[Recenzja] Fleetwood Mac - "Rumours" (1977)
Będzie trochę kontrowersyjnie. I to zarówno z perspektywy tych, którzy podzielają powszechne zachwyty nad tą płytą, jak i słuchaczy, dla których jest to już zbyt konwencjonalne, komercyjne granie. "Rumours" Fleetwood Mac to w końcu jeden z najlepiej sprzedających się albumów w historii fonografii. 40 milionów kupionych egzemplarzy - z czego 10 rozeszło się w czasie roku od premiery - daje mu miejsce w pierwszej dziesiątce światowych bestsellerów. Jest też obecny we wszelkich chyba rankingach płyt wszech czasów. I w swojej kategorii, w ścisłym mainstreamie późnych seventisów , jest to bardzo solidna muzyka: wyrazista kompozytorsko, profesjonalnie zagrana, a czasem zaaranżowana z prawdziwym kunsztem. Wciąż jednak nie rozumiem aż takiego hajpu akurat na ten album, nawet w bliskim otoczeniu mający płyty ciekawsze. Poprzedni, eponimiczny "Fleetwood Mac", gdzie merkantylne pobudki nie były jeszcze tak oczywiste, czy kolejny "Tusk", próbujący otwarcie zrywać z m...