14 kwietnia 2021

[Recenzja] Larry Coryell - "Spaces" (1970)



Cykl poświęcony jazzowym gitarzystom powiększa się o kolejne nazwisko, którego nie powinno w nim zabraknąć. Larry Coryell nie od razu wiązał swoją przyszłość z byciem muzykiem. Rozpoczął studia dziennikarskie, granie na gitarze traktując jako dodatkowe zajęcie. Wkrótce jednak postanowił poświęcić się wyłącznie muzyce. Najpierw trafił do zespołu Chico Hamiltona, a następnie nawiązał współpracę z Garym Burtonem. W tym samym okresie - była to druga połowa lat 60. - wielkie wrażenie zrobił na nim Jimi Hendrix. Pod jego wpływem zmienił swój sposób gry, stając się jednym z pionierów fuzji jazzu i rocka. Album "Out of Sight and Sound" z 1967 roku, nagrany przez założoną przez Coryella grupę The Free Spirits, bywa uznawany za pierwszą płytę jazz-rockową (jego historyczne znaczenie nie idzie jednak w parze z artystyczną wartością). Gitarzysta trzymał się stylistyki fusion przez znaczną część kariery, grając m.in. u boku Michała Urbaniaka czy Jacka Bruce'a, choć zdarzały mu się także różne skoki w bok, jak udział we freejazzowej The Jazz Composer's Orchestra.

Larry Coryell wydał też dziesiątki płyt pod własnym nazwiskiem. Jedną z ciekawszych jest opublikowana w 1970 roku "Spaces". Wiele obiecuje już sam skład, w którym gitarzyście towarzyszą John McLaughlin, Chick Corea, Miroslav Vitous oraz Billy Cobham. Wszyscy czterej mieli okazję współpracować z Milesem Davisem w okresie jego elektrycznych poszukiwań, a później założyli własne grupy fusion, jak Mahavishnu Orchestra, Return to Forever czy Weather Report. To jednak niekoniecznie dobry trop w przypadku "Spaces". Album Coryella wykorzystuje elektryczne brzmienia, jednak bardzo mocno trzyma się jazzowego idiomu. Nawet najbardziej urockowione nagranie, "Spaces (Infinite)", osadzone jest na stricte jazzowych partiach kontrabasu Vitousa. Zresztą gra pozostałych muzyków, choć bardzo czadowa, nie jest pozbawiona finezji. Kolejne utwory mają już bardziej stonowany charakter. Szczególnie dotyczy to dwóch kolejnych. "Rene's Theme", interpretacja kompozycji belgijskiego gitarzysty René Thomasa, to akustyczny duet Coryella i McLaughlina. Jednak pomimo ascetycznego brzmienia naprawdę sporo tu energii. "Gloria's Step", napisany przez Scotta LaFaro dla Bill Evans Trio, w którym do gitar dołącza kontrabas i perkusja, zagrany jest już wolniej, bardziej przestrzennie, ale wciąż żywotnie. Pełen skład powraca w rozbudowanych "Wrong Is Right" oraz "Chris", które najprościej chyba określić mianem zelektryfikowanego post-bopu. Nie są to aż tak porywające utwory, jak otwieracz, jednak i tutaj cały kwintet błyszczy indywidualnymi popisami oraz świetnym zgraniem. Całości dopełnia gitarowa miniaturka "New Year's Day In Los Angeles - 1968", którą bardzo łatwo przeoczyć, bo trwa ledwie dwadzieścia sekund.

"Spaces" to album ciekawie zróżnicowany, pokazujący wielki kunszt grających na nim instrumentalistów - muzyków z absolutnej czołówki nurtu fusion - jednak pozostawiający mnie z trochę mieszanymi odczuciami. Pierwszy utwór ustawia poprzeczkę bardzo wysoko, ale kolejne nagrania, choć wciąż udane (może poza samym finałem), nie są w stanie jej przeskoczyć. W dodatku album zdaje się stopniowo tracić na dynamice, co nie wpływa korzystnie na mój odbiór. Jednak komuś innemu nie musi to wcale przeszkadzać. Dlatego, pomimo stosunkowo niskiej oceny, zachęcam do sprawdzenia tego albumu i wyrobienia sobie własnej opinii. A do opisywania twórczości Coryella z pewnością jeszcze wrócę w tym gitarowym cyklu.

Ocena: 7/10



Larry Coryell - "Spaces" (1970)

1. Spaces (Infinite); 2. Rene's Theme; 3. Gloria's Step; 4. Wrong Is Right; 5. Chris; 6. New Year's Day In Los Angeles - 1968

Skład: Larry Coryell - gitara; John McLaughlin - gitara; Chick Corea - elektryczne pianino; Miroslav Vitous - kontrabas; Billy Cobham - perkusja
Producent: Daniel Weiss




Po prawej: okładka pierwszych wydań (sprzed 1974 roku).


1 komentarz:

  1. Te wczesne jego płyty to dobre były, nagrania z Burtonem też.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze niezwiązane z powyższym tekstem nie będą publikowane. Autor strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy innych osób.