[Recenzja] Jimi Hendrix - "First Rays of the New Rising Sun" (1997)
W połowie lat 90. rodzina Jimiego Hendrixa uzyskała prawa do jego dorobku. Jednym z pierwszych wydawnictw przygotowanych pod ich nadzorem jest "First Rays of the New Rising Sun" - próba przybliżenia, jak mógłby wyglądać czwarty album muzyka, gdyby zdążył ukończyć go przed śmiercią. Wydawnictwo prawdopodobnie nosiłoby taki tytuł, choć Hendrix rozważał też parę innych, jak "People, Hell and Angels" czy "Strate Ahead". Zadanie skompilowania i zremasterowania materiału wyznaczono Eddiemu Kramerowi, który miał dokonać rekonstrukcji na bazie zapisków muzyka i własnych wspomnień. Kramer współpracował ściśle z Hendrixem jako inżynier dźwięku od czasu debiutanckiego "Are You Experienced", aż do jego ostatniej sesji, z lata 1970 roku, kiedy czwarty album zaczął nabierać wyraźniejszych kształtów. I właśnie z tej ostatniej sesji pochodzi większość zawartych tu nagrań.
"First Rays of the New Rising Sun" nie przynosi żadnego premierowego materiału. Trafiły tu utwory doskonale już znane z pierwszych pośmiertnych albumów Hendrixa: komplet nagrań z "The Cry of Love", cztery kawałki z "Rainbow Bridge" ("Room Full of Mirrors", "Dolly Dagger", "Hey Baby (New Rising Sun)", "Earth Blues") i trzy z "War Heroes" ("Izabella", "Beginnings", "Stepping Stone"), wszystkie w dokładnie tych samych wersjach. Po dokładniejsze informacje na ich temat odsyłam do odpowiednich recenzji. Tutaj zajmę się inną kwestią: ile ten materiał ma wspólnego z wizją Hendrixa. Pomijam już fakt, że część z tych utworów wciąż wymagała jego zdaniem poprawek, a niektóre partie zostały dograne już po jego śmierci. Sam ich dobór budzi wiele wątpliwości. W skład albumu na pewno nie miał wchodzić "My Friend" - odrzut z sesji nagraniowej "Electric Ladyland". W zapiskach Hendrixa nie ma też mowy o uwzględnieniu "In From the Storm", "Belly Button Window", "Drifting" i "Beginnings" (aczkolwiek nad wszystkimi czterema pracował w ostatnich miesiącach życia). Nie zamieszczono tu natomiast wielu utworów, o których była tam mowa. Z tych brakujących należy wspomnieć zwłaszcza o "Hear My Train a Comin'", "Lover Man", "Bleeding Heart", "Burning Desire" i przeróbce dylanowskiego "Drifter's Escape", by wymienić tylko te najlepsze.
Tak zresztą miała wyglądać tracklista według notatek Hendrixa z 24 czerwca 1970 roku:
A 14 sierpnia 1970 roku prezentowała się już tak:
"First Rays of the New Rising Sun" nie przynosi żadnego premierowego materiału. Trafiły tu utwory doskonale już znane z pierwszych pośmiertnych albumów Hendrixa: komplet nagrań z "The Cry of Love", cztery kawałki z "Rainbow Bridge" ("Room Full of Mirrors", "Dolly Dagger", "Hey Baby (New Rising Sun)", "Earth Blues") i trzy z "War Heroes" ("Izabella", "Beginnings", "Stepping Stone"), wszystkie w dokładnie tych samych wersjach. Po dokładniejsze informacje na ich temat odsyłam do odpowiednich recenzji. Tutaj zajmę się inną kwestią: ile ten materiał ma wspólnego z wizją Hendrixa. Pomijam już fakt, że część z tych utworów wciąż wymagała jego zdaniem poprawek, a niektóre partie zostały dograne już po jego śmierci. Sam ich dobór budzi wiele wątpliwości. W skład albumu na pewno nie miał wchodzić "My Friend" - odrzut z sesji nagraniowej "Electric Ladyland". W zapiskach Hendrixa nie ma też mowy o uwzględnieniu "In From the Storm", "Belly Button Window", "Drifting" i "Beginnings" (aczkolwiek nad wszystkimi czterema pracował w ostatnich miesiącach życia). Nie zamieszczono tu natomiast wielu utworów, o których była tam mowa. Z tych brakujących należy wspomnieć zwłaszcza o "Hear My Train a Comin'", "Lover Man", "Bleeding Heart", "Burning Desire" i przeróbce dylanowskiego "Drifter's Escape", by wymienić tylko te najlepsze.
Tak zresztą miała wyglądać tracklista według notatek Hendrixa z 24 czerwca 1970 roku:
- Ezy Ryder
- Room Full of Mirrors
- Earth Blues
- Straight Ahead
- Freedom
- Stepping Stone
- Izabella
- Astro Man
- Night Bird Flying
- Drifter's Escape
- Burning Desire
A 14 sierpnia 1970 roku prezentowała się już tak:
|
|
Jak widać, selekcja utworów na "First Rays of the New Rising Sun" niewiele ma wspólnego z planami Hendrixa (przynajmniej tymi, które zostawił na piśmie). Oczywiście, wiele nagrań, które planował umieścić na albumie, nie zostało ukończone, a niektórych prawdopodobnie nawet nie zarejestrowano ("Electric Lady", "This Little Boy", "Locomotion"). Jednak o wyborze na "First Rays of the New Rising Sun" wcale nie zadecydował poziom ukończenia, bo przecież brakujące "Bleeding Heart" i "Drifter's Escape" posiadają całkiem przyzwoite wersje studyjne (wydane odpowiednio na "War Heroes" i "Loose Ends"), a miejsca jeszcze by dla nich starczyło. Warto jednak zauważyć, że te dwa utwory nie są autorskimi kompozycjami Hendrixa - może z tego powodu zostały odrzucone. A w takim razie na ułożenie tracklisty miały wpływ inne względy, niż chęć jak najwierniejszego oddania zamysłu artysty, co sugerowali twórcy.
"First Rays of the New Rising Sun" mogę polecić osobom, które chciałyby poznać dość dobrze materiał, nad którym Hendrix pracował podczas swojej ostatniej sesji, ale jednocześnie nie chcą słuchać dziesiątek pośmiertnych płyt, których poziom często obniżają różne szkice czy nagrania z prób. Na "First Rays of the New Rising Sun" zebrano większość tych najlepszych, najbardziej ukończonych utworów. To taka rozszerzona wersja "The Cry of Love", wzbogacona większością najbardziej udanego materiału z "Rainbow Bridge" i "War Heroes".
Ocena: 7/10
Jimi Hendrix - "First Rays of the New Rising Sun" (1997)
1. Freedom; 2. Izabella; 3. Night Bird Flying; 4. Angel; 5. Room Full of Mirrors; 6. Dolly Dagger; 7. Ezy Ryder; 8. Drifting; 9. Beginnings; 10. Stepping Stone; 11. My Friend; 12. Straight Ahead; 13. Hey Baby (New Rising Sun); 14. Earth Blues; 15. Astro Man; 16. In From the Storm; 17. Belly Button Window
Skład: Jimi Hendrix - wokal i gitara, pianino (1); Billy Cox - gitara basowa (1-10,12-16), dodatkowy wokal (14,16); Mitch Mitchell - perkusja (1-4,6,8-16); Noel Redding - gitara basowa (11); Buddy Miles - perkusja (5,7), dodatkowy wokal (14)
Gościnnie: Juma Sultan - instr. perkusyjne (1,6,9,13-15); Billy Armstrong - instr. perkusyjne (7); Buzzy Linhart - wibrafon (8); Stephen Stills - pianino (11); Kenny Pine - gitara (11); Jimmy Mayes - perkusja (11); Paul Caruso - harmonijka (11); Albert Allen, Arthur Allen - dodatkowy wokal (1,2,6,10); Steve Winwood, Chris Wood - dodatkowy wokal (7); Veronica Bennett, Estelle Bennett, Nedra Talley - dodatkowy wokal (14); Emmeretta Marks - dodatkowy wokal (16)
Producent: Jimi Hendrix, Eddie Kramer, Mitch Mitchell i John Jansen
Jimi Hendrix - "First Rays of the New Rising Sun" (1997)
1. Freedom; 2. Izabella; 3. Night Bird Flying; 4. Angel; 5. Room Full of Mirrors; 6. Dolly Dagger; 7. Ezy Ryder; 8. Drifting; 9. Beginnings; 10. Stepping Stone; 11. My Friend; 12. Straight Ahead; 13. Hey Baby (New Rising Sun); 14. Earth Blues; 15. Astro Man; 16. In From the Storm; 17. Belly Button Window
Skład: Jimi Hendrix - wokal i gitara, pianino (1); Billy Cox - gitara basowa (1-10,12-16), dodatkowy wokal (14,16); Mitch Mitchell - perkusja (1-4,6,8-16); Noel Redding - gitara basowa (11); Buddy Miles - perkusja (5,7), dodatkowy wokal (14)
Gościnnie: Juma Sultan - instr. perkusyjne (1,6,9,13-15); Billy Armstrong - instr. perkusyjne (7); Buzzy Linhart - wibrafon (8); Stephen Stills - pianino (11); Kenny Pine - gitara (11); Jimmy Mayes - perkusja (11); Paul Caruso - harmonijka (11); Albert Allen, Arthur Allen - dodatkowy wokal (1,2,6,10); Steve Winwood, Chris Wood - dodatkowy wokal (7); Veronica Bennett, Estelle Bennett, Nedra Talley - dodatkowy wokal (14); Emmeretta Marks - dodatkowy wokal (16)
Producent: Jimi Hendrix, Eddie Kramer, Mitch Mitchell i John Jansen

Jak ogólnie mogę zrozumieć myśl przewodnią, jeśli nie chcieli brać coverów, ani nagrań koncertowych to wybrali solodny materiał. Jednego jednak pojąć nie jestem w stanie, jak mógł się tu znaleźć My Friend, kiedy nie starczyło im miejsca (no starczyłoby, ale go tu nie ma) na genialny Hear My Train A'Comin. Prawda, że najlepiej brzmi koncertowo, jego wersja z Berkley to chyba moje ulubione nagranie Hendrixa, ale powstały też świetne studyjne wersje tego utworu, jako najlepszą wskazałbym tę z People, Hell and Angels... A z drugiej strony czemu niby nie dawać tu coverów i nagrań koncertowych? Ale to już zupełnie inny temat.
OdpowiedzUsuńTrzeba jednak pamiętać, że nagrania z "Valleys of Neptune", "People, Hell & Angels" i "Both Sides of the Sky" powstały dzięki nowoczesnej technologii, umożliwiającej manipulację poszczególnymi fragmentami nagrań i poprawę ich brzmienia. Dopiero dzięki temu mogły powstać sensowne wersje studyjne "Hear My Train a Comin'" czy np. "Lover Man". W latach 90. takie coś nie było możliwe. Zresztą zobacz jaka wersja "Lover Man" trafiła na "South Saturn Delta" - zdecydowanie nie jest to ukończone nagranie. W przeciwieństwie do wersji z "Valleys of Neptune".
UsuńZamiast grzebać w tym co czyims zdaniem Hendrix chciałby czy nie chciałby zamieścić na albumie albo co czyimś zdaniem być na nim powinno lub nie- lepiej ocenić utwory które na są tu zawarte. A te są znakomite. Oczywiście zwłaszcza te które Hendrix zdążył ukończyć. Mnie szczegolnie podoba się jego śpiew w Angel. Studyjny Ezy Ryder zbyt spokojny , lepsze były wykonania koncertowe. My Friend to fantastyczny blues! I co- chórki w Earth Blues nie są "festyniarskie"? ;)
OdpowiedzUsuńJeżeli to wydawnictwo miało pełnić określoną funkcję - czyli zrekonstruować czwarty album Hendrixa zgodnie z jego wizją, jak obiecywano w materiałach promocyjnych - i z tego zadania się nie wywiązano, to takie omówienie jest jak najbardziej wskazane. A ocenę i opis poszczególnych utworów znajdziesz w recenzjach płyt, na których były oryginalnie wydane.
Usuń