[Recenzja] John Mayall's Bluesbreakers - "Bare Wires" (1968)



"Bare Wires" to czwarty album Johna Mayalla pod szyldem Bluesbreakers. Tradycyjnie już do studia wszedł nieco inny skład niż podczas poprzedniej sesji. Z muzyków towarzyszących Mayallowi na "Crusade" zostali tylko Mick Taylor i saksofonista Chris Mercer. Miejsce długoletniego basisty Johna McVie najpierw zajął Andy Fraser, późniejszy muzyk Free, jednak ostatecznie rolę tę objął Tony Reeves. Nowym perkusistą został z kolei Jon Hiseman. Do składu dołączyli także saksofonista Dick Heckstall-Smith oraz grający na trąbce i skrzypcach Henry Lowther. O ile na wcześniejszych albumach udział sekcji dętej sprowadzał się do roli tła w wybranych kawałkach, tak tutaj dęciaki nierzadko wychodzą na pierwszy plan, czasem jako instrumenty solowe. Uwagę zwraca także szersza paleta brzmień klawiszowych, obejmujących już nie tylko pianino i organy, ale także klawesyn czy fisharmonię. Tak bogate brzmienie nie jest często spotykane w bluesie ani w blues rocku. Zdarzają się tu zresztą fragmenty wykraczające poza taką stylistykę.

Całą pierwszą stronę winylowego wydania wypełnia ponad dwudziestominutowa "Bare Wires Suite". Jednak nie jest to jedna długa kompozycja, a cykl siedmiu luźno powiązanych kawałków, z których większość posiada własny początek i zakończenie (mimo tego, na kompaktowych wydaniach umieszczane są na jednej ścieżce). Są przy tym bardzo zróżnicowane stylistycznie. Sporym zaskoczeniem może być nieco psychodeliczny utwór tytułowy, z melodyjną - i przy tym wyjątkowo udaną - partią wokalną Mayalla z akompaniamentem jedynie fisharmonii. Równie nietypowy okazuje się "Where Did I Belong". Tutaj lider śpiewa już w bardziej typowy dla siebie sposób, ale towarzyszy mu jedynie brzmienie gitary akustycznej, skrzypiec, saksofonu i perkusji. W energetycznym "I Started Walking" w końcu pojawiają się zadziorne solówki Taylora, ale też jakby nieco jazzowa gra sekcji rytmicznej. Dopiero "Open Up a New Door" faktycznie zbliża się do wcześniejszych dokonań Bluesbreakers, jeśli pominąć bardziej wyeksponowaną, jazzującą sekcję dętą. "Fire" to kolejny bardziej eksperymentalny fragment, z bluesową harmonijką i łagodnym śpiewem, ale także z dziwnym tłem fisharmonii, niemal freejazzowymi dęciakami oraz intensywnymi, nieregularnymi partiami Hisemana. Dla odmiany, "I Know Now" to łagodna ballada zdominowana przez brzmienie organów, ale zawierająca też partie klawesynu. Cykl kończy "Look in the Mirror", łączący piosenkowe partie Mayalla i bluesowe zagrywki Taylora z niemal jazzrockowymi popisami Reevesa, Hisemana oraz sekcji dętej.

Druga strona albumu, zatytułowana "Another Side", nie zawiera już tak eksperymentalnych utworów, aczkolwiek charakteryzuje się wciąż sporym rozrzutem stylistycznym. Na poprzednie albumy Bluesbreakers spokojnie mogłyby trafić dwa wolne bluesy, "I'm a Stranger" i "Killing Floor", choć raczej w wersjach z mniejszym udziałem dęciaków. Ale pozostały materiał odchodzi od wcześniej wypracowanej stylistyki. Jest tu i nieco funkowy "No Reply", i jakby folkowa, akustyczna ballada "Sandy", i kolejna porcja grania o bardziej jazzowym zabarwieniu, w postaci piosenkowego "She's Too Young" i instrumentalnego "Hartley Quits". Ten ostatni nawiązujące do odejścia z zespołu perkusisty Keitha Hartleya, który nagrał z Mayallem albumy "The Blues Alone" i "Crusade". Jest też jednym z nielicznych w sumie fragmentów "Bare Wires", gdzie nieco bardziej wykazać może się Taylor, na ogół ustępujący innym muzykom, nawet sekcji rytmicznej. O ile jednak w przypadku poprzednich albumów podkreślałem, że ich najlepszym elementem są solowe partie gitary, tak tutaj dzieje się tyle ciekawego, że nawet nie odczuwa się tego, że solowej gitary jest mniej. A gdy już się pojawia, to ekscytuje nawet bardziej.

"Blues Wires" to album inny od poprzednich dzieł Johna Mayalla, już nie tak hermetycznie bluesrockowy, lecz bardzo różnorodny. Pojawiło się tutaj wiele świetnych pomysłów, choć chyba nie do końca rozwiniętych. Zaprezentowana tutaj stylistyka do perfekcji została doprowadzona dopiero rok później i to nie przez Mayalla, lecz Jona Hisemana, Dicka Heckstall-Smitha i Tony'ego Reevesa pod szyldem Colosseum. Jednak Mayall też bardzo ciekawie ją rozwinął - w nieco innym, ale zapoczątkowanym tutaj kierunku - na albumie "The Turning Point", również wydanym w następnym roku. Warto jednak pamiętać, że to właśnie na "Bare Wires" ojciec brytyjskiego bluesa wyszedł ze swojej niszy i pokazał większą wszechstronność oraz prawdziwie artystyczne ambicje. Jest to też bez wątpienia jeden z jego najlepszych albumów.

Ocena: 8/10



John Mayall's Bluesbreakers - "Bare Wires" (1968)

Bare Wires Suite: 1. Bare Wires; 2. Where Did I Belong; 3. I Started Walking; 4. Open Up a New Door; 5. Fire; 6. I Know Now; 7. Look In The Mirror; Another Side: 8. I'm a Stranger; 9. No Reply; 10. Hartley Quits; 11. Killing Time; 12. She's Too Young; 13. Sandy

Skład: John Mayall - wokal, harmonijka, instr. klawiszowe, gitara; Mick Taylor - gitara; Tony Reeves - gitara basowa, kontrabas; Jon Hiseman - perkusja i instr. perkusyjne; Dick Heckstall-Smith - saksofon tenorowy, saksofon sopranowy; Chris Mercer - saksofon tenorowy, saksofon barytonowy; Henry Lowther - kornet, skrzypce
Producent: Mike Vernon i John Mayall


Komentarze

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] Death - "Human" (1991)

[Recenzja] Republika - "Nowe sytuacje" (1983) / "1984" (1984)

[Recenzja] Present - "This Is NOT the End" (2024)

[Zapowiedź] Premiery płytowe kwiecień 2024

[Recenzja] Extra Life - "The Sacred Vowel" (2024)