15 października 2018

[Recenzja] Joe McPhee - "Nation Time" (1971)



Pomimo pięciu dekad aktywnej działalności, Joe McPhee nie jest postacią szczególnie znaną. Ten urodzony na Florydzie saksofonista, trębacz i puzonista w jednej osobie, zawsze stał raczej z boku jazzowej sceny. Omijały go sesje nagraniowe słynnych albumów czy innego rodzaju współpraca z bardziej rozpoznawalnymi jazzmanami. Dopiero w późniejszych latach miał okazję współpracować z takimi osobistościami, jak Evan Parker, Peter Brötzmann czy Mats Gustafsson. Dyskografia McPhee jest bardzo bogata, ale tylko jeden album zyskał - po kilku dekadach od swojej premiery - prawdziwe uznanie wśród wielbicieli jazzu. Mowa o "Nation Time" - drugim solowym wydawnictwie muzyka. Oryginalnie wydanym w 1971 roku i niewznawianym aż do 2000 roku.

Album został zarejestrowany na żywo, podczas występów w nowojorskim Vassar College, 12 i 13 grudnia 1970 roku. Dwa z trzech utworów zostały zagrane w kwintecie - którego dopełnili klawiszowiec Mike Kull, basista Tyrone Crabb oraz perkusiści Bruce Thompson i Ernest Bostic - a w jednym skład został poszerzony do oktetu, dzięki udziałowi saksofonisty Otisa Greene'a, gitarzysty Dave'a Jonesa i grającego na elektrycznych organach Herbiego Lehmana. Pierwszą stronę winylowego wydania wypełnia osiemnastominutowa, niesamowicie ekspresyjna improwizacja "Nation Time". Intensywne solówki McPhee zdradzają silną inspirację freejazzowymi mistrzami w rodzaju Coltrane'a, Colemana i Aylera, ale dzięki wzbogaceniu brzmienia o elektryczne instrumenty i oparcie - przynajmniej momentami - na prostszych rytmach, należy zakwalifikować ją raczej do nurtu fusion. Jeszcze dalej w tym kierunku idzie nie mniej porywająca i ekspresyjna, choć nieco krótsza improwizacja "Shakey Jake", która za sprawą partii gitary i organów zbliża się wręcz do jazz-funku. Bardziej freejazzowy charakter ma najkrótszy, ośmiominutowy "Scorpio's Dance", w którym na pierwszy plan zdają się wychodzić partie perkusyjne.

"Nation Time" nie daje wiele chwil do wytchnienia - muzycy cały czas utrzymują tempo i ekspresję, jednocześnie prezentując wirtuozerię i wzorową interakcję. Natchnienie zdecydowanie im dopisywało podczas tych występów. Zagrali nie gorzej, niż bardziej cenieni instrumentaliści. Jednak czterdzieści jeden minut muzyki pozostawia lekki niedosyt. Jeśli oba występy były w całości tak dobre, jak te fragmenty, to szkoda, że nie zdecydowano się wydać albumu dwupłytowego.

Ocena: 9/10



Joe McPhee - "Nation Time" (1971)

1. Nation Time; 2. Shakey Jake; 3. Scorpio's Dance

Skład: Joe McPhee - saksofon tenorowy, trąbka; Mike Kull - pianino, elektryczne pianino; Tyrone Crabb - kontrabas, bass, trąbka; Bruce Thompson - perkusja i instr. perkusyjne; Ernest Bostic - perkusja i instr. perkusyjne; Otis Greene - saksofon altowy (2); Herbie Lehman - organy (2); Dave Jones - gitara (2)
Producent: -


2 komentarze:

  1. Stał nieco z boku jazzowej sceny? Toż jedna z najważniejszych obecnie free jazzowych wytwórni płytowych powstała wyłącznie w celu wypuszczania jego płyt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Free jazz to obecnie niszowa muzyka dla garstki jej pasjonatów (zresztą nigdy nie była to część mainstreamu), więc nie widzę tu żadnej sprzeczności ;)

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.