14 sierpnia 2019

[Recenzja] Tool - "Lateralus" (2001)



Jedno trzeba przyznać grupie, nawet jeśli kompletnie nic nie znajduje się w jej twórczości. Muzycy niezwykle dbają o aspekt wizualny. Oprawa graficzna albumów i koncertów, teledyski - wszystko jest dokładnie dopracowane. Pod tym względem Tool nie ustępuje największym grupom progresywnym. Wystarczy spojrzeć na kompaktowe wydanie "Lateralus". Pudełko zapakowano w czarne, półprzeźroczyste etui (na nim znajdują się wszystkie informacje - jak nazwa wykonawcy, tytuł albumu, lista utworów i nazwiska zaangażowanych osób - nigdzie więcej nie powtórzone), a książeczkę wydrukowano na przeźroczystej folii, dzięki czemu można stopniowo wnikać w kolejne warstwy psychodelicznej grafiki. Aż chciałoby się postawić ten album na półce ze względu na samo wydanie.

Ale sama muzyczna zawartość też prezentuje się całkiem interesująco. Ok, zespół (ponownie wsparty przez producenta Davida Bottrilla) znów przegiął z długością, wypełniając po brzegi płytę kompaktową, umieszczając po drodze kilka ewidentnych zapychaczy. Przede wszystkim miniatury "Eon Blue Apocalypse", "Mantra" i "Faaip de Oiad", które nic nie wnoszą do całości. Ale przynajmniej pasują do niej klimatem, nie są tak oderwane od wszystkiego, jak te z "Ænimy". W ciągu tych pięciu lat, dzielących oba albumy, zespół poczynił znaczne postępy. Przede wszystkim nauczył się przekuwać swoje ograniczenia w zalety. Instrumentarium wciąż nie wykracza poza gitarę, bas i perkusję, ale więcej tu kombinowania z brzmieniem (gitara czasem brzmi jak klawisze), dzięki czemu trochę więcej tu różnorodności. A do tego w poszczególnych utworach często dzieje się naprawdę sporo. Struktury są złożone, ale logiczne. Wyróżnić trzeba przede wszystkim takie nagrania, jak "The Grudge", "The Patient", "Schism", "Parabola", tytułowy "Lateralus", a także "Reflection". Ciężkie, nowoczesne brzmienie, na miarę XXI wieku, ale też bardziej klimatyczne momenty wytchnienia, całkiem pomysłowe partie uzupełniających się gitar, niebanalna perkusja i perkusjonalia, a także zróżnicowane partie wokalne - to właśnie można w nich znaleźć. A choć powstały z tych samych elementów, to nie brakuje w nich wystarczająco wyrazistych momentów, by je odróżnić. Są też utwory, w których zespół całkiem rezygnuje z metalowego ciężaru, stawiając na nastrojowe budowanie klimatu - z lepszym ("Disposition") lub mniej przekonującym efektem (nudnawy "Parabol"). Skoro mowa o słabszych momentach, to zalatujący nu metalem, nieuzasadnienie długi "Ticks & Leeches" i toporny instrumental "Triad" są tu zdecydowanie zbędne i znacząco zaniżają poziom.

"Lateralus" zdecydowanie lepiej prezentowałby się w takiej formie:

  1. The Grudge
  2. Schism
  3. The Patient
  4. Disposition
  5. Parabola
  6. Lateralus (najlepiej w skróconej wersji)
  7. Reflection
I to byłby album na solidne 8/10.

Zespół na "Lateralus" zaprezentował muzykę, która faktycznie ma wiele wspólnego z prawdziwą istotą rocka progresywnego - odejściem od utartych schematów, wyraźnym rozwojem (zarówno w kontekście własnej twórczości, jak i metalowej stylistyki) oraz na tyle unikalnym stylem, że nie dającym się pomylić z innym wykonawcą. Muzykom przydałoby się jednak więcej umiaru i bardziej krytycznego spojrzenia na swoje nagrania. Zamiast wrzucać na płytę wszystko, co udało się im nagrać, powinni dokonywać jakiejś selekcji materiału. Przesłuchanie któregokolwiek albumu Tool w całości za jednym podejściem to ogromne wyzwanie chyba dla każdego, kto nie jest ślepo oddanym fanem. Najdłuższy w dotychczasowej dyskografii "Lateralus" zdecydowanie nie jest tu wyjątkiem, choć zawiera najmniej niepotrzebnych wypełniaczy.

Ocena: 7/10



Tool - "Lateralus" (2001)

1. The Grudge; 2. Eon Blue Apocalypse; 3. The Patient; 4. Mantra; 5. Schism; 6. Parabol; 7. Parabola; 8. Ticks & Leeches; 9. Lateralus; 10. Disposition; 11. Reflection; 12. Triad; 13. Faaip de Oiad

Skład: Maynard James Keenan - wokal; Adam Jones - gitara; Justin Chancellor - bass; Danny Carey - perkusja i instr. perkusyjne, sample
Gościnnie: Eric Anest - elektronika (12)
Producent: David Bottrill i Tool


13 komentarzy:

  1. Czy ma pan kompaktowe wydanie "Lateralus"? Zaskoczyła mnie tak pozytywna ocena i nawet specjalnie stworzona playlista. Ja się poddaje nie chce słuchać tego zespołu i tak nic nowego tu nie odkryję a się wynudzę, wydanie może i ładne ale okładka nigdy mi się nie podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całą kolekcję mam skatalogowaną na RYMie, więc można tam sprawdzić, co posiadam. "Lateralusa" nigdy nie miałem. I wbrew temu, co napisałem w pierwszym akapicie, nigdy nie kupiłem i raczej bym nie kupił jakiegoś albumu wyłącznie ze względu na wydanie.

      Usuń
    2. Kolekcję? w sensie, wiem że ma pan wszystko ocenione na rymie ale nie ma pan fizycznych wersji tych płyt.

      Usuń
    3. Przecież na RYMie można nie tylko wystawiać gwiazdki, ale też oznaczać albumy jako posiadane.

      Usuń
    4. Ba, można każde możliwe wydanie płyty oceniać lub oznaczać jako posiadane. ;)

      Usuń
  2. Mogę być złośliwy? Trzecie i czwarte zdanie - tutaj Tool przegrywa z Rammsteinem, który jest w pewnym stopniu do niego podobny, bo też gitara stroi się większości utworów w Drop D. Tam jakie są oprawy graficzne i wodotryski. A na jednym z koncertów pod koniec lat 90. coś innego trysnęło (jako element show) i kilku z nich trafiło do aresztu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U zespołu, o którym wspominasz, cała ta oprawa ma jedynie na celu wzbudzać kontrowersje. A to nie ma nic wspólnego z tym, co robiły grupy prog rockowe.

      Usuń
  3. Utwory same w sobie też mogłyby być krótsze; ciągnięcie takiego "Lateralusa" przez 9 minut (a to przecież radiowy singiel!) to przesada, każda poszczególna część utworu mogłaby być skrócona o połowę i nic by się nie stało. Takie "Parabol" wypada nieźle jako wstęp do "Paraboli", tylko, że... również jest za długie. Dlatego słuchanie tej płyty jest tak frustrujące.

    "to byłoby album" - też jestem fanem zapożyczania rodzaju gramatycznego słowa wraz z nim samym. :p

    OdpowiedzUsuń
  4. Oprawa graficzna albumów i koncertów, teledyski - wszystko jest dokładnie dopracowane. Pod tym względem Tool nie ustępuje największym grupom progresywnym. - a czy największe (rozumiem, że chodzi o te progresywne które osiągnęły największy sukces?) grupy progresywne tak o to dbały?

    Czy kolejność utworów w tej playliście na 8/10 ma znaczenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, chociażby Pink Floyd bardzo dbał o oprawę graficzną swoich albumów. Np. "Wish You Were Here" był opakowany w czarną folię, żeby nie było widać okładki, a gdy się ją otworzyło, okazywało się, że nie ma jednej okładki, tylko są trzy (po jednej z obu stron zewnętrznej koperty winyla, kolejna na kopercie wewnętrznej).

      Albo Yes. Roger Dean stworzył praktycznie cały świat (z latającymi wyspami itd.) na potrzeby okładek zespołu.

      Usuń
    2. No ja nie wiedziałem o co chodzi z tą czarną folią, i ją wyrzuciłem.

      Usuń
    3. O. A ta playlista - kolejność też selekcjonowałeś? Bo widzę, że nie jest to po prostu album z wyciętymi dłużyznami, ale może to przypadek.

      Usuń
    4. A tak, playlista. Trochę poprzestawiałem dla lepszej równowagi (w utworze tytułowym i "Reflection" jest dużo łagodniejszego grania, więc nie chciałem zostawiać między nimi całego spokojnego "Disposition", tylko dałem go pomiędzy cięższymi kawałkami). Ale jakoś mocno ani długo nad tym wszystkim nie dumałem, więc kolejność nie ma większego znaczenia.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.