[Recenzja] Rory Gallagher - "Notes from San Francisco" (2011)



Pod koniec 1977 roku Rory Gallagher udał się do San Francisco, by zarejestrować nowy album pod okiem producenta Elliota Mazera, znanego ze współpracy m.in. z Neilem Youngiem, Bobem Dylanem i Janis Joplin. Gitarzyście towarzyszyli jego ówcześni współpracownicy, Gerry McAvoy, Lou Martin i Rod de'Ath, z którymi nagrał takie płyty, jak "Tattoo", "Calling Card" czy koncertowy "Irish Tour '74". Irlandczyk nie był jednak zadowolony z powstającego materiału. Przede wszystkim nie odpowiadały mu pomysły Mazera na brzmienie i aranżacje. Ostatecznie zdecydował się wstrzymać publikację wydawnictwa o planowym tytule "Torch". Rok później część utworów z tamtej sesji została zarejestrowana na nowo, już bez udziału nie tylko Mazera, ale także Martina i de'Atha. Efektem tego drugiego podejścia jest album "Photo-Finish", wydany w 1978 roku. Niemal dwadzieścia lat później, tuż przed swoją śmiercią, Rory wyraził zgodę na wydanie materiału z sesji w San Francisco, pod warunkiem, że zostanie zremiksowany. Podjął się tego zadania jego bratanek, Daniel Gallagher, jednak na rezultat trzeba było czekać aż do 2011 roku, gdy ukazał się dwupłytowy zestaw "Notes from San Francisco".

Pierwszy dysk tego wydawnictwa to właśnie materiał zarejestrowany z Mazerem. Kompozycje są już w większości znane z wcześniej opublikowanych płyt Irlandczyka. "Mississippi Sheiks", "Overnight Bag", "Cruise On Out", "Brute Force & Ignorance" i "Fuel to the Fire" znalazły się na albumie "Photo-Finish", natomiast "B Girl" - przemianowany na "Public Enemy No. 1" - wszedł do repertuaru następnego "Top Priority". Z kolei "Wheels Within Wheels", w bardziej oszczędnej wersji, trafił już na tak samo zatytułowaną kompilację z odrzutami z 2003 roku, natomiast "Persuation" i "Rue the Day" w 1998 roku znalazły się odpowiednio na reedycjach albumów "Deuce" i "Calling Card". Były to dokładnie te same nagrania, aczkolwiek w pierwszym usunięto partię pianina, a w drugim zastąpiono saksofon harmonijką. Repertuaru dopełniają tutaj dwie całkowicie premierowe kompozycje, "Cut a Dash" i "Out on the Tiles".

W porównaniu z właściwie hardrockowymi albumami "Photo-Finish" i "Top Priority", nagranymi przez Gallaghera w trio z McAvoyem i perkusistą Tedem McKenną, ten materiał brzmi zdecydowanie łagodniej. Mazer naciskał na bogatsze brzmienie. Oprócz mocno wyeksponowanych instrumentów klawiszowych, w nagraniach wykorzystano też saksofon ("Rue the Day", "Brute Force & Ignorance"), a nawet skrzypce ("Mississippi Sheiks"). Nie do końca pasują takie aranżacje do muzyki granej przez Irlandczyka, więc słuszna wydaje się jego decyzja odrzucenia tego materiału. Dobrze jednak, że po latach ujrzał światło dzienne, bo to po prostu fajna ciekawostka dla wielbicieli artysty. Na pewno fajnie w końcu usłyszeć mniej surowe podejścia do "Wheels Within Wheels". Pierwsza wersja przypomina tę wydaną wcześniej (to prawdopodobnie to samo nagranie), ale zawiera dodatkowe partie gitarowe, które znacznie ją ubogacają. Druga jest już zaaranżowana na cały skład, z sekcją rytmiczną, a lider gra bardzo ładne solówki. Przyjemne są również te łagodniejsze wersje "Mississippi Sheiks" i "Brute Force & Ignorance", choć wolę późniejsze, bardziej energetyczne podejścia. Z mniej znanych kawałków najlepsze wrażenie robi czadowy i dość przebojowy "Persuation", pomimo niezbyt tu pasującego pianina. 

Druga płyta to już nagrania Gallaghera, McAvoya i McKenny dokonane w grudniu 1979 roku podczas występu w San Francisco. Koncert odbył się w ramach promocji "Top Priority", jednak repertuar jest bardzo przekrojowy. Wszystkie albumy od czasu "Tattoo" mają tu od jednego do trzech reprezentantów. Dominują bardziej czadowe kawałki, jak "Follow Me", "Do You Read Me" czy jak zwykle porywające "Tattoo'd Lady" i "Shadow Play", ale pojawia się też np. wolny blues "Off the Handle" oraz lekko jazzujący "Calling Card". Całości dopełnia rozimprowizowana wersja bluesowego standardu "Bullfrog Blues", rhythm'n'bluesowa piosenka "Sea Cruise" z repertuaru Hueya "Piano" Smitha, a także autorski, choć chyba nigdy nie nagrany w studiu "I'm Leaving" (niczym szczególnym się nie wyróżniający). Muzycy są w świetnej formie, wiec do wykonania trudno się przyczepić, jednak trochę rozczarowuje nienajlepsze brzmienie. 

"Notes from San Francisco" to udany dodatek do podstawowej dyskografii Rory'ego Gallaghera, który z pewnością zainteresuje wszystkich wielbicieli irlandzkiego muzyka. Niewiele co prawda nowego wnosi do jego twórczości, ale pokazuje nieco inne podejście do niektórych znanych już wcześniej utworów. 

Ocena: 7/10



Rory Gallagher - "Notes from San Francisco" (2011)

CD1 (studio): 1. Rue the Day; 2. Persuasion; 3. B Girl; 4. Mississippi Sheiks; 5. Wheels Within Wheels (Acoustic Version); 6. Overnight Bag; 7. Cruise On Out; 8. Brute Force & Ignorance; 9. Fuel to the Fire; 10. Wheels Within Wheels (Electric Version); 11. Cut a Dash; 12. Out on the Tiles
CD2 (live): 1. Follow Me; 2. Shinkicker; 3. Off the Handle; 4. Bought and Sold; 5. I'm Leavin'; 6. Tattoo'd Lady; 7. Do You Read Me; 8. Country Mile; 9. Calling Card; 10. Shadow Play; 11. Bullfrog Blues; 12. Sea Cruise

Skład: Rory Gallagher - wokal, gitara, harmonijka; Gerry McAvoy - gitara basowa; Lou Martin - instr. klawiszowe (CD1); Rod de'Ath - perkusja (CD1); Ted McKenna - perkusja (CD2)
Gościnnie: Martin Fiero - saksofon (CD1: 1,8); Joe O'Donnell - skrzypce (CD1: 4)
Producent: Elliot Mazer (1977), Daniel Gallagher


Komentarze

  1. Kupiłem kilka dni temu płytę winylową - remaster z 2018 roku. Cóż, płyta może i wymagała szlifu skoro Gallagher nie był zadowolony z jakości brzmienia, ale to wydawnictwo z 2018 roku to porażka. Nie wiem jak wypadła wersja z 2011 roku na LP, ale ten który posiadam jest trudny w odsłuchu. Bębny walą koszmarnie po uszach. Gdyby ich tak mocno nie podbito, wówczas wszystko byłoby ok. Niestety nie mam ochoty tego słuchać, a przyznam że jakość ze Spotify była jak dla mnie bardzo fajna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie robiono specjalnego masteringu na streamingi, więc tamtejsza wersja to musi być ta sama, co na płycie z 2011 roku. Kilka razy bardzo się zraziłem do współczesnych remasterów, dlatego potem celowałem w jak najstarsze wydania. Oczywiście są wyjątki. Np. remastery robione przez Stevena Wilsona są bardzo dobre.

      Usuń
    2. Tak, masz rację, tyle że w przypadku tej płyty dużego wyboru nie ma co do starszych wydań. Wziąłem ten LP 2018 ponieważ był w atrakcyjnej cenie ( nowy 100 zł ). Dodatkowo mówiłem sobie że jeśli zrobiono ponowne wydanie po 7 latach to może poprawiono coś ... Okazało się że chyba odwrotnie ... :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)