3 listopada 2018

[Recenzja] The Quartet - "The Quartet" (1979)



Pod niewyszukaną nazwą The Quartet kryją się polscy jazzmani: saksofonista Tomasz Szukalski, perkusista Janusz Stefański (obaj znani ze współpracy z Tomaszem Stańko), pianista Sławomir Kulpowicz oraz basista Paweł Jarzębski. Zespół istniał zaledwie dwa lata, ale dzięki licznym występom zdobył światowe uznanie. I mógł zdobyć jeszcze większe, gdyby po fantastycznie przyjętych występach w słynnym nowojorskim klubie Village Vanguard, muzycy zdecydowali się pozostać w Stanach. Wrócili jednak do kraju, a niedługo potem zakończyli współpracę z przyczyn personalnych - byli zbyt wielkimi indywidualnościami, by móc dłużej współpracować.

Kwartet pozostawił po sobie dwie płyty z materiałem studyjnym. Pierwsza sesja odbyła się w dniach 8-10 października 1978 roku w warszawskim Staromiejskim Domu Kultury. Debiutancki, eponimicznie zatytułowany album został oryginalnie wydany w 1979 roku przez wytwórnię Poljazz w ramach serii Klub Płytowy PSJ, a wznowiono go tylko raz (edycja kompaktowa z 2009 roku).

Na repertuar składają się cztery kompozycje Kulpowicza, z których żadna nie trwa poniżej ośmiu minut. Prezentują one absolutnie światowy poziom, choć sprawiają wrażenie pochodzących z innej epoki - w ten sposób grano dobre kilkanaście lat wcześniej. Co, oczywiście, nie umniejsza jakości tego materiału. Najmniej interesująco wypada sam początek albumu. Kompozycja "The Promise" to bardzo zachowawczy głównonurtowy jazz, z nieco zbyt słodkimi solówkami Szukalskiego (choć w pewnym momencie na chwilę nabierają ostrości). Później jednak jest już coraz ciekawiej. "Arlekin Dance", po niezbyt obiecującym początku, przeradza się w piękną improwizację ze świetną, dodającą jakby nieco rockowego brudu i ciężaru partią basu oraz porywającymi solówkami saksofonu w stylu Johna Coltrane'a. Do twórczości wielkiego jazzmana jeszcze bardziej nawiązuje "Namashkar Blues", przywołujący spiritualistyczny klimat utworów w rodzaju "Out of This World", z niemal równie pięknymi i uduchowionymi partiami całego składu, jednak błyszczy przede wszystkim Szukalski. Wysoki poziom utrzymuje żywiołowy "Macondo", który zbliża się do stylistyki freejazzowej, zachowując jednak przez prawie całą swoją długość (z pominięciem perkusyjnego popisu Stefańskiego) wyraźną linię melodyczną.

The Quartet był fantastycznie zgranym zespołem i te nagrania doskonale to potwierdzają. Z dwóch albumów kwartetu ten jest jednak tym słabszym, bardziej konformistycznym, czego potwierdzeniem jest wyraźny ukłon w stronę szerszej publiki w pierwszym utworze (w którym jednak też słychać talent muzyków). Reszta longplaya wspina się jednak na wyżyny polskiego jazzu, zbliżając się do samego szczytu.

Ocena: 8/10



The Quartet - "The Quartet" (1979)

1. The Promise; 2. Arlekin Dance; 3. Namashkar Blues; 4. Macondo

Skład: Tomasz Szukalski - saksofon tenorowy, saksofon sopranowy; Sławomir Kulpowicz - pianino; Paweł Jarzębski - kontrabas, bass; Janusz Stefański - perkusja
Producent: The Quartet


2 komentarze:

  1. dlaczego muzyka skierowana do szerszej publicznośći (nawet jazz) zaczeła ci nagle przeszkadzać czy wręcz śmierdzieć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze krytykowałem sytuację, gdy wykonawca szedł na kompromis i grał poniżej swoich możliwości, by dotrzeć do szerszej publiczności.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.