7 stycznia 2019

[Recenzja] Hatfield and the North - "Hatfield and the North" (1974)



Hatfield and the North to prawdziwa supergrupa, zrzeszająca byłych członków czołowych zespołów należących do sceny Canterbury. W jej oryginalnym składzie znaleźli się: śpiewający basista Richard Sinclair (Caravan), gitarzysta Phil Miller (Delivery, Matching Mole, znany też z gościnnego udziału na "Waterloo Lily" Caravan), perkusista Pip Pyle (Delivery, Gong), a także klawiszowiec Steve Miller (Delivery, Caravan). Tego ostatniego wkrótce zastąpił Dave Sinclair (Caravan, Matching Mole), a następnie Dave Stewart (Arzachel, Egg, Khan). Po tej ostatniej zmianie, zespół przystąpił do zarejestrowania swojego debiutanckiego albumu. W nagraniach wzięli udział liczni goście, także silnie związani ze sceną Canterbury, jak Robert Wyatt (Soft Machine, Matching Mole) czy Geoff Leigh (Henry Cow).

Muzyczna zawartość eponimicznego debiutu to typowe granie dla grup z Canterbury. I trudno mieć o to do muzyków pretensje, skoro to m.in. właśnie oni przyczynili się do stworzenia tego charakterystycznego brzmienia, łączącego elementy psychodelii, jazzu, folku. Najbliżej chyba do Caravan, za sprawą klimatu i melodyki, jednak twórczość Hatfield and the North jest bardziej eksperymentalna, wyraźniej kierująca się w stronę jazz-rocka, nierzadko przywodząc na myśl Soft Machine i Matching Mole, a nawet, w najbardziej zakręconych momentach - Henry Cow (przede wszystkim w "Son of 'There's No Place Like Homerton'" z istotnym udziałem Leigha). Jest tutaj też trochę kosmicznego klimatu, przywołującego skojarzenia z Gong czy Egg (zwłaszcza w "Shaving Is Boring"). Nie brakuje też charakterystycznych dla tego odłamu rocka progresywnego humoru i luzu, nie ma natomiast w ogóle nadętej pretensjonalności nierzadkiej w głównym nurcie.

Na albumie znalazło się aż piętnaście utworów, z czego większość nie przekracza nawet trzech minut, a niektóre trwają zaledwie po kilkadziesiąt sekund (wyjątek stanowią już wspomniane, znacznie dłuższe "Son of 'There's No Place Like Homerton'" i "Shaving Is Boring"). Zostały one jednak połączone w dwie ponad dwudziestominutowe suity (zapewne połączono by je w jedną, gdyby nie specyfika płyt winylowych). Poszczególne fragmenty przechodzą między sobą całkiem spójnie, często niepostrzeżenie. A zarazem dzieje się tu tyle, że początkowo można mieć problem z ogarnięciem wszystkiego. Nieustannie zmieniające się motywy, liczne solówki... Nawet warstwa wokalna jest bardzo zróżnicowana - oprócz dostojnego, bardzo brytyjskiego śpiewu Richarda Sinclaira, pojawia się tu też wokaliza Wyatta ("Calyx") i żeński chór The Northettes, złożony z Barbary Gaskin, Amandy Parsons i Ann Rosenthal (np. w "Son of 'There's No Place Like Homerton'", "Lobster in Cleavage Probe").

Debiutancki album Hatfield and the North to bardzo dojrzałe dzieło, doskonale łączące najbardziej charakterystyczne cechy podstawowych przedstawicieli sceny Canterbury - zaawansowane eksperymenty z jazzem Soft Machine, humorystyczną dziwność Gong i przystępność Caravan. Mam jednak jeden, dość poważny zarzut. Zespół nie wykorzystał w pełni potencjału wielu ciekawych pomysłów, zbyt szybko je porzucając i przechodząc do kolejnych. Zdecydowanie najlepszymi utworami są tutaj te dwa najdłuższe, w których świetne pomysły zostały interesująco rozwinięte. Całość jest mimo wszystko bardzo udana i naprawdę warta poznania.

Ocena: 8/10



Hatfield and the North - "Hatfield and the North" (1974)

1. The Stubbs Effect; 2. Big Jobs (Poo Poo Extract); 3. Going Up to People and Tinkling; 4. Calyx; 5. Son of 'There's No Place Like Homerton'; 6. Aigrette; 7. Rifferama; 8. Fol de Rol; 9. Shaving Is Boring; 10. Licks for the Ladies; 11. Bossa Nochance; 12. Big Jobs No. 2 (By Poo and the Wee Wees); 13. Lobster in Cleavage Probe; 14. Gigantic Land Crabs in Earth Takeover Bid; 15. The Other Stubbs Effect

Skład: Richard Sinclair - wokal i bass; Dave Stewart - instr. klawiszowe; Phil Miller - gitara; Pip Pyle - perkusja i instr. perkusyjne, efekty
Gościnnie: Robert Wyatt - wokal (4); Geoff Leigh - saksofon (5), flet (5,13); Jeremy Baines - instr. perkusyjne (5), flet (13); Didier Malherbe - saksofon (7); Barbara Gaskin, Amanda Parsons, Ann Rosenthal - wokal; Sam Ellidge, Cyrille Ayers - dodatkowy wokal 
Producent: Hatfield and the North i Tom Newman


4 komentarze:

  1. Witam!
    Co do tej jedynej wady, o której wspomniałeś, to taki był właśnie koncept. Odchodzimy nie tylko od formy piosenkowej, ale także rozbudowanych kompozycji. Trochę przypomina to kalejdoskopową narrację na „Volume Two” Soft Machine. To bardzo niekonwencjonalne podejście do tematu, dlatego wielu osobom nie trafia do przekonania. Na początku również miałem z tym pewien problem, ale z czasem zaakceptowałem taką konwencję. Podobnie było w przypadku drugiego albumu bandu Ratledge'a i Wyatta. Co do oceny albumu, to w moim przypadku również byłoby to 8/10. Wyżej oceniłbym drugi album zespołu „Rotter's Club” (1975).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samą konwencję też zaakceptowałem po jakimś czasie, tylko trochę mi szkoda, że niektóre pomysły z tych krótszych kawałków nie zostały bardziej rozwinięte, choćby minimalnie. Ale może wymusiły to ograniczenia płyty winylowej.

      Usuń
  2. Czy to ten Steve Miller ,znany z przeboju Joker?
    Czy to ten Dave Steward z Eurytmics?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to Steve Miller znany z Delivery i Caravan oraz Dave Stewart znany z Arzachel, Egg, Khan, National Health i Bruford.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.