1 listopada 2012

[Recenzja] Metallica - "ReLoad" (1997)



Zespół zaprzecza, że "ReLoad" to zbiór odrzutów z "Load". Twierdzi, co prostu potrzebował więcej czasu na ich dopracowanie. Co w sumie i tak brzmi jak przyznanie, że to utwory gorszego sortu. Ok, jest tu kilka niezłych momentów. Zwłaszcza na początku albumu. Rozpędzony "Fuel" świetnie sprawdza się na żywo, a "The Memory Remains" jako przebojowy singiel. Szkoda, że drugi z nich spaprano przez dodanie skrzeczącej wokalizy Marianne Faithfull. Bronią się ciężki "Devil's Dance" i grunge'owy "Where the Wild Things Are" z fajną zwrotką w stylu Alice in Chains, ale słabszym refrenem. W finałowym "Fixxxer" pojawiają się nawet sabbathowe riffy, ale ogólnie utwór wydaje się zbyt przekombinowany i chaotyczny.

I to by było tyle. Dominują tu zupełnie bezbarwne kawałki, o których zapomina się zaraz po przesłuchaniu ("Better Than You", "Slither", "Carpe Diem Baby, "Bad Seed", "Prince Charming", "Attitiude"). Są też dwie ewidentne wpadki. "The Unforgiven II" pod względem muzycznym nie ma nic wspólnego z poprzednią częścią (poza tym samym intro), jest to trywialna poprockowa piosenka z naleciałościami country w solowych partiach gitary. A "Low Man's Lyric" to mdła ballada z pretensjonalną partią wokalną i banalnym wykorzystaniem takich instrumentów, jak skrzypce i lira korbowa.

"ReLoad" zdecydowanie powinien zostać zredukowany do EPki zawierającej cztery utwory, które wymieniłem na początku. Wówczas byłby naprawdę świetnym suplementem do "Load". Jako pełnoprawny album zupełnie się nie sprawdza - przez większość swoich 75 minut strasznie się dłuży i nuży słuchacza, a czasem wręcz irytuje. 

Ocena: 4/10



Metallica - "ReLoad" (1997)

1. Fuel; 2. The Memory Remains; 3. Devil's Dance; 4. The Unforgiven II; 5. Better Than You; 6. Slither; 7. Carpe Diem Baby; 8. Bad Seed; 9. Where the Wild Things Are; 10. Prince Charming; 11. Low Man's Lyric; 12. Attitiude; 13. Fixxxer

Skład: James Hetfield - wokal i gitara; Kirk Hammet - gitara; Jason Newsted - bass; Lars Ulrich - perkusja
Gościnnie: Marianne Faithfull - wokal (2); Bernardo Bigalli - skrzypce (11); David Miles - lira korbowa (11); Jim McGillveray - instr. perkusyjne
Producent: Bob Rock, James Hetfield i Lars Urlich


3 komentarze:

  1. Moja kolejność "Loadów" byłaby następująca:
    01. Fuel
    02. The Memory Remains
    03. The House Jack Built
    04. Devil's Dance
    05. The Unforgiven II
    06. Fixxer
    07. Hero of the Day
    08. Until It Sleeps
    09. Mama Said
    10. Wasting My Hate
    11. The Outlaw Torn

    Moim zdaniem w takim zestawieniu byłby najlepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten album to syf. Przykro mi, nie ma tutaj żadnego uczciwie dobrego utworu (mógł być taki Memory Remains), Fuel to typowa rąbanka w stylu metalu lub nawet po-grungu lat 90.

    Ja tylko się ciesze, że nie strzeliło im do głowy zabawienie się w Pink Floyd czy Bitlesów i wydanie dwupłytowego albumu (z taką renomą to by mogli) Może nie byłoby to dwukrotne wyciąganie kasy od fanów, ale za to album stałby się niestrawnym w trakcie jednego posiedzenia klockiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam "Load" trwa tylko pięć minut krócej od "The Wall" i niecałe dwadzieścia mniej od "The White Album". "ReLoad" jest niewiele krótszy. Dlatego i tak każdy z nich jest trudny do przesłuchania za jednym razem.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.