13 lipca 2012

[Recenzja] Iron Maiden - "Virtual XI" (1998)



"Virtual XI" powstawał w nieco lepszej atmosferze, niż jego poprzednik. Sytuacja w zespole się ustabilizowała, a Steve Harris najwyraźniej uporał się z osobistymi problemami. Wyraźnie przełożyło się to na nowy materiał, który nie jest już tak posępny i monotonny - więcej w nim energii i radości. To nie koniec dobrych wiadomości. Utwory tym razem powstawały z myślą o Blazie Bayleyu, a więc instrumentaliście starali się, aby ukrywały one braki w umiejętnościach i możliwościach wokalisty. W dodatku całość jest o blisko dwadzieścia minut krótsza od "The X Factor", a dzięki temu aż tak bardzo nie męczy.

Nie znaczy to jednak, że "Virtual XI" to dobry album. Kompozycje prezentują różny poziom. Energetyczny otwieracz "Futureal" przelatuje właściwie niezauważony, za to następujący tuż po nim "The Angel and the Gambler" męczy zdecydowanie za długo powtarzanym zbyt wiele razy refrenem i kiczowatymi klawiszami (w skróconej wersji singlowej jest bardziej znośny). Dokładnie te same problemy, czyli duża powtarzalność i brzmienie klawiszy, doskwierają w "The Clansman" i zwłaszcza w "Don't Look to the Eyes of a Stranger". Choć w każdym z tych trzech utworów można znaleźć ciekawe momenty, a i Bayley wypada naprawdę dobrze, starając się jak najlepiej wykorzystać swoje ograniczenia. Na tym albumie na szczęście nikt już nie zmusza go do wyciągania górek. Choć taki "When Two Worlds Collide" zepsuto paskudną rycerską wokalizą. Dość topornie skonstruowany "Lightning Strikes Twice" ratuje natomiast całkiem niezły refren. Mocnymi punktami longplaya są z kolei "The Educated Fool", wyróżniający się chyba najlepszą partią wokalną w karierze Blaze'a, oraz naprawdę zgrabny melodycznie, półballadowy "Como Estais Amigos".

"Virtual XI" uważam za ten lepszy z dwóch albumów Iron Maiden z Blaze'em Bayleyem. Instrumentaliści naprawdę wyciągnęli parę wniosków z błędów popełnionych na poprzednim wydawnictwie - przede wszystkim przestali rzucać kłody pod nogi nowemu wokaliście i napisali utwory, które mógł bez problemu zaśpiewać, nierzadko pokazując, że jednak nie został wokalistą z przypadku. Album jednak nie jest pozbawiony wad. Brzmienia klawiszowe przypominają o zamiłowaniu zespołu do kiczu, ale jeszcze większym problemem jest to, że zaczęli nagrywać zdecydowanie za długie utwory (dwa przekraczają długość dziewięciu minut, a jeden trwa powyżej ośmiu), co miało być normą także na kolejnych albumach.

Ocena: 6/10



Iron Maiden - "Virtual XI" (1998)

1. Futureal; 2. The Angel and the Gambler; 3. Lightning Strikes Twice; 4. The Clansman; 5. When Two Worlds Collide; 6. The Educated Fool; 7. Don't Look to the Eyes of a Stranger; 8. Como Estais Amigos

Skład: Blaze Bayley - wokal; Dave Murray - gitara; Janick Gers - gitara; Steve Harris - bass, instr. klawiszowe (2,4,7); Nicko McBrain - perkusja
Gościnnie: Michael Kenney - instr. klawiszowe
Producent: Steve Harris i Nigel Green


3 komentarze:

  1. "The Educated Fool" rzeczywiście niedoceniana perełka. Nie tylko bardzo dobry wokal Blaze'a, ale też świetne popisy gitarowe.

    Podobnie jak większość albumu - takiego trochę bez pomysłu (przez to to rozciąganie utworów), ale pełnego świetnych momentów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie to zdecydowanie najgorszy album zespołu. Nawet The Clansman, który dopiero na Rio nabrał odpowiedniego kształtu tutaj zupełnie mnie nie przekonuje. Nie wiem, może wokal Blaze'a tak tu działa. Potencjał ma When Two Worlds Collide i Futeral. Natomiast The Angel and the Gambler jest szczególnie żałosny jak większość kawałków tej bardzo słabej płyty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod względem wokalnym jest tutaj dużo lepiej niż na poprzedniku. Utwory powstały z myślą o ograniczonych możliwościach Blaze'a i dzięki temu śpiewa tutaj znacznie lepiej, bardziej swobodnie.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.