[Recenzja] Magazine - "Real Life" (1978)

Magazine - Real Life


Debiutancki album Magazine to jedno z najwcześniejszych i najbardziej znaczących dzieł post-punku. Kapela powstała z inicjatywy wokalisty Howarda Devoto, gdy znudziło go granie czystego punka z założonym przez siebie kilka miesięcy wcześniej Buzzcocks. Składu nowej grupy dopełnili gitarzysta i okazjonalnie saksofonista John McGeoch, basista Barry Adamson, perkusista Martin Jackson oraz klasycznie wyszkolony pianista Bob Dickinson, który jednak zrezygnował po ledwie kilku występach. Jako kwartet zespół nagrał swój pierwszy singiel, "Shot by Both Sides", by wkrótce potem powrócić do formuły kwintetu po dokooptowaniu nowego klawiszowca, którym został Dave Formula. Już z nim w składzie zarejestrowano "Real Life" - album wyrastający z punkowych korzeni, lecz mający za nic ograniczenia tej stylistyki.

Na pierwotnym wydaniu longplaya znalazło się dziewięć utworów. Nie brakuje wśród nich ewidentnie punkowych numerów, na czele z najbardziej surowym "Recoil". Mocno punkowo jest też w  "My Tulpa" czy nagranym na nowo "Shot by Both Sides", choć tu już nie brakuje smaczków w rodzaju wykorzystania syntezatorów oraz - w przypadku "Tulpy" - lekko jazzującego saksofonu. Pozostałe kawałki są już utrzymane w wolniejszych tempach, a dzieje się w nich jeszcze więcej ciekawych rzeczy. Już pojawiający się na otwarcie "Definitive Gaze" zwraca uwagę wysunięciem na pierwszy plan syntezatora o mocno już ejtisowym brzmieniu, dzięki czemu zdaje się wręcz antycypować synthpop, choć elektronikę wykorzystano ze smakiem, do stworzenia jakby nocnego klimatu. Z piosenkowymi fragmentami ciekawie kontrastuje bardziej eksperymentalna część instrumentalna. Nie mniej interesująco wypada "Motorcade" - jedyny kawałek, w którym kompozytorsko partycypował Dickinson - z początku bardziej stonowany, by w dalszej części zaskoczyć ostrzejszymi, nieco pokręconymi solówkami gitary. Albo "The Great Beautician in the Sky", w którym fragmenty brzmiące jak zmutowany, punkowy walczyk, przeplatają się z przebojowym graniem w innym metrum. Nie można też zapomnieć o finałowej balladzie "Parade", gdzie całkiem zrezygnowany z gitary, zostawiając więcej miejsca na klawisze i saksofon. W tych utworach grupa brzmi niezwykle świeżo, jak na rok wydania, ale muzykom zdarza się też zerkać w przeszłość - taki "Burst" sporo zawdzięcza Bowiemu z glamowego okresu.

Na niektórych wznowieniach można znaleźć kilka bonusów, dzięki którym otrzymujemy pełniejszy obraz wczesnego Magazine. Pierwotna wersja "Shot by Both Sides" oraz pochodzący z tego samego singla "My Mind Ain't So Open", pokazują stricte punkowe oblicze grupy, całkiem jeszcze pozbawione finezji, jaka pojawiła się na debiutanckim albumie. Dwa kolejne utwory, nagrane już w kwintecie i wydane oryginalnie na niealbumowym singlu, to już ten właściwy Magazine. "Touch and Go", jeden z bardziej energetycznych i chwytliwych kawałków grupy, to dalej punk rock, jednak dość na tę stylistykę urozmaicony w samej kompozycji, jak i w poszerzonym o klawisze brzmieniu. Z kolei "Goldfinger" to, oczywiście, przeróbka tytułowej piosenki z filmu o Jamesie Bondzie, trochę punkowa, trochę nowofalowo-synthpopowa, ale przede wszystkim świadcząca o poczuciu humuru muzyków. Pojawiające się tu i ówdzie skojarzenia z synthpopem nabierają więcej sensu, gdy weźmie się pod uwagę późniejsze dokonania muzyków: solowy debiut Devoto, "Jerky Versions of the Dream", na którym zagrał też Formula, a zwłaszcza projekt Visage, w który zaangażowali się McGeoch, Adamson i ponownie Formula.

Z dzisiejszej perspektywy można zarzucić "Real Life" pewien brak konsekwencji, bo część utworów wciąż jeszcze tkwi w punkowych schematach lub nawiązuje do innych stylów z niwco nawet głębszej przeszłości. Trzeba jednak pamiętać, że to jeden z pierwszych albumów, jakie można określić mianem post-punka, a w momencie jego wydania wiele pomysłów brzmiało naprawdę świeżo. Dziś niektóre z tych rozwiązań - np. sposób wykorzystania syntezatorów - wydają się oczywiste, jednak to Magazine wyprzedził innych twórców, dając im przykład. Wykonawczo jest to wprawdzie granie dalekie od wirtuozerii, jednak aranżacje oraz partie instrumentalne - najczęściej basowe i klawiszowe -  bywają naprawdę pomysłowe.

Ocena: 8/10



Magazine - "Real Life" (1978)

1. Definitive Gaze; 2. My Tulpa; 3. Shot by Both Sides; 4. Recoil; 5. Burst; 6. Motorcade; 7. The Great Beautician in the Sky; 8. The Light Pours Out of Me; 9. Parade

Skład: Howard Devoto - wokal; Dave Formula - instr. klawiszowe; John McGeoch - gitara, saksofon; Barry Adamson -  gitara basowa; Martin Jackson - perkusja
Producent: John Leckie


Komentarze

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] Death - "Human" (1991)

[Recenzja] Republika - "Nowe sytuacje" (1983) / "1984" (1984)

[Recenzja] Present - "This Is NOT the End" (2024)

[Zapowiedź] Premiery płytowe kwiecień 2024

[Recenzja] Extra Life - "The Sacred Vowel" (2024)