Posty

Wyświetlam posty z etykietą milton nascimento

[Recenzja] Milton Nascimento - "Milagre dos peixes" (1973)

Obraz
Cykl wakacyjny S02E01 Początek tegorocznego cyklu wakacyjnego zbiega się w czasie z rekordowymi upałami - planeta ociepla się coraz szybciej, a przez brak odpowiednich działañ będzie coraz gorzej. I z tym pesymistycznym nastrojem idealnie współgra zawartość albumu "Milagre dos peixes", gdzie tropikalna żarliwość wcale nie oznacza lekkiego, wakacyjnego klimatu, a niesie przytłaczającą, podszytą niepokojem atmosferę. Na swoim pierwszym autorskim wydawnictwie od czasu bardziej kolektywnego "Clube da esquina" Milton Nascimento wyraźnie oddala się od pogodnego, piosenkowego charakteru tamtego dzieła.  "Milagre dos peixes", w przeciwieństwie do swojego słynniejszego poprzednika, wydaje się lepiej oddawać faktyczne nastroje w ówczesnej Brazylii - kraju pogrążonym w biedzie, z narastającymi nierównościami społecznymi, rządzonym przez opresyjną dyktaturę wojskową. Junta zresztą bezpośrednio wpłynęła na kształt albumu - w tamtym czasie nasiliła się cenzura sztuki i ...

[Recenzja] Milton Nascimento & Lô Borges - "Clube da esquina" (1972)

Obraz
Cykl wakacyjny #4 Chociaż w przypadku większości kontynentów wybór tego jednego, najważniejszego albumu jest zadaniem praktycznie niewykonalnym, Ameryka Południowa jest tu pewnym wyjątkiem. Nie ze względu na mały wybór, lecz fakt, że żadna inna płyta nie spotkała się z takim uznaniem na świecie, jak "Clube da esquina" Miltona Nacimento i Lô Borgesa. Co ciekawe, w samej Brazylii, skąd pochodzili muzycy, z początku przyjęcie było bardzo chłodne. Wielu krytykom nie spodobał się międzynarodowy charakter muzyki, nie rozumieli szalonego eklektyzmu - obejmującego tak różne wpływy, jak zachodnia muzyka klasyczna, jazz czy Beatlesi - a odbioru z pewnością nie ułatwiał ponad godzinny czas trwania. Spore zainteresowanie wzbudziły natomiast egzemplarze eksportowane do Stanów, gdzie międzygatunkowa i międzykulturowa mieszanka okazała się wielkim atutem, a album zaczęto otaczać coraz większym kultem. Z czasem doceniono go jednak także w Brazylii. Tytuł "Clube da esquina", dosłown...

[Recenzja] Wayne Shorter featuring Milton Nascimento - "Native Dancer" (1975)

Obraz
Cykl wakacyjny #1 Latem chętniej sięgam po lżejszą, pogodniejszą muzykę, jak funk i soul, afrobeat, dub i reggae, a ostatnio także MPB - música popular brasileira. O tej ostatniej jeszcze tu nie pisałem, a na pierwszą recenzje wybrałem ostrożnie płytę artysty, najbardziej kojarzonego z całkiem inną muzyką, którego dokonania niejednokrotnie już omawiałem. Jazzowy saksofonista Wayne Shorter zaczynał u boku Arta Blakeya, a następnie rozwijał jazz modalny i kształtował fusion w kwintecie Milesa Davisa. Na swoich własnych albumach początkowo oddawał hołd Johnowi Coltrane, by z czasem bardziej zelektryfikować swoją muzykę. Już pod koniec lat 60. zdarzały mu się pojedyncze kawałki o latynoskim zabarwieniu, a bardziej zdecydowanie poszedł w tym kierunku z grupą Weather Report. Największy krok, ku pełnemu zintegrowaniu północnoamerykańskiej tradycji jazzowej z południowoamerykańskimi tradycjami ludowymi i popowymi, wykonał jednak na płycie "Native Dancer". Już sam skład stanowi miesza...