnym zaskoczeniem może być zaśpiewany wyjątkowo czysto i niemal przebojowo, ale odpowiednio udziwniony instrumentalnie "The Restless". Sympatycznym dodatkiem jest także przeróbka hitu "Tainted Love", inspirowana wersją Soft Cell, jednak znacznie wolniejsza, bardziej rzężąca i ponura, ale dzięki temu zyskująca niesamowity klimat. Co ciekawe, wokalistę Soft Cell, Marca Almonda, można usłyszeć w roli gitarzysty w "Restless Love".

Z bonusami, czy bez, "Scatology" to intrygujący i całkiem oryginalny, choć może nieco nierówny debiut, pokazujący bardziej eksperymentalne oblicze ejtisowej muzyki. Jednak raczej nie jest to najlepsza pozycja z dyskografii Coil na start. "Horse Rotorvator", "Love's Secret Domain", obie części "Musick to Play in the Dark" czy "The Ape of Naples" sprawdzą się w tej roli lepiej. Co jednak nie znaczy, że należy tę płytę pominąć - wręcz przeciwnie, szczególnie gdy jest się miłośnikiem wspominanych w tym tekście wykonawców.

Ocena: 7/10



Coil - "Scatology" (1984)

1. Ubu Noir; 2. Panic; 3. At the Heart of It All; 4. Tenderness of Wolves; 5. The Spoiler; 6. Clap; 7. Solar Lodge; 8. The Sewage Worker's Birthday Party; 9. Godhead⇔Deathead; 10. Cathedral in Flames

Skład: John Balance - wokal, gitara (2,7), syntezator (3), gitara basowa (7,8); Peter Christopherson - programowanie, sample, pianino, dodatkowy wokal
Gościnnie: JG Thirlwell - programowanie i sample (2,3); Stephen Thrower - klarnet (3,7), instr. perkusyjne (7); Gavin Friday - wokal (4); Alex Fergusson - gitara (4)
Producent: Coil i JG Thirlwell


Komentarze

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] The Police - "Outlandos D'Amour" (1978)

[Recenzja] Anthony Davis - "Variations in Dream-Time" (1983)

[Recenzja] Caterina Barbieri - "Spirit Exit" (2022)

[Recenzja] Magma - "Mëkanïk Dëstruktïẁ Kömmandöh" (1973)