[Recenzja] Anthony Davis - "Epistēmē" (1981)

Anthony Davis - Episteme


Swój poprzedni album, "Lady of the Mirrors", Anthony Davis nagrał zupełnie samodzielnie. Na "Epistēmē" pianiście towarzyszy dla odmiany bardzo rozbudowany skład. Artysta otoczył się innymi przedstawicielami nowojorskiej sceny freejazzowej, przy czym dokonał bardzo interesującego doboru instrumentalistów. A byli to George Lewis na puzonie, Dwight Andrews na fletach i klarnecie basowym, Shem Guibbory na skrzypcach, Abdul Wadud na wiolonczeli, Rick Rozie na kontrabasie, Pheeroan Aklaff na perkusji i gongu, a także Warren Smith oraz Jay Hoggard na wibrafonach, marimbach i innych perkusjonaliach. Do tego jeszcze Mark Helias w roli dyrygenta, aby zapanować nad tym przedziwnym zespołem. Jak można się domyślić, nie jest to zwyczajny jazz. Jazz jest tu, oczywiście, jedną ze składowych, ale na równych prawach z elementami współczesnej muzyki poważnej, free improvisation czy balijskiego gamelanu.

Ten album to przede wszystkim dwie odsłony kompozycji "Wayang", opatrzone numerami II i IV oraz odpowiednio podtytułami "Shadowdance" i "Under the Double Moon". Pierwsza z nich, niespełna ośmiominutowa, jest nie tylko znacznie krótsza, ale też przystępniejsza. A to głównie za sprawą perkusjonalnych repetycji, które stanowią rytmiczną oraz melodyczną oś utworu, obudowaną kolektywną improwizacją pozostałych muzyków. Odsłona druga, a w zasadzie czwarta, to już znacznie bardziej swobodne nagranie, którego budowa okazuje się kompletnie nieprzewidywalna. Ten 25-minutowy utwór został podzielony na trzy segmenty - a ostatni z nich na jeszcze sześć - jednak tylko do pewnego stopnia ułatwia to ogarnięcie wszystkiego, co się tu dzieje. Bo zwykle wiele dzieje się w tym samym momencie, niemalże na granicy chaosu. I dotyczy to nie tylko tych fragmentów o orkiestrowym wręcz rozmachu, ale też tych wyciszonych, służących budowaniu nastroju. Jednocześnie można odczuć narzucaną przez Heliasa dyscyplinę. To wszystko wydaje się dokładnie przemyślane i trudno odgadnąć, w jakim procencie jest to skomponowane, a w jakim zaimprowizowane ad hoc. Ostatecznie nie ma to jednak większego znaczenia. Całości dopełnia krótsze nagranie "A Walk Through the Shadow", które pasowałoby bardziej na poprzednią płytę, bo Davis gra w nim bez żadnego towarzystwa. Ten spokojniejszy, impresjonistyczny utwór sprawdza się jednak doskonale jako wyciszenie po wcześniejszym szaleństwie.

"Epistēmē" to album niewątpliwie odmienny od "Lady of the Mirrors", a jednak w jakimś stopniu mu pokrewny. Oba wydawnictwa pokazują, że Anthony Davis nie byl zainteresowany zamknięciem się w jednym gatunku, a tworzeniem muzyki jedynej w swoim rodzaju, czerpiącej jednocześnie z wielu tradycji.

Ocena: 8/10



Anthony Davis - "Epistēmē" (1981)

1. Wayang II (Shadowdance); 2. Wayang IV (Under the Double Moon): Section 1 Opening - Dance; 3. Wayang IV (Under the Double Moon): Section 2 Sustained Tones; 4. Wayang IV (Under the Double Moon): Section 3 Variations / Pulse / Trombone Solo / Flute Interlude / Kecak (Repeated Clusters) / Return; 5. A Walk Through the Shadow

Skład: Anthony Davis - pianino; George Lewis - puzon; Dwight Andrews - flet, klarnet basowy; Shem Guibbory - skrzypce; Abdul Wadud - wiolonczela; Rick Rozie - kontrabas; Pheeroan Aklaff - perkusja i instr. perkusyjne; Jay Hoggard - instr. perkusyjne; Warren Smith - instr. perkusyjne; Mark Helias - dyrygent
Producent: Jonathan F. P. Rose


Komentarze

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] Porcupine Tree - "Closure / Continuation" (2022)

[Recenzja] SVLBRD - "Somber" / Warmth - "The Night" (2022)

[Recenzja] Egg - "The Civil Surface" (1974)

[Recenzja] EABS - "2061" (2022)

[Recenzja] Moor Mother - "Jazz Codes" (2022)