23 lutego 2013

[Recenzja] Rush - "Signals" (1982)



Właściwie można było spodziewać się takiego albumu. Kanadyjskie trio już od dłuższego czasu zmierzało w coraz bardziej piosenkowe i elektroniczne rejony. O ile jednak na "Moving Pictures" udało się znaleźć złoty środek pomiędzy przebojowością, a artystycznymi ambicjami, tak na "Signals" doszło do niepokojącego uproszczenia kompozycji. Muzycy mniej kombinują tutaj w warstwie rytmicznej. Mniej tutaj też gitarowych solówek - ogólnie gitara została zepchnięta na dalszy plan przez syntezatory, które stały się głównym elementem brzmienia. Dla wielu słuchaczy jest to z pewnością wadą. Jednak taka stylistyka zdaje się służyć zespołowi.

"Signals" nie jest kopalnią przebojów na miarę "Moving Pictures". Ale kilka świetnych kompozycji się tu znalazło. Choćby singlowy przebój "Subdivisions" - bardzo dobry melodycznie, mocno zatopiony w brzmieniu analogowego syntezatora, spod którego uparcie próbuje się przebić gitara, do tego z wyrazistą i niebanalną grą sekcji rytmicznej. Właśnie dzięki tej kompozycji, usłyszanej przypadkiem w radiu, zainteresowałem się twórczością Rush. Wysoki poziom prezentują także mniej elektroniczne "The Analog Kid" i "Digital Man", w których rewelacyjnie wypadają basowe popisy Geddy'ego Lee (pierwszy z nich dodatkowo wyróżnia się ładnym zwolnieniem w refrenie). Do mocnych punktów całości zaliczyć trzeba również "The Weapon" - najbardziej złożona kompozycja w zestawie, a tym samym najbliższa wcześniejszej twórczości. Całkiem ciekawe są także dwa bardziej elektroniczne utwory, zamykające album: ballada "Losing It" i "Countdown". Niczym ciekawym nie wyróżnia się natomiast "Chemistry", zaś zdradzający inspirację reggae "New World Man" jest zwyczajnie nudny.

"Signals" z pewnością odświeżył twórczość zespołu i przyniósł kilka naprawdę niezłych utworów, ale jako całość nie przekonuje tak bardzo, jak kilka poprzednich albumów. Rush najlepsze efekty osiągał wtedy, gdy przebojowość szła w parze z technicznym skomplikowaniem. 

Ocena: 7/10



Rush - "Signals" (1982)

1. Subdivisions; 2. The Analog Kid; 3. Chemistry; 4. Digital Man; 5. The Weapon; 6. New World Man; 7. Losing It; 8. Countdown

Skład: Geddy Lee - wokal, bass, instr. klawiszowe; Alex Lifeson - gitara, instr. klawiszowe; Neil Peart - perkusja
Gościnnie: Ben Mink - skrzypce (7)
Producent: Rush i Terry Brown


2 komentarze:

  1. No zrobili Exit... i opuścili (left) stricte progresywne rejony. "Subdivisions" jest chyba najlepszym z ich melodyków przynajmniej po "Moving Pictures", a i tam by błyszczał. Nie dam sobie uciąć łapy, ale ten syntezatorowy motyw z intro chyba wielokrotnie słyszałem w radio... jako jedyny utwór Rush.

    W sumie miłe granie (ale bez dobrowolnego wracania), choć z ambicjami podobnymi jak debiut.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie jest to ambitna muzyka, ale za to dużo bardziej oryginalna od debiutu ;)

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.