27 maja 2013

[Recenzja] Alice in Chains - "The Devil Put Dinosaurs Here" (2013)



"The Devil Put Dinosaurs Here", piąte studyjne wydawnictwo Alice in Chains, śmiało może konkurować o tytuł najdurniejszego tytułu rockowego albumu. Nawiązuje on do teorii głoszącej, że kości dinozaurów i innych prehistorycznych gatunków zostały podrzucone przez Szatana, aby człowiek wymyślił teorię ewolucji i przestał wierzyć w Boga. Innymi słowy, zespół postanowił nabijać się z osób chorych psychicznie, wierzących w takie rzeczy. Bardzo dojrzale... Infantylnie wygląda też sama okładka wydawnictwa. Choć nie można jej odmówić pomysłowości. Kompaktowa wersja albumu została wydana w plastikowym pudełku zabarwionym na czerwono, w którym okładka wygląda tak, jak widać powyżej. Ale po wyjęciu książeczki, okładka okazuje się szara, a zamiast jednej czaszki triceratopsa, widać dwie, nakładające się na siebie, tworząc twarz diabła (patrz niżej). Najmłodsi fani zespołu powinni być zachwyceni takim gadżetem.

Pod względem muzycznym, album stanowi kontynuację kierunku obranego na wydanym cztery lata wcześniej "Black Gives Way to Blue". Jest to zatem kolejna próba pogodzenia klasycznego stylu grupy z bardziej współczesnym graniem. Tym razem jednak bez zaskakujących eksperymentów w rodzaju tytułowego utworu z poprzednika. Zapowiadające album single "Hollow" i "Stone" ostrzyły apetyt na całość. To takie najbardziej klasyczne Alice in Chains, łączące mrok i ciężar z niebanalną przebojowością. Oba wypadają naprawdę świetnie. Niestety, podobny charakter mają jeszcze tylko "Pretty Done", "Lab Monkey" i "Phantom Limb". Dwa pierwsze są nieco słabsze od singli, za to ostatni wypada naprawdę potężnie - to tutejszy odpowiednik "A Looking in View" z poprzednika. Z pozostałych kawałków broni się przede wszystkim tytułowy "The Devil Put Dinosaurs Here", wyróżniający się klimatycznymi zwrotkami i zupełnie nietypowym dla grupy, ale bardzo ciekawym refrenem. Mieszane odczucia wywołuje natomiast "Choke", z początku przywołujący klimat EPek "Sap" i "Jar of Flies", ale rozczarowujący okropnym, radiowym refrenem.

Reszta albumu to już w całości granie o ewidentnie komercyjnym charakterze, nawiązujące do współczesnego rockowego mainstreamu. Kawałki w rodzaju "Low Ceiling", "Breath on a Window" (opierający się na riffie podobnym do "Check My Brain" z poprzedniego albumu) i "Hung on a Hook" są po prostu banalne, a łagodniejsze "Voices" (ewidentna próba nagrania nowego "Your Decision") i "Scalpel" są okropnie mdłe i przesłodzone. Zdecydowanie nie odpowiada mi takie wcielenie Alice in Chains. Wadą tego materiału jest też jego długość - album trwa niemal siedemdziesiąt minut, więc spokojnie można było skrócić go o wspomniane w tym akapicie kawałki (ewentualnie zostawiając - z przyczyn merkantylnych - "Voices", który będzie prawdopodobnie trzecim singlem).

"The Devil Put Dinosaurs Here" jest albumem nierównym i niezbyt spójnym. Wszystko przez niezdecydowanie muzyków, którzy sami chyba nie wiedzą, czy bardziej opłaca im się grać dla dawnych fanów, czy dla młodszej publiki. ogólnie całość wydaje się bardzo koniunkturalna (dla każdego coś miłego) i wtórna w stosunku do poprzedniego longplaya. Jednak podobnie, jak na poprzedniku, jest tu kilka naprawdę udanych momentów. W sumie z lepszych momentów "Black Gives Way to Blue" i "The Devil Put Dinosaurs Here" można by skompilować jeden naprawdę dobry album, który niewiele ustępowałby słynnemu "Dirt".

Ocena: 6/10



Alice in Chains - "The Devil Put Dinosaurs Here" (2013)

1. Hollow; 2. Pretty Done; 3. Stone; 4. Voices; 5. The Devil Put Dinosaurs Here; 6. Lab Monkey; 7. Low Ceiling; 8. Breath on a Window; 9. Scalpel; 10. Phantom Limb; 11. Hung on a Hook; 12. Choke

Skład: Jerry Cantrell - gitara i wokal; William DuVall - wokal i gitara; Mike Inez - bass; Sean Kinney - perkusja
Producent: Nick Raskulinecz



Po prawej: okładka albumu po wyjęciu z pudełka.


25 komentarzy:

  1. Nigdy nie myślałem, że to powiem ale: strasznie to słabe.... Może za kilkanaście odsłuchów mi się to odmieni ale pierwszego wrażenia ten krążek nie robi w ogóle....

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy recka Alice In Chains Rainier Fog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałem, że już się ukazał. Szczerze mówiąc, nie bardzo mam ochotę go słuchać, pamiętając jak nudny był album wyżej recenzowany i wiedząc, jak kiepskie zwykle bywają wydawnictwa rockmanów w tym wieku. Zresztą słuchałem singla i nie dotarłem nawet do połowy.

      Usuń
    2. W razie czego, singiel na szczęście jest mocno niereprezentatywny dla tego, co można tam usłyszeć ;)

      Usuń
  3. Ja słuchałem i mam mieszane uczucia, dobrze że jest krótszy od ostatniej płyty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak teraz czytając Twój zgryźliwy komentarz na temat tytułu płyty "The Devil...", pomyślałem sobie, że dużo lepszym byłby "Phantom Limb". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślę, że najlepszym rozwiązaniem, byłoby zastąpienie tego albumu i poprzedniego jednym, o tytule, powiedzmy, "The Dinosaurs Gives Way to Devil" i trackliście: 1. All Secrets Known; 2. Check My Brain; 3. Last of My Kind; 4. Your Decision; 5. A Looking in View; 6. Private Hell; 7. Hollow; 8. Stone; 9. The Devil Put Dinosaurs Here; 10. Phantom Limb

      Usuń
    2. Haha, powiem szczerze, taki tytuł wg mnie brzmi jeszcze zabawniej, niż ten wyjściowy, za to playlistę zaproponowałeś wyborną. Jedynie "Phantom Limb" i "The Devil..." nie umieszczałbym na końcu. To kawałki do naładowania "powera" w akumulatory, a nie zwieńczenie albumu.

      Usuń
    3. Kolejność można zmienić, po prostu przepisałem po kolei tytuły. Może być "Private Hell" na końcu, byle nie "Your Decision" ;)

      Usuń
  5. Może to dobry moment na poprawienie recenzji AiC? W końcu z wielkiej trójcy grunge tylko oni już Ci pozosrtali

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trójcy? A co z Nirvaną? ;)

      Na razie dotarłem z poprawkami do stycznia 2013. Recenzje AiC to dopiero kwiecień/maj.

      Usuń
    2. Nirvana to zjawisko ponadmuzyczne :P

      Usuń
    3. Też myśle że to dobry moment aby poprawić recenzję wielkiej 4 Seattle i pomyśleć nad recenzją 3-ciej płyty AIC czy naprawdę jest tak zła? no i wiadomo że nie najgorsza to napewno, ja bardzo lubie 3-cią płyte dodać recenzję Nirvany i Soundgarden. Ciekawi mnie twoja pełna opinia o tych płytach bo wychowałem się ta tych zespołach.

      Usuń
    4. Tak szczerze, to w ogóle nie pamiętam trzeciego albumu, poza jakimiś fragmentami ("Heaven Beside You", "Over Now"). Faktycznie powinienem go sobie przypomnieć, bo z pewnością jest lepszy od najnowszego i dinozaurów (tego ostatniego zresztą w ogóle nie pamiętam, ani jednego kawałka), więc zasługuje na lepszą ocenę. Za poprawki AiC wezmę się niedługo, może nawet w pierwszej kolejności. Za Nirvanę i brakujące albumy Soundgarden - na razie nie, ale też mam to w planach.

      Usuń
  6. Dzięki myślę że warto to zrobić. Tym bardziej że z Nirvany został tylko "Bleach" do zrecenzowania jeśli chodzi o płyty studyjne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że komuś się tu podoba słowo "merkantylnych" :D Nie żebym się czepiał, też uważam, że fajnie brzmi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, "merkantylny" i "eponimiczny" to moje ulubione przymiotniki od pewnego czasu ;)

      Usuń
    2. Taaak, też nie omieszkałem zauważyć :P ta płyta mnie wymęczyła i jestem zaskoczony że nie spadła jej ocena.

      Ostatnio posłuchuję trochę więcej eksperymentów i tak jak patrzę to niektórych nie masz na RYMie - nie podrzucam Ci jednak wszystkiego, bo nie chcę zaburzać Twojej kolejnosci odsłuchiwania. Rzucę tylko długim tytułem "opens the seven gates of transcendental consciousness" - spirytual do kwadratu. Bez perkusji, wrzasków czy silnie zarysowanego rytmu. 1972

      Zdjął Pan też, Panie Pawełq, Porcupine Tree.Ostatnio sprawdziłem, bo byłem ciekaw jak w tej chwili widzisz popisy Wilsona. Definitywnie, czy wróci Pan do tego?

      Nie bój się, żaden z tych tytułów nie jest taką skrajnością jak Stallaggh, który też podsunąłem Ci nie z pobudek trollingowych, a ciekaw jak odbierzesz aż taką skrajność.

      Usuń
    3. Po przypomnieniu sobie tego albumu mam dokładnie takie samo zdanie, jak w 2013 roku.

      Dzięki za propozycje, nie omieszkam sprawdzić. Ale wciąż mam bardzo długie listy albumów do przesłuchania.

      Mam w planach poprawić recenzje Porcupine Tree, ale prawdę mówiąc, nie mam za bardzo ochoty tego znów słuchać.

      Usuń
  8. Skoro ten album ma u Ciebie ocenę 6, to jednak nie jest to taka chałtura, jak zostało to określone w recenzji "Rainier Fog" (choć wiem, że wtedy nie pamiętałeś jego zawartości) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę tu jednak chałturzą, choć może przesadziłem w tamtej recenzji, niemalże zrównując go z dużo gorszym następcą.

      Usuń
    2. A jeśli można wiedzieć, co jest następne w kolejce do zaktualizowania recenzji po AiC?

      Usuń
    3. Któryś z zespołów, którego recenzje zniknęły ;) Albo nawet kilka wykonawców równolegle.

      Usuń
    4. To w takim razie zacieram tzw. rączki :)

      Usuń
    5. Widzę, że zniknął np. Rush ... też zacieram i mam nadzieję, że uzupełnisz luki w dyskografii ;)

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.