8 sierpnia 2012

[Recenzja] Scorpions - "Crazy World" (1990)



To z tego albumu pochodzi "Wind of Change". Dla większości ludzi na świecie - jedyny znany utwór Scorpions. Dla większości fanów zespołu - znienawidzony przez jego popularność (którą powinien cieszyć się któryś z ich faworytów). Prawda jest taka, że to po prostu dobra, melodyjna piosenka. Tylko i aż tyle. Trochę szkoda, że nie posłużyła za tytuł całego wydawnictwa, na którym słychać prawdziwy powiew zmian. Muzycy zrezygnowali z dalszej współpracy z Dieterem Dierksem i na stanowisko producenta zatrudnili prawdziwego fachowca, Keitha Olsena (mającego już na koncie albumy m.in. Fleetwood Mac, Grateful Dead, Santany, Whitesnake i Ozzy'ego Osbourne'a). Zapewnił on solidne, mocniejsze brzmienie, będące miłą odmianą po wygładzonych, plastikowych produkcjach Dierksa z lat 80.

Olsen odegrał ważną rolę także na etapie komponowania. O ile wcześniej pisaniem utworów zajmowali się wyłącznie Klaus Meine, Rudolf Schenker i Herman Rarebell, tak tutaj producentowi udało się przekonać Matthiasa Jabsa i Francisa Buchholza, by także uczestniczyli w tym procesie. Najwyraźniej jednak rozczarował go efekt pracy muzyków, bo zatrudnił zawodowego songwrittera, Jima Vallance'a, który dopracował aż siedem z jedenastu napisanych utworów. Muzykom najwyraźniej ten pomysł się spodobał, bo na każdym z kolejnych albumów również korzystali z usług kompozytorów spoza zespołu.

Album "Crazy World" w większości wypełniają dość standardowe, energetyczne kawałki. Czasem naprawdę chwytliwe (np. refren "Don't Believe Her", zwrotki "To Be with You in Heaven"), choć często aż nadto sztampowe (np. "Tease Me, Please Me", "Kick After Six", "Hit Between the Eyes"). Jest też kilka cięższych momentów ("Money and Fame", "Crazy World"), równoważonych przez obowiązkowe ballady - oprócz "Wind of Change", znalazła się tu także przesłodzona "Send Me an Angel", odpychająca banalną melodią i kiczowatym brzmieniem syntezatora. Ogólnie "Crazy World" wypada trochę lepiej od kilku poprzednich albumów Scorpions, choć w znacznej mierze jest to zasługa lepszego brzmienia, a nie samych kompozycji, które jak zwykle prezentują różny poziom - od całkiem przyzwoitego do dość żenującego.

Ocena: 5/10



Scorpions - "Crazy World" (1990)

1. Tease Me Please Me; 2. Don't Believe Her; 3. To Be With You in Heaven; 4. Wind of Change; 5. Restless Night; 6. Lust or Love; 7. Kick After Six; 8. Hit Between the Eyes; 9. Money and Fame; 10. Crazy World; 11. Send Me an Angel

Skład: Klaus Meine - wokal; Rudolf Schenker - gitara; Matthias Jabs - gitara; Francis Buchholz - bass; Herman Rarebell - perkusja
Gościnnie: Koen van Baal - instr. klawiszowe (4); Jim Vallance - instr. klawiszowe (11)
Producent: Keith Olsen, Scorpions


3 komentarze:

  1. Jak dla mnie - po "Lonesome Crow" najlepszy album Scorpionsów. Nie zawiera żadnego słabego utworu (moim zdaniem to "Wind of Change" jest na niej najsłabsze). Najbardziej lubię fantastyczne "Hit Between the Eyes" (genialny refren), "To Be With You In Heaven", otwierający "Tease Me, Please Me" czy "Money and Fame". Większość utworów ma w sobie dużo melodyjności i przebojowości, a Klaus Meine jest w świetnej wokalnej formie. 10/10

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tego co pamiętam z poprzedniej recenzji, to kiedyś od "Wind of change" wolałeś "Send Me an Angel" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wtedy byłem jednym z tych z trzeciego zdania ;) I jeszcze tolerowałem kicz. Albo inaczej - nie umiałem go rozpoznać.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.