15 maja 2013

[Recenzja] King Crimson - "USA" (1975)



"USA" to pierwsza koncertówka King Crimson z prawdziwego zdarzenia (fatalnie brzmiący "Earthbound" należy traktować jako oficjalny bootleg). Brzmienie tego materiału nie jest może idealne, ale całkiem przyzwoite. Znalazły się tu fragmenty jednych z ostatnich występów składu tworzonego przez Roberta Frippa, Johna Wettona, Billa Bruforda i Davida Crossa. Nagrań dokonano 28 czerwca 1974 roku w Asbury Park w stanie New Jersey i dwa dni później w Providence w stanie Rhode Island (podczas tego samego występu została zarejestrowana improwizacja "Providence" wydana na albumie "Red"). Na repertuar złożyły się głównie utwory z dwóch najnowszych wówczas longplayów, "Larks' Tongues in Aspic" i "Starless and Bible Black".

Ambientowe intro "Walk On...No Pussyfooting" (z albumu "(no pussyfooting)" duetu Fripp & Eno) ustępuje nagle agresywnym dźwiękom "Larks' Tongues in Aspic (Part II)". Ten złożony utwór doskonale sprawdzał się podczas koncertów, dając muzykom możliwość pokazania swoich niemałych umiejętności i zachwycenia wzorową interakcją. Nic dziwnego, że był grany jeszcze długo po rozpadzie tego składu. Ale to wykonania z tego okresu najbardziej zachwycają - żaden inny skład nie wszedł na ten poziom zespołowej improwizacji. "Lament" i "Exiles" przypominają, że muzycy byli także dobrymi kompozycjami, potrafiącymi tworzyć bardzo ładne, wyrafinowane melodie. Oba utwory przebijają studyjne wersje, co jest głównie zasługą uwypuklonych, brzmiących masywniej partii basu Wettona.

Porywająca improwizacja "Asbury Park" to zdecydowanie największa zaleta tego wydawnictwa. Bardzo energetyczna i zwarta, z przesterowanymi partiami Wettona w głównej roli, wspartymi przez fantastyczną perkusję Bruforda, ostre dźwięki gitary Frippa i schowany w tle melotron Crossa. Utwór brzmi bardzo współcześnie - tak mógłby wyglądać współczesny stoner rock, gdyby tylko muzycy grający w tym stylu mieli choć trochę wyobraźni tego składu King Crimson. Świetnie wypada także "Easy Money" z intrygującą częścią instrumentalną, która podczas każdego koncertu była grana zupełnie inaczej. A na zakończenie pojawia się jeszcze "21st Century Schizoid Man" (jedyne nagranie z Providence), ciekawie przearanżowany na skład ze skrzypcami zamiast saksofonu.

Oryginalne wydanie albumu zostało wzbogacone studyjnymi dogrywkami - dodano partie skrzypiec i elektrycznego pianina Eddiego Jobsona. Ponadto część utworów została odrobinę skrócona, aby zmieścić wszystko na pojedynczej płycie winylowej. Dopiero wydanie z 2005 roku zawiera pełne wersje, zrezygnowano także z nakładek Jobsona. Zarówno to wydanie, jak i wszystkie inne po 2002 roku, zawiera dwa bonusowe utwory, "Fracture" i "Starless", wydłużające album o dwadzieścia pięć minut.

Największą wadą "USA" jest właśnie czas trwania. Pojedyncza płyta winylowa to zdecydowanie za mało, by w pełni pokazać, na co było stać ten skład. Szkoda, że nie zdecydowano się na dwupłytowe wydawnictwo. Mimo tego, "USA" stanowi świetne uzupełnienie podstawowej dyskografii King Crimson. Obecnie, po wydaniu "The Great Deceiver (Live 72-74)" i "The Night Watch", może jest już trochę mniej atrakcyjny, chociaż i tak warto go poznać - zespół za każdym razem grał swoje kompozycje nieco inaczej, ponadto sama improwizacja "Asbury Park" jest warta sięgnięcia po "USA".

Ocena: 8/10



King Crimson - "USA" (1975)

1. Walk On...No Pussyfooting / Larks' Tongues in Aspic (Part II); 2. Lament; 3. Exiles; .4 Asbury Park; 5. Easy Money; 6. 21st Century Schizoid Man

Skład: John Wetton - wokal i bass; Robert Fripp - gitara i melotron; Bill Bruford - perkusja i instr. perkusyjne; David Cross - skrzypce, altówka i instr. klawiszowe
Gościnnie; Eddie Jobson - skrzypce (1,6), pianino elektryczne (2)
Producent; King Crimson


2 komentarze:

  1. Zaskoczenie, acz nieco inne niż z Red, bo nie kojarzyłem by jakikolwiek album KC z I etapu - a nawet do Discipline ;) -
    miał mniejszą ocenę niż 9

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.