26 grudnia 2017

[Artykuł] 50 lat temu... Psychodeliczny rok 1967

Rok 1967 nie był co prawda aż tak przełomowy, jak poprzedzający go 1966, ale za to przyniósł o wiele więcej interesującej muzyki. Liczba ważnych, prekursorskich lub po prostu genialnych albumów może przyprawić o zawrót głowy. Zdecydowanie dominującym gatunkiem stał się rock, który rozwijał się w coraz ciekawsze i bardziej ambitne rejony, ale wciąż powstawało także mnóstwo świetnej muzyki jazzowej, bluesowej i folkowej. 



Rok 1967 to przede wszystkim ekspansja rocka psychodelicznego. Szczególnie w Stanach, gdzie był silnie związany z popularnymi ruchami hippisowskimi. Epicentrum tego zjawiska była Kalifornia. W Los Angeles zadebiutowała grupa The Doors ("The Doors", "Strange Days"), a San Francisco mogło się pochwalić tzw. wielką trójką rocka psychodelicznego: Grateful Dead ("Grateful Dead"), Jefferson Airplane ("Surrealistic Pillow", "After Bathing at Baxter's") i Quicksilver Messenger Service (który zadebiutował dopiero w następnym roku, lecz już wcześniej cieszył się popularnością na lokalnej scenie). Ponadto, w okolicy działały takie grupy, jak The Byrds ("Younger Than Yesterday"), Buffalo Springfield ("Buffalo Springfield Again"), Love ("Forever Changes"), Big Brother & The Holding Company z wokalistką Janis Joplin ("Big Brother & the Holding Company"), czy Country Joe & The Fish ("Electric Music for the Mind and Body", "I-Feel-Like-I'm-Fixin'-to-Die"). Nie można jednak zapomnieć o teksańskim 13th Floor Elevators ("Easter Everywhere"), chicagowskim H.P. Lovecraft ("H.P. Lovecraft"), czy nowojorskim Vanilla Fudge ("Vanilla Fudge"). W całych Stanach działały też dziesiątki pomniejszych grup.

The Doors.

W Wielkiej Brytanii głównymi popularyzatorami rocka psychodelicznego były grupy Pink Floyd ("The Piper at the Gates of Dawn"), Traffic ("Mr. Fantasy"), The Yardbirds ("Little Games", nagrany z Jimmym Page'em), oraz The Beatles, którzy w maju wydali przełomowy album "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band", całkowicie zmieniając nim podejście do płyt długogrających, a pod koniec roku podwójną EPkę "Magical Mystery Tour". The Rolling Stones, którzy na początku roku wydali bardzo dla siebie typowy "Between the Buttons", nie pozostali obojętni na działania największego konkurenta i jeszcze przed końcem roku wydali przesiąknięty psychodelią "Their Satanic Majesties Request". Sporo psychodelii znajdziemy także na drugim albumie supertria Cream, "Disraeli Gears", lecz pamiętamy go głównie za sprawą hardrockowego riffu przeboju "Sunshine of Your Love". A skoro mowa o hard rocku, to warto też wspomnieć o trzecim albumie The Who, "The Who Sell Out", na którym znalazła się kompozycja "I Can See for Miles", uznana (niesłusznie) za najcięższy utwór, jaki do tamtej pory powstał. Prawdziwym fenomenem stała się natomiast amerykańsko-brytyjska grupa The Jimi Hendrix Experience, która wydała w tym roku dwa albumy: pełen porywających riffów i solówek "Are You Experienced", oraz bardziej psychodeliczny "Axis: Bold as Love".

The Jimi Hendrix Experience podczas słynnego podpalenia gitary na Monterey Festival.

Coraz większą popularnością cieszył się także blues rock. W Wielkiej Brytanii jego głównym krzewicielem był John Mayall, który w 1967 roku wydał aż trzy albumy: solowy, w bardzo ścisłym tego słowa znaczeniu, "The Blues Alone", oraz nagrane z grupą Bluesbreakers "A Hard Road" i "Crusade". W składzie zespołu nie było już Erica Claptona (który odszedł do Cream), jednak Mayall znalazł godnych następców: na pierwszym ze wspomnianych albumów grał Peter Green, późniejszy założyciel Fleetwood Mac, zaś na drugim nastoletni Mick Taylor, późniejszy członek The Rolling Stones. Zaczęły się pojawiać także nowe grupy, jak Ten Years After ("Ten Years After"), Savoy Brown ("Shake Down"), czy The Aynsley Dunbar Retaliation (która w tym roku wydała tylko singiel z utworami "Cobwebs" i zkowerowanym później przez Black Sabbath "Warning"). W Stanach zadebiutował natomiast Canned Heat ("Canned Heat"), a The Butterfield Blues Band wydał swój trzeci album ("The Resurrection of Pigboy Crabshaw"), niestety nagrany już bez udziału gitarzysty Mike'a Bloomfielda. Warto też wspomnieć o albumie "Born Under a Bad Sign", wydanym przez jednego z najsłynniejszych czarnych bluesmanów - Alberta Kinga.

John Mayall and The Bluesbreakers (obraz autorstwa Mayalla z okładki "A Hard Road").

Podczas gdy brytyjskie grupy Procol Harum ("Procol Harum") i The Moody Blues ("Days of Future Passed") nieświadomie kładły fundamenty pod rocka progresywnego, w Stanach mocno rozwinęła się scena eksperymentalnego / awangardowego rocka. Dowodzony przez Franka Zappę The Mothers of Invention wydał swój drugi album o wszystko mówiącym tytule "Absolutely Free", a Captain Beefheart and His Magic Band zadebiutował jeszcze dość zachowawczym albumem "Safe as Milk". Za jedno z najdziwniejszych wydawnictw tamtego roku należy uznać "The Parable of Arable Land" grupy The Red Crayola with The Familiar Ugly. Trzeba też wspomnieć o The Velvet Underground, którzy z pomocą niemieckiej wokalistki Nico nagrali album "The Velvet Underground & Nico", może mniej eksperymentalny pod względem muzycznym, za to w tekstach eksplorujących tematy, których wcześniej żaden rockowy wykonawca nie odważył się poruszać. 1967 rok to także pierwsze odważne eksperymenty z łączeniem rocka i brzmień elektronicznych, będące udziałem grupy Fifty Foot Hose ("Cauldron"), oraz Kanadyjczyka Morta Garsona ("The Zodiac: Cosmic Sounds").

Frank Zappa.

Popularnością wciąż cieszyły się takie gatunki, jak folk i jazz. Jeśli chodzi o ten pierwszy, to warto zwrócić uwagę na albumy Boba Dylna ("John Wesley Harding" - to z niego pochodzi utwór "All Along the Watchtower, w następnym roku fenomenalnie zkowerowany przez Hendrixa), Leonarda Cohena ("Songs of Leonard Cohen"), Roya Harpera ("Come Out Fighting Ghengis Smith") i Tima Buckleya ("Goodbye and Hello").

Choć w tamtym czasie rockowi muzycy powoli już zaczynali inspirować się jazzem (chociażby The Nice na "The Thoughts of Emerlist Davjack", zawierającym improwizację na bazie kompozycji "Blue Rondo a'la Turk" Dave'a Brubecka), jazzmani wciąż pozostawali całkowicie obojętni na rock. I trudno się temu dziwić, gdyż czysty jazz wciąż miał się świetnie. Miles Davis wydał dwa albumy nagrane ze swoim kwintetem ("Miles Smiles", "Sorcerer"), a członkowie jego zespołu byli aktywni także poza nim: Ron Carter udzielał się podczas licznych sesji różnych wykonawców, Wayne Shorter wydał solowy album "Adam's Apple", a Herbie Hancock stworzył ścieżkę dźwiękową do filmu "Powiększenie" (org. "Blow-Up") Michelangelo Antonioniego (na soundtracku wystąpiła też grupa Yardbirds w efemerycznym składzie z Jeffem Beckiem i Jimmym Page'em). 17 lipca niespodziewanie zmarł John Coltrane. Jeszcze przed śmiercią zdążył wydać album "Kulu Sé Mama" - jedno ze swoich największych arcydzieł - a wkrótce potem ukazał się "Expression". Ponadto, nowe albumy wydali m.in. Albert Ayler ("Albert Ayler in Greenwich Village"), Don Cherry ("Symphony for Improvisers"), Bill Dixon ("Intents and Purposes"), Don Ellis ("Electric Bath"), Duke Ellington ("Far East Suite"), Freddie Hubbard ("Blue Spirits"), McCoy Tyner ("The Real McCoy"), Pharoah Sanders ("Tauhid"), Sam Rivers ("Contours") i Thelonious Monk ("Straight, No Chaser"). Bardzo interesującym przedsięwzięciem był wspólny projekt Irene Schweizer Trio, Manfreda Schoofa, Barneya Wilena i indyjskiego Dewan Motihar Trio, którzy wydali album "Jazz Meets India", będący pierwszym tak udanym połączeniem jazzu i muzyki hindustańskiej.

Miles Davis i Wayne Shorter.

W Polsce grano w tamtych czasach głównie jazz (np. "Seant" sekstetu Andrzeja Trzaskowskiego, "10 + 8" Andrzeja Kurylewicza), poezję śpiewaną (np. "Ewa Demarczyk śpiewa piosenki Zygmunta Koniecznego") i tzw. bigbit, z którego warto odnotować debiuty Czesława Niemena ("Dziwny jest ten świat"), oraz grupy Blackout ("Blackout"), która w następnym roku przerodziła się w Breakout.

*

Albumy, które trzeba znać:

Rock, blues i folk:
13th Floor Elevators - Easter Everywhere
Albert King - Born Under a Bad Sign
Bob Dylan - John Wesley Harding
Buffalo Springfield - Buffalo Springfield Again
Canned Heat - Canned Heat
Captain Beefheart and His Magic Band - Safe as Milk 
Country Joe & The Fish - Electric Music for the Mind and Body
Country Joe and The Fish - I-Feel-Like-I'm-Fixin'-to-Die
Cream - Disraeli Gears
Eric Burdon & The Animals - Winds of Change
Grateful Dead - Grateful Dead
Jefferson Airplane - Surrealistic Pillow
Jefferson Airplane - After Bathing at Baxter's 
John Mayall - The Blues Alone
John Mayall and The Bluesbreakers - A Hard Road
John Mayall and The Bluesbreakers - Crusade
Julie Driscoll, Brian Auger & The Trinity - Open
Leonard Cohen - Songs of Leonard Cohen
Love - Forever Changes
Mort Garson - The Zodiac: Cosmic Sounds
Nico - Chelsea Girl
Pink Floyd - The Piper at the Gates of Dawn
Procol Harum - Procol Harum
Roy Harper - Come Out Fighting Ghengis Smith
Savoy Brown - Shake Down
Ten Years After - Ten Years After
The Beatles - Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band
The Beatles - Magical Mystery Tour 
The Butterfield Blues Band - The Resurrection of Pigboy Crabshaw
The Byrds - Younger Than Yesterday
The Doors - The Doors
The Doors - Strange Days
The Jimi Hendrix Experience - Are You Experienced 
The Jimi Hendrix Experience - Axis: Bold as Love
The Kinks - Something Else by The Kinks
The Moody Blues - Days of Future Passed
The Mothers of Invention - Absolutely Free
The Rolling Stones - Their Satanic Majesties Request
The Rolling Stones - Between the Buttons
The Velvet Underground & Nico - The Velvet Underground & Nico 
The Who - The Who Sell Out
Tim Buckley - Goodbye and Hello
Traffic - Mr. Fantasy
Vanilla Fudge - Vanilla Fudge
Yardbirds - Little Games

Jazz i free improvisation:
Albert Ayler - Albert Ayler in Greenwich Village 
AMM - AMMMusic
Andrew Hill - Compulsion
Charles Lloyd - Forest Flower
Dewan Motihar / Irène Schweizer / Manfred Schoof / Barney Wilen - Jazz Meets India
Don Cherry - Symphony for Improvisers
Duke Ellington - Duke Ellington's Far East Suite
Freddie Hubbard - Blue Spirits
Herbie Hancock - Blow-Up
Jan Johansson - Jazz på ryska
John Coltrane - Kulu Sé Mama
John Coltrane - Expression 
McCoy Tyner - The Real McCoy
Miles Davis - Miles Smiles
Miles Davis - Sorcerer 
Ornette Coleman - The Empty Foxhole
Pete La Roca - Turkish Women at the Bath
Pharoah Sanders - Tauhid
Philip Cohran and the Artistic Heritage Ensemble - On the Beach
Sam Rivers - Contours
Stan Getz - Sweet Rain
The Andrzej Trzaskowski Sextet - Seant
The Bill Dixon Orchestra - Intents and Purposes: The Jazz Artistry of Bill Dixon
The Cannonball Adderley Quintet - Mercy, Mercy, Mercy!
The Don Ellis Orchestra - Electric Bath
The Frank Wright Quintet - Your Prayer
The Gary Burton Quartet - Duster
The Graham Collier Septet - Deep Dark Blue Centre
Thelonious Monk - Straight, No Chaser
The New John Handy Quintet - New View!
The Red Crayola with The Familiar Ugly - The Parable of Arable Land
Wayne Shorter - Adam's Apple
Wolfgang Dauner Septett - Free Action




PS. Jeśli tekst ten będzie miał wiele wyświetleń i komentarzy, to kolejne części cyklu "50 lat temu..." mogą pojawiać się częściej, niż raz w roku (oczywiście już pod inną nazwą).

14 komentarzy:

  1. Bardzo obfity pod względem wydawniczym rocznik! Nie da się nie zgodzić z lista polecanych przez Ciebie płyt! Gdybym miał zrobić własną nieco podobną (choć nastawioną na moje subiektytwne oceny) wyglądałaby jakoś tak:

    Rock:

    The Beatles - Magical Mystery Tour
    Buffalo Springfield - Buffalo Springfield Again
    Eric Burdon & The Animals - Winds of Change
    The Byrds - Younger Than Yesterday
    Captain Beefheart and His Magic Band - Safe as Milk
    Cream - Disraeli Gears
    The Deviants - Ptooff!
    The Doors - The Doors
    The Doors - Strange Days
    Jimi Hendrix - Are You Experienced
    Jefferson Airplane - Surrealistic Pillow
    Jefferson Airplane - After Bathing at Baxter's
    Love - Forever Changes
    Pink Floyd - The Piper at the Gates of Dawn
    The Rolling Stones - Their Satanic Majesties Request
    Traffic - Mr. Fantasy
    The Velvet Underground & Nico - The Velvet Underground & Nico

    Jazz:

    Albert Ayler - Albert Ayler in Greenwich Village
    The Graham Collier Septet - Deep Dark Blue Centre
    John Coltrane - Kulu Sé Mama
    Miles Davis - Sorcerer
    Miles Davis - Miles Smiles
    Bill Dixon - Intents and Purposes: The Jazz Artistry of Bill Dixon
    Don Ellis - Electric Bath
    Herbie Hancock - Blow-Up
    Andrew Hill - Compulsion
    Andrzej Kurylewicz - 10 + 8
    Irène Schweizer Trio - Jazz Meets India
    Sam Rivers - Contours
    Sonny Rollins - East Broadway Run Down
    Pharoah Sanders - Tauhid
    Archie Shepp - Mama Too Tight
    Wayne Shorter - Adam's Apple
    Sonny Simmons - Music From the Spheres
    McCoy Tyner - The Real McCoy

    Wszystko inne (folk, awangarda, muzyka akademicka etc):

    AMM - AMMMusic
    [Wolfgang Amadeus Mozart] - BBC Symphony Orchestra / Colin Davis / John Alldis Choir / Helen Donath / Yvonne Minton / Ryland Davies / Gerd Nienstedt - Requiem
    Leonard Cohen - Songs of Leonard Cohen
    John Fahey - Volume 6: Days Have Gone By
    Glenn Gould - The Music of Arnold Schoenberg Vol. VII
    Fred Neil - Fred Neil
    [Kazimierz Serocki] - Das Polnisdie Radio-Symphonie-Orchester / Jan Krenz - Musica concertante; Segmenti; Episoden; Symphonische Fresken
    Gayathri Rajapur - Vocal and Instrumental Ragas From South India
    The Red Crayola - The Parable of Arable Land
    [Fryderyk Chopin] - Artur Rubinstein - The Nocturnes
    [György Ligeti] - Sinfonie-Orchester des Südwestfunk, Baden-Baden / Internationales Kammerensemble Darmstadt / Ernest Bour / Bruno Maderna / Karl-Erik Welin / Gertie Charlent / Marie-Thérèse Cahn / William Pearson - Aventures; Nouvelles Aventures; Atmosphères; Volumina
    Morton Subotnick - Silver Apples of the Moon

    OdpowiedzUsuń
  2. Choć kocham Beatles nawet ja w tym roku przyznaję Hendrixowi nad nimi przewagę. Jego debiut to po prostu magia, a przecież nie tylko oni wydali wtedy arcydzieła. Blues Rock i psychodela to gatunki dzięki którym rock stał się czymś wielkim. 67 jest dla muzyki czymś wspaniałym od minimalistycznego Dylana po szalonego Zappę. Choć nie cenię tak mocno wczesnych floydów, to uważam że rock tego roku, od tego z 65 dzieli kosmiczna różnica (w 66 ruszył ku niebu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fifty Foot Hose - "Cauldron" to nie jest 1968?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie podają... Na RYM jest 1968, ale np. na Discogs i ProgArchives jest 1967 rok.

      Usuń
    2. W Internecie można natknąć się na aukcje vinyli z tym albumem, datowanych na 1967 rok. O ile więc ich sprzedawcy nie lecą sobie w bambuko, to wersja Discogs i ProgArchives jest prawdziwa. W zasadzie oprócz RYMu nigdzie nie ma daty 1968, nie wiem, skąd oni to wzięli.

      Usuń
    3. Gdy na RYM dodaje się album, którego jeszcze nie ma, nie trzeba podawać żadnych źródeł, można sobie wszystko wymyślić. Dopiero przy edytowaniu trzeba podawać źródła.

      Usuń
  4. Mogło pojawić się też coś o SMiLE, wiem że ostatecznie nie wyszedł, ale załamanie nerwowe jednego z największych rywalów Beatlesów jest ciekawym faktem. Ale wpis bardzo ciekawy, co prawda mniej dowiedziałem się o 67 niż o 66, ale to pewnie dlatego że zawsze ceniłem go bardziej pod względem wydanych wtedy płyt, do tego dłużej czytam twojego bloga w których nieznane mi grupy się pojawiają np. Fifty Foot House. Mam nadzieję że ludzie zainteresują się tym wpisem, bo tą serię za zdecydowanie wartą zainteresowania. No i jak mógłbym do 75 czekać tak długo!? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeżeli napiszę że mam kontakt z co najmniej 2tys płyt z lat 1960-1969 nie przesadzę. i kiedy słucham ich a często słucham ich latami to dochodzę do wniosku że właśnie od 1967 roku coś się zaczęło fajnego dziać w muzyce, może przez wspomnianą przez Ciebie psychodelię - fakt faktem zaczęło się robić kolorowo i twórczo.
    pozdrawiam
    i czekam na takie wpisy dotyczące także wcześniejszych lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W 1967 roku działo się bardzo dużo, ale wszystko zaczęło się rok wcześniej. Już na wydanych w 1966 roku albumach "Revolver", "Fifth Dimension", "Blues Breakers", "East-West", "Fresh Cream", "Freak Out!" czy "The Psychedelic Sounds of the 13th Floor Elevators" działy się te wszystkie wspaniałe rzeczy, które w opisywanym wyżej roku po prostu się rozprzestrzeniły ;)

      Usuń
  6. w uzupełnieniu dodam (pomijam piękno Pieprza)
    że 1967 był CHYBA pierwszym i przełomowym rokiem także z perspektywy kreatywności okładek bo do 1966 okładki płyt to było raczej takie pitu pitu -

    OdpowiedzUsuń
  7. Tu znów odwołam się do słów recenzenta rozprzestrzeniły się, ale nie zaczęły. Revolver, 13th Floor Elevators, czy Freak Out! mają świetne okładki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fil Kor
    tak - mnie bardziej chodziło o 50-60 okładek z danego roku
    a nie te kilka najbardziej znanych - po prostu wydaje się od 1967 zaczęto w tej dziedzinie również mocniej tu kłaść nacisk, rzecz jasna pojedyncze przebłyski były wcześniej.Ale przykładowo okładka Freda Neila z 67 to już raczej sztuka czegoś czego wcześniej nie było, także pierwszą z brzegu jaka mi wpada do głowy - okładkę np Electric Prunes. Fajna Kaleidoscope - "Tangerine Dream" albo pety na okładce Wesa Montgomery - A Day in the Life. Jak patrzę na 67 to dochodzę do wniosku że po prostu wtedy pękła tama

    OdpowiedzUsuń
  9. Z chęcią przeczytałbym coś podobnego o 1968, bo wtedy wszystko przybrało zupełnie inny, równie ciekawy kierunek. VU podłożyło kamień węgielny pod noise rock swoim White Light/White Heat, Zappa szokuje We're Only In It..., Cream się rozpada, gdzieś na horyzoncie zaczyna majaczyć już King Crimson, jeszcze pod nazwą Giles Giles and Fripp, Pink Floyd przyjmują do siebie Gilmoura. Równie ciekawy rok co 1967, nie ma co

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej rozwijało się w kierunku wytyczonym przez lata 1966-67, ale fakt, działo się wtedy wiele, oj działo. W tekście o 1968 będę musiał wspomnieć o ponad setce albumów ;)

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.