Posty

Wyświetlam posty z etykietą peter hammill

[Recenzja] Peter Hammill - "Over" (1977)

Obraz
Pomimo bardzo udanego i równie intensywnego powrotu Van der Graaf Generator - w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy grupa nagrała trzy albumy, a czas pomiędzy sesjami spędzała na koncertowaniu - Peter Hammill nie zamierzał rezygnować z solowej działalności. Tuż po zakończeniu prac nad "World Record", a przed kolejną serią występów, znalazł tydzień na zarejestrowanie kolejnego autorskiego materiału. Jednego z bardziej osobistych w karierze - "Over" to rzecz o różnych rodzajach samotności, o rozstaniach, napisana po rozpadzie jego związku z niejaką Alice. Wkrótce miało jednak dojść też do innego odseparowania. Dość wymowny jest zresztą fakt, że - w przeciwieństwie do zdecydowanej większości poprzednich płyt Hammilla - w nagraniach nie uczestniczyli Hugh Banton i David Jackson. Ledwie kilka miesięcy póżniej, po zakończeniu trasy, obaj odeszli ze składu VdGG. Udzielają się tu natomiast wszyscy muzycy kolejnego wcielenia zespołu: stały towarzysz Guy Evans, powracający po pr...

[Recenzja] Peter Hammill - "Nadir's Big Chance" (1975)

Obraz
Pod koniec 1974 roku Peter Hammill, Dave Jackson, Hugh Banton i Guy Evans podjęli decyzję o wznowieniu działalności pod szyldem Van der Graaf Generator. Pierwszy tydzień grudnia muzycy spędzili na nagraniach w walijskim Rockfield Studios oraz londyńskim Trident. Zarejestrowany wówczas materiał, choć nagrany przez pełny skład reaktywowanego VdGG, ukazał się pod nazwiskiem Hammilla. Zapewne dlatego, że kompozycje, jakimi dysponował lider, niekoniecznie pasowały do charakteru zespołu - "Nadir's Big Chance" to dość eklektyczny zbiór krótszych, piosenkowych kawałków. Podobieństw do nagrań grupy trudno jednak było uniknąć z tak charakterystycznym wokalistą i instrumentalistami o równie rozpoznawalnym stylu. Można polemizować, która autorska płyta Petera Hammilla wyszła mu najlepiej, ale "Nadir's Big Chance" niewątpliwie jest najbardziej progresywną - nie w znaczeniu stylistycznym, ale tym ścisłym, odnoszącym się do przyszłościowego myślenia o muzyce. Zupełnie jakb...

[Recenzja] Peter Hammill - "In Camera" (1974)

Obraz
Dość wymowna ta oprawa graficzna. To pierwsza okładka autorskiej płyty Petera Hammilla, na której artysta pojawia się we własnej osobie. I stoi na niej samodzielnie, tak jak niemalże w osamotnieniu nagrał ten materiał. Większość ścieżek na "In Camera" - czwarty album w solowej dyskografii - zarejestrował w domowym studiu, bez żadnych dodatkowych muzyków, bez producenta ani obsługi technicznej. Potem jednak zabrał taśmy do londyńskiego Trident Studio, gdzie dograł partie syntezatora ARP 2600. Wówczas dołączyli do niego też goście: Guy Evans dodał bębny do "Tapeworm" i "Gog", a Chris Judge Smith i Paul Whitehead zagrali na perkusjonaliach w "Magog". Hammilla w studiu wsparł też inżynier dźwięku David Hentschel, odpowiadający także za programowanie, miksy oraz całe te studyjne czarodziejstwo , dzięki któremu album nie brzmi jak nagrywane w domu demo, a w pełni profesjonalne nagranie. "In Camera" jest zatem pierwszym autorskim albumem Hammi...

[Recenzja] Peter Hammill - "The Silent Corner and the Empty Stage" (1974)

Obraz
Co właściwie przedstawia ta okładka? Zapewne każdy zobaczy tam co innego. Za abstrakcyjną grafikę odpowiada Bettina Hohls, znana ze współpracy - jako dodatkowa wokalistka - z niemiecką grupą krautrockową Ash Ra Tempel. W przeciwieństwie do okładki, muzykę zawartą na  "The Silent Corner and the Empty Stage", trzecim solowym albumie Petera Hammilla, skategoryzować można bez najmniejszego problemu. Artysta tym razem nawet już nie próbuje uciec od  estetyki Van def Graaf Generator. Tradycyjnie zresztą w części nagrań pojawia się pełny skład tamtego zespołu, czyli poza Hammillem także klawiszowiec Hugh Banton, saksofonista David Jackson i perkusista Guy Evans. Ale nawet materiał zarejestrowany przez lidera samodzielnie, nie odbiega daleko od twórczości grupy. Co jasno pokazuje, kto był mózgiem zespołu. Co jednak warte podkreślenia, album nie tylko mógłby ukazać się pod szyldem VdGG, ale byłby także jednym z najlepszych w dyskografii. "The Silent Corner and the Empty Stage...

[Recenzja] Peter Hammill - "Chameleon in the Shadow of the Night" (1973)

Obraz
Zmęczeni ciągłymi trasami koncertowymi oraz zniechęceni brakiem wsparcia ze strony managementu i wytworni, muzycy Van der Graaf Generator podjęli, w połowie 1972 roku, decyzję o rozwiązaniu zespołu. Bynajmniej nie oznaczało to jednak zakończenia ich współpracy. Instrumentaliści grupy - Hugh Banton, David Jackson i Guy Evans, wraz z byłym basistą, Nicem Potterem - kontynuowali granie ze sobą w projekcie The Long Hello, a także regularnie występowali na solowych płytach Petera Hammilla. Na "Chameleon in the Shadow of the Night", pierwszym albumie wokalisty po zawieszeniu działalności zespołu - a drugim w ogóle - cały kwintet jest znów w komplecie. Reszta ekipy zresztą też: za produkcję odpowiada John Anthony, a okładkę przygotował Paul Whitehead. Materiał wprawdzie Hammill napisał tym razem zupełnie samodzielnie, ale na płytach zespołu kompozytorski wkład pozostałych muzyków i tak był znikomy. Czy można zatem traktować "Chameleon in the Shadow of the Night" jako kolej...

[Recenzja] Peter Hammill - "Fool's Mate" (1971)

Obraz
Wiosną 1971 roku, pomimo napiętego grafiku koncertowego Van der Graaf Generator, Peter Hammill znalazł kilka dni na zarejestrowanie solowego albumu. Pierwszego, który ukazał się pod jego nazwiskiem, ale de facto drugiego. Jego debiutem miał być "The Aerosol Grey Machine", który z przyczyn prawnych ukazał się pod szyldem zespołu. Zresztą ta granica pomiędzy VdGG, a solowym Hammillem, była zawsze dość płynna. Wystarczy spojrzeć na listę płac "Fool's Mate", gdzie znaleźli się wszyscy ówcześni instrumentaliści macierzystej grupy lidera: Hugh Banton, David Jackson i Guy Evans, a nawet Nic Potter, który parę miesięcy wcześniej ją opuścił. W studiu pojawili się też Ray Jackson i Rod Clements z Lindisfarne, a także sam Robert Fripp. Na repertuar "Fool's Mate" złożyły się kompozycje Hammilla napisane w latach 1967-71, które według ich autora nie pasowałyby do Van der Graaf Generator. W zaprezentowanych tu wersjach faktycznie odstawałyby od reszty repertuaru...