29 kwietnia 2013

[Recenzja] Queen -"The Game" (1980)



"The Game" to jedyny album Queen, który doszedł na szczyt amerykańskiego notowania (i trzeci, po "A Night at the Opera" i "A Day at the Races", któremu udało się to osiągnąć w Wielkiej Brytanii). To głównie zasługa dwóch wielkich przebojów - rock'n'rollowego pastiszu "Crazy Little Thing Called Love" i funkowego "Another One Bites the Dust". Ogólnie, album stanowi wyraźny zwrot w kierunku łagodniejszego, popowego grania. Zespół nawet po raz pierwszy w swojej karierze wykorzystał syntezatory - jednak jeszcze w bardzo zachowawczy sposób, do wygenerowania pojedynczych dźwięków w kilku kawałkach. Hardrockowe korzenie zespołu słychać tylko w świetnym "Dragon Attack", z zadziornymi partiami gitary, zostawiającymi sporo miejsca do popisu dla sekcji rytmicznej. To najbardziej wyrazisty fragment albumu, obok słynnego "Another One Bites the Dust" oraz balladowych "Save Me" i "Play the Game". Jednak pozostałe kawałki wypadają co najwyżej przeciętnie, a nie brakuje też momentów zwyczajnie sztampowych (na czele z "Need Your Loving Tonight" i "Coming Soon"). Ogólnie album jest całkiem przyjemny, na tle poprzednich jest bardzo bezpretensjonalny, a pomimo sporego eklektyzmu ma dość spójny charakter. Jednak nie ma tu niczego wyjątkowego.

Ocena: 6/10



Queen -"The Game" (1980)

1. Play the Game; 2. Dragon Attack; 3. Another One Bites the Dust; 4. Need Your Loving Tonight; 5. Crazy Little Thing Called Love; 6. Rock It (Prime Jive); 7. Don't Try Suicide; 8. Sail Away Sweet Sister; 9. Coming Soon; 10. Save Me

Skład: Freddie Mercury - wokal, instr. klawiszowe (1,7,8), gitara (5); Brian May - gitara, instr. klawiszowe (8,10), wokal (8), dodatkowy wokal; John Deacon - bass, gitara (3,4), instr. klawiszowe (3); Roger Taylor - perkusja, gitara (6,9), instr. klawiszowe (6,9), wokal (6,9)
Gościnnie: Reinhold Mack - instr. klawiszowe (6)
Producent: Queen i Reinhold Mack


3 komentarze:

  1. Z "The Game" wyszło im podobnie jak z "News Of The World" ... pierwsza strona super, pełno hitów a druga zupełnie nijaka. Honoru broni perełka - "Save Me".
    Po tej płycie zniechęciłem się na kilka lat do grupy Queen, do łask przywrócił ich dopiero "A Kind Of Magic"

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedynym gniotem jest tu Don't Try Suicide. Reszta jest niezła bądź bardzo udana z czego tych drugich jest wiecej.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.