4 października 2015

[Recenzja] Alphonse Mouzon - "Mind Transplant" (1975)



Alphonse Mouzon to jeden z najbardziej znanych i cenionych perkusistów fusion. Współtworzył grupę Eleventh House oraz pierwszy skład Weather Report, grywał też na płytach takich artystów, jak Larry Coryell, Herbie Hancock, McCoy Tyner, Donald Byrd, Wayne Shorter, a nawet sam Miles Davis (fakt, że jedynie na mało istotnym albumie "Dingo" z 1991 roku). Pozostawił też po sobie całkiem obszerną dyskografię solową. "Mind Transplant" to trzeci album, na którym wystąpił w roli lidera. Trudno nie uniknąć tutaj skojarzeń z wydawnictwem innego słynnego bębniarza fusion, "Spectrum" Billy'ego Cobhama. Tu również znalazła się mieszanka rocka, funku i jazzu, mocno ciążąca w stronę mainstreamu. W dodatku na obu albumach wystąpił Tommy Bolin, przyszły gitarzysta Deep Purple. Pozostali muzycy grający na "Mind Transplant" to cenieni sesyjni gitarzyści Lee Ritenour (możecie go kojarzyć z występu na "The Wall" Pink Floyd) i Jay Graydon, a także najmniej znani w tym gronie basista Henry Davis oraz klawiszowiec Jerry Peters.

Longplay wypełniają przede wszystkim kipiące energią, rozpędzone kawałki, zdominowane przez intensywną grę lidera, wyrazisty bas Davisa oraz gitarowe riffy i solówki, które mogą spodobać się nawet słuchaczom heavy metalu. Oczywiście, partie instrumentalistów są tutaj nieco bardziej finezyjne, lecz jednocześnie jest to bardzo komunikatywna, łatwa w odbiorze muzyka. Takie utwory, jak "Mind Transplant", "Carbon Dioxide", "Ascorbic Acid" czy "Nitroglycerin" wydają się skierowane przede wszystkim dla rockowych słuchaczy. Bywa jednak, że zespół zwalnia i porzuca to cięższe brzmienie na rzecz bardziej funkowego grania, jak ma to miejsce w "Snow Bound", "Happiness Is Loving You", a zwłaszcza w "Some of the Things People Do" - konwencjonalnej piosence, w której pojawia się nawet śpiew Mouzona. Pozostałe, całkowicie instrumentalne utwory mają bardziej swobodną, jakby jamową budowę. Na tle całości mocno wyróżnia się także "Golden Rainbows", tym razem za sprawą bardziej nastrojowego charakteru.

"Mind Transplant" zawiera zatem dość różnorodny materiał, a poszczególne utwory opierają się z reguły na całkiem wyrazistych motywach, będących punktem wyjścia dla świetnych popisów instrumentalistów. Jak na reprezentanta merkantylnego podejścia do fusion, jest to album naprawdę udany, niepopełniający wielu grzechów ówczesnego mainstreamu (np. w kwestii brzmienia, które broni się do dziś). To jednak wciąż granie stawiające wyłącznie na rozrywkę, kosztem artystycznych wartości. Album polecam przede wszystkim słuchaczom, którzy dopiero zaczynają interesować się jazzem, albo wręcz stronią od tego gatunku. Zawarta tu muzyka pod wieloma względami - na czele z brzmieniem - przypomina raczej rock lub funk, ale już sposób myślenia o kompozycji jest bardzo jazzowy. "Mind Transplant" powinien zatem ułatwić otworzenie się na ten gatunek.

Ocena: 8/10



Alphonse Mouzon - "Mind Transplant" (1975)

1. Mind Transplant; 2. Snow Bound; 3. Carbon Dioxide; 4. Ascorbic Acid; 5. Happiness Is Loving You; 6. Some of the Things People Do; 7. Golden Rainbows; 8. Nitroglycerin

Skład: Alphonse Mouzon - perkusja i instr. perkusyjne, instr. klawiszowe, wokal (6); Tommy Bolin - gitara; Lee Ritenour - gitara; Jay Graydon - gitara; Henry Davis - gitara basowa; Jerry Peters - instr. klawiszowe
Producent: Skip Drinkwater


6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Owszem. I spodobało się:) Dzięki za rekomendację!

      Usuń
    2. Też spróbowałem i album jest po prostu fantastyczny. Słuchanie gry Mouzona to czysta przyjemność.

      Usuń
    3. To jeszcze Billy'ego Cobhama posłuchaj, szczególnie "Spectrum", bo to podobne granie i równie dobre ;)

      Usuń
    4. Tak, słuchałem 2-3 utworów z tego albumu i też mi się podobało. Kiedyś przesłucham w całości.

      Usuń

Komentarze niezwiązane z powyższym tekstem nie będą publikowane. Autor strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy innych osób.