15 grudnia 2012

[Recenzja] Depeche Mode - "Construction Time Again" (1983)



Depeche Mode to jedna z moich pierwszych muzycznych fascynacji. Był to jeden z pierwszych zespołów, jakich świadomie słuchałem i jedyny z nich, do jakiego wciąż zdarza mi się wracać. Nigdy jednak nie byłem w stanie przekonać się do jego wczesnych dokonań. Debiutancki "Speak & Spell" z 1981 roku to jeden z najbardziej infantylnych i naiwnych albumów, jakie słyszałem. Niewiele lepiej pod tym względem jest na jego następcy, wydanym rok później "A Broken Frame". Drugi album jest jednak przede wszystkim niezbyt udaną próbą udowodnienia, że zespół jest w stanie kontynuować działalność bez swojego dotychczasowego lidera i głównego kompozytora, Vince'a Clarke'a, który odszedł wkrótce po wydaniu debiutu. Stawiający pierwsze kroki jako kompozytor Martin Gore niespecjalnie podołał zadaniu, a żadnego wsparcia nie otrzymał od pozostałych dwóch członków - Dave'a Gahana (wówczas śpiewającego jeszcze dość dziecinnym głosem) i Andy'ego Fletchera (oficjalnie klawiszowca, który w sumie nigdy nie potrafił na niczym grać).

Jednak na trzecim albumie, "Construction Time Again", zespół ponownie stał się kwartetem. Dołączenie Alana Wildera było najlepszym, co mogło spotkać grupę. W przeciwieństwie do pozostałych muzyków, całkiem dobrze radził sobie z grą na klawiszach, a ponadto wniósł wiele jako aranżer. To dzięki niemu brzmienie stało się bogatsze, niż na wcześniejszych albumach, na których cały akompaniament stanowią proste melodyjki grane na syntezatorze i automat perkusyjny. Wilder przekonał pozostałych muzyków, aby elektroniczne brzmienia wzbogacić także tradycyjnymi instrumentami - stąd dźwięki oboju i melodyki w "Everything Counts", oraz gitary i pianina w "Love, in Itself". Z kolei Gore, po zobaczeniu koncertu Einstürzende Neubauten, postanowił wzbogacić brzmienie o samplowane efekty. Rezultat słychać zwłaszcza w "Pipeline", którego podkład składa się wyłącznie z industrialnych uderzeń w metalowe przedmioty i innych samplowanych, a potem odpowiednio przetworzonych dźwięków. To jeden z najbardziej intrygujących utworów w całym dorobku zespołu.

Niestety, pod względem kompozytorskim wielkiego postępu nie ma. Utwory wciąż są banalne i pozbawione dobrych melodii. Z jednym wyjątkiem. Wspomniany "Everything Counts" to pierwszy przebłysk kompozytorskiego talentu Martina Gore'a, wyróżniający się całkiem zgrabną melodią w zwrotkach i jednym z najbardziej chwytliwych refrenów w całym dorobku zespołu. Nic dziwnego, że wciąż należy do stałych punktów koncertowej setlisty (jako jedyna kompozycja z tego albumu). Wraz z "Pipeline" jest to najlepszy fragment całości. Jeszcze tylko "Love, in Itself" wybija się ponad średnią (choć sporo mu brakuje zarówno do przebojowości "Everything Counts", jak i do klimatu "Pipeline"), ale wszystkie pozostałe kawałki odpychają swoją nijakością i nieporadnością. Nie przypadkiem to właśnie "Everything Counts" i "Love, in Itself" promowały album na singlach (oba odniosły umiarkowany sukces w Wielkiej Brytanii i kilku innych europejskich krajach).

"Construction Time Again" to album przejściowy, zapowiadający już przyszłe, dojrzalsze wcielenie Depeche Mode, ale sam w sobie nie będący zbyt udanym wydawnictwem. Choć przebłyski są.

Ocena: 5/10



Depeche Mode - "Construction Time Again" (1983)

1. Love, in Itself; 2. More Than a Party; 3. Pipeline; 4. Everything Counts; 5. Two Minute Warning; 6. Shame; 7. The Landscape Is Changing; 8. Told You So; 9. And Then...

Skład: Dave Gahan - wokal (oprócz 3), sample; Martin Gore - instr. klawiszowe, sample, gitara, melodyka (4), wokal (3,4), dodatkowy wokal; Alan Wilder - instr. klawiszowe, sample, programowanie, obój (4), dodatkowy wokal; Andy Fletcher - sample, dodatkowy wokal
Producent: Depeche Mode i Daniel Miller


1 komentarz:

  1. Nie zgadzam się z przedstawioną opinią - ten album jest moim ulubionym DM, a szczególnie doceniam utwory: More than party, Pipeline, Two minute warning i Shame. Dla mnie są one właśnie bardzo świeże jak na tamte czasy w swojej prostocie, industrialnym klimacie. Bardzo oryginalne i nowoczesne! Może chwyta mnie to dlatego, że lubię np techno, a nie przepadam za popem. ;) Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.