[Recenzja] King Crimson - "Epitaph" (1997)



Do wydania w 1992 roku 4-płytowego boksu "The Great Deceiver: Live 1973-1974" koncertowa dyskografia King Crimson - jednej z najlepszych rockowych grup na żywo - prezentowała się zaskakująco ubogo. Był fatalnie brzmiący "Earthbound" z 1972 roku, trzy lata później ukazał się przyzwoity, ale niewyczerpujący tematu "USA", a potem już długo, długo nic. Sytuację zmienił wspomniany boks, który - jak się okazało - zapoczątkował całą lawinę archiwalnych wydawnictw zespołu. Może nie od razu, bo na kolejne przyszło czekać pięć lat, ale już na przełomie wieków i jeszcze jakiś czas później musiało być trudno za tym wszystkim nadążyć.

Rok 1997 przyniósł kolejny czteropłytowy boks, "Epitaph". Jednak wersja dostępna w sklepach detalicznych zawierała jedynie dwa kompakty i miejsce na dwa kolejne. Z dołączonej ulotki można było się dowiedzieć, jak je zamówić. Jeżeli ktoś chciał od razu mieć całość, to konieczny był zakup bezpośrednio u Roberta Frippa, a konkretnie w założonej przez niego wytwórni Discipline Global Mobile. Dopiero w 2006 roku DGM wypuściło całość do szerokiej dystrybucji - jako dwa oddzielne, dwupłytowe albumy. Co jednak ciekawe, w Japonii materiał ukazał się w takiej formie już równolegle z pierwotnym wydaniem.

"Epitaph", jak sugeruje tytuł, zbiera nagrania oryginalnego wcielenia King Crimson, w którym Frippowi towarzyszyli śpiewający basista Greg Lake, perkusista Michael Giles, saksofonista i klawiszowiec Ian McDonald,  a także tekściarz Peter Sinfield. W tym składzie nagrano jedynie debiutancki, przez wielu uważany za najlepszy album zespołu, "In the Court of the Crimson King". Boks zbiera natomiast inny materiał z tego okresu - wyłącznie z 1969 roku. Pierwszy dysk to mieszanka nagrań radiowych dla BBC oraz fragmentów występów z amerykańskiej trasy - z 21 listopada w Fillmore East i 13 grudnia w Fillmore West. Na kolejnych płytach znalazły się kompletne zapisy koncertów z 15 grudnia w tej samej sali, 19 sierpnia na brytyjskim National Jazz and Blues Festival oraz 6 września w również brytyjskim Chesterfield Jazz Club.

Całość ma niestety bootlegową jakość dźwięku, a najgorzej wypadają pod tym względem dwie ostatnie płyty. W dodatku ich repertuar nie zawiera żadnych kompozycji, których nie byłoby na pierwszym lub drugim dysku. Właściwie można je potraktować jako nie do końca potrzebny bonus. W archiwum nie było może wiele materiału z tego okresu, ale przecież niedługo później, w ramach serii King Crimson' Collectors' Club, ukazały się ciekawsze rzeczy. Wydany zaledwie rok póżniej "Live at the Marquee 1969" w repertuarze ma "I Talk to the Wind", a przede wszystkim długą improwizację "The Trees", podczas której kształtowaly się pomysły wykorzystane potem w utworach "Pictures of a City" i "Islands". Z kolei "Live in Hyde Park, London 1969" z 2002 roku nie zawiera niczego unikalnego, ale to historyczny występ, od którego tak naprawdę zaczęła się popularność zespołu, który tego dnia przyćmił nawet główną gwiazdę - The Rolling Stones.

W porównaniu z innymi koncertówkami King Crimson "Epitaph" ma też tę wadę, że wielokrotnie powtarzają się tu te same kompozycje. Na 32 ścieżki pełnej wersji jest tu tylko 12 unikalnych tytułów, z czego trzy to improwizacje. W tym kontekście dziwne wydaje się, że z pięciu utworów nagranych przez zespół podczas dwóch sesji dla BBC, wybrano te cztery kompozycje, które i tak powtarzają się w innych wykonaniach. Pominięto natomiast "I Talk to the Wind", którego nie ma tu też w żadnej innej wersji. W repertuarze jest za to kilka niespodzianek, bo poza fragmentami debiutu ("21st Century Schizoid Man", "Epitaph" i "The Court of the Crimson King") są też np. wczesne wersje utworów z drugiego albumu, "In the Wake of Poseidon". "A Man, a City" to prototyp "Pictures of a City", a interpretacja "Marsa" Gustava Holsta wyewoluowała w "The Devil's Triangle". "Drop In" to z kolei kompozycja jeszcze z czasów Giles, Giles and Fripp, zaś elementy jego tutejszej aranżacji stały się podstawą utworu "The Letters" z czwartego albumu, "Islands". Repertuaru dopełniają: instrumentalna miniatura "Mantra", śpiewany przez Gilesa "Travel Weary Capricorn" oraz interpretacja "Get Thy Bearing" Donovana.

Ten skład nie był jeszcze tak dobry w improwizacje, jak kolejne, więc wykonania na żywo albumowych kompozycji nie wnoszą wiele do tematu. Najbardziej wartościowe są tu zatem utwory, których nie zarejestrowano w studiu. Szczególnie "Get Thy Bearing" i "Drop In", pokazujące zdecydowanie bardziej jazzowe oblicze King Crimson niż "In the Court of the Crimson King". Oba są przede wszystkim wokalnym popisem Lake'a. Ciekawie wypada też zestawienie jazzowej sekcji rytmicznej i gitary z folkowymi partiami fletu w "Travel Weary Capricorn", ale śpiew Gilesa już tak udany nie jest. Nietrudno natomiast zrozumieć, dlaczego żaden z tych kawałków nie trafił na debiutancką płytę - pokazują zespół dopiero poszukujący własnego stylu, który w albumowych utworach jest już w pełni rozwinięty. 

"Epitaph" najbardziej docenią ci słuchacze, dla których oryginalne wcielenie King Crimson jest tym najlrpszym. To w sumie całkiem udane podsumowanie tego okresu, pozwalające się przekonać, jak kształtował się styl zespołu  i jak prezentowały się niektóre utwory, zanim nagrano je w studiu. Jednak jak na standardy koncertowych wydawnictw King Crimson - przynajmniej tych przeznaczonych do szerokiej dystrybucji - jest to bardzo przeciętny materiał. Bootlegowa jakość dźwięku i najmniej ekscytujące improwizacje w historii grupy pozostawiają sporo do życzenia.

Ocena: 7/10

Zaktualizowano: 5.2026



King Crimson - "Epitaph" (1997)

CD1: 1. 21st Century Schizoid Man (BBC Session); 2. The Court of the Crimson King (BBC Session); 3. Get Thy Bearings (BBC Session); 4. Epitaph (BBC Session); 5. A Man, a City; 6. Epitaph; 7. 21st Century Schizoid Man; 8. Mantra; 9. Travel Weary Capricorn; 10. Improv: Travel Bleary Capricorn; 11. Mars
CD2: 1. The Court of the Crimson King; 2. Drop In; 3. A Man, a City; 4. Epitaph; 5. 21st Century Schizoid Man; 6. Mars
CD3: 1. 21st Century Schizoid Man; 2. Get Thy Bearings; 3. The Court of the Crimson King; 4. Mantra; 5. Travel Weary Capricorn; 6. Improv / By the Sleeping Lagoon; 7. Mars
CD4: 1. 21st Century Schizoid Man; 2. Drop In; 3. Epitaph; 4. Get Thy Bearings; 5. Mantra; 6. Travel Weary Capricorn; 7. Improv; 8. Mars


Skład: Greg Lake - wokal i gitara basowa; Robert Fripp - gitara; Ian McDonald - saksofon, flet, klarnet, melotron, dodatkowy wokal; Michael Giles - perkusja i instr. perkusyjne, wokal (CD1: 9, CD3: 5, CD4: 6), dodatkowy wokal
Producent: Robert Fripp i David Singleton


Komentarze

  1. To połowa tego wydawnictwa. Pierwotnie wyszedł box z dwoma dyskami. Następnie wydano suplement czyli następne dwie płytki kompatybilne z nożem. Te dwie dodatkowe to typowo botlegowa jakość. Wznowiono to potem jako dwa podwójne CD na wzór wznowienia boxu TGD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie traktowałbym dysków 3 i 4 jako pełnoprawnej części tego albumu - raczej jako bonusy specjalnej edycji.

      Usuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] Swans - "Birthing" (2025)

[Recenzja] Boards of Canada - "Inferno" (2026)

[Recenzja] Laurence Pike - "Possible Utopias for Jazz Quintet" (2026)

[Zapowiedź] Premiery płytowe czerwca 2026

[Artykuł] Pablo's Guide to Polish Pop - najlepsze polskie płyty