8 września 2014

[Recenzja] Queen - "Live at the Rainbow '74" (2014)



Czasy stadionowych koncertów grupy Queen zostały już udokumentowane licznymi albumami koncertowymi. Gorzej sprawa przedstawia się z wcześniejszym okresem twórczości zespołu - przez ponad 30 lat jedynym wydanym oficjalnie koncertowym materiałem Queen z lat 70. był "Live Killers", zarejestrowany w 1979 roku, podczas trasy promującej siódmy album studyjny, "Jazz". Sytuację poprawia właśnie wydany "Live at the Rainbow '74", przynoszący - zgodnie z tytułem - materiał z 1974 roku. Zgodnie z dzisiejszymi standardami, wydawnictwo ukazało się w kilku różnych wersjach:

  • 2 x CD z kompletnymi rejestracjami występów grupy z 31 marca i 20 listopada 1974 roku w londyńskim Rainbow Theater (każdy na osobnej płycie kompaktowej);
  • 4 x LP z tym samym materiałem (każdy występ na dwóch płytach winylowych);
  • 1 x CD z pełnym zapisem listopadowego występu;
  • 2 x LP z fragmentami obu występów;
  • 1 x DVD lub Blu-ray, z pełną rejestracją filmową listopadowego występu oraz fragmentem marcowego (utwory "Son and Daughter" i "Modern Times Rock'n'Roll");
  • "Super Deluxe Box" (2 x CD, DVD, Blu-ray plus różne dodatki).

W 1974 roku Queen był nieco innym zespołem. Innym, niż ten znany ze stacji radiowych. Jeszcze nie tak popularnym wśród szerszej publiczności, dopiero czekającym na pierwszy sukces (który nadszedł wkrótce potem, wraz z utworem "Bohemian Rhapsody" i zawierającym go albumem "A Night at the Opera"). Podczas marcowego występu zespół miał na koncie dopiero dwa albumy: "Queen" i "Queen II". Na setlistę złożył się niemal cały repertuar obu wydawnictw, uzupełniony mieszanką rock'n'rollowych standardów oraz wydanym tylko na stronie B singla utworem "See What a Fool I’ve Been". W listopadzie dyskografia grupy była już bogatsza o album "Sheer Heart Attack", którego liczne fragmenty zajęły miejsce wielu wcześniej wykonywanych kompozycji. Doszedł też fragment "The March of the Black Queen", przeróbka musicalowego "Big Spender", a także puszczona z taśmy gitarowa interpretacja brytyjskiego hymnu "God Save the Queen" (zespół już do końca kariery miał w ten sposób kończyć swoje koncerty). Chociaż już wtedy muzycy stosowali te wszystkie charakterystyczne patenty znane także z późniejszych lat - quasi-operowe harmonie wokalne, zwielokrotnione efektami brzmienie gitary Briana Maya czy zamiłowanie do pastiszów różnych muzycznych stylów - to jednak grał wtedy nieco inną muzykę. Zorientowaną przede wszystkim na hard rock.

"Live at the Rainbow '74" tylko to potwierdza. Znalazły się tu jedne z najmocniejszych utworów z dorobku grupy, jak niemal sabbathowe "Son and Daughter" i "Great King Rat" czy szaleńczo rozpędzone "Modern Times Rock 'n' Roll" (na obu koncertach śpiewany przez Freddiego Mercury'ego, a nie - jak w wersji studyjnej - Rogera Taylora) czy "Stone Cold Crazy". Prawdziwie hardrockowego ciężaru nie brak też w tutejszych wykonaniach "Father to Son", "Ogre Battle",  "Liar" czy "Flick of the Wrist". Z drugiej strony, zespół już wtedy potrafił tworzyć urokliwe ballady ("White Queen (As It Began)", "In the Lap of the Gods") lub zabłysnąć pastiszowym humorem ("The Fairy Feller's Master-Stroke", "Bring Back That Leroy Brown"). Żaden z wymienionych utworów nie pojawił się na wcześniejszych koncertówkach Queen, dzięki czemu wartość "Live at the Rainbow '74" jest jeszcze większa. Oczywiście, są tu też pierwsze przeboje zespołu, chętnie grane także na późniejszych trasach: "Keep Yourself Alive", "Seven Seas of Rhye", "Killer Queen" i "Now I'm Here". O ile studyjne wersje były dość wygładzone brzmieniowo, tak tutaj wypadają o wiele mocniej (dotyczy to zwłaszcza dwóch pierwszych). Skoro mowa o brzmieniu, to jakość rejestracji obu występów jest naprawdę świetna. W końcu przy nagrywaniu materiału był obecny sam Roy Thomas Baker (producent wszystkich albumów zespołu od debiutu do "Jazz"). Jedynym powodem, dla którego koncerty te nie zostały wcześniej opublikowane, była twórcza aktywność członków grupy, którzy w rekordowym tempie nagrywali kolejne albumy studyjne.

Co ciekawe, latem 1974 roku planowano wydanie albumu z fragmentami marcowego występu. Przygotowano już nawet taśmy, na podstawie których miały zostać tłoczone płyty. Ostatecznie, jak wiadomo, zamiast tego wydawnictwa wypuszczono "Sheer Heart Attack". Jednak taśma przetrwała i posłużono się nią do przygotowania pierwszej płyty "Live at the Rainbow '74" w wersji 2 x LP, będącej repliką planowanego wydawnictwa. Tutaj oczywiście dodano jeszcze drugą płytę z wyborem nagrań z listopadowego wydania. I taka wersja wydaje się najlepszym wyborem. Przede wszystkim dlatego, że repertuar obu koncertów bardzo mocno się pokrywał. W setliście powtarzało się aż dziesięć utworów, przy czym ich wykonania specjalnie się od siebie nie różnią. Choć na żywo muzyka Queen miała nieco swobodniejszy charakter, to muzycy nie wdawali się w dłuższe improwizacje, do czego zapewne brakowało im potrzebnych umiejętności i kreatywności. Solówki wydają się tu raczej wystudiowane (wystarczy porównać oba gitarowe popisy z "Son and Daughter", perkusyjne z "Keep Yourself Alive" i basowe z "Liar" - różnice są ledwo zauważalne). Słuchanie dwóch bardzo podobnych i dość długich rejestracji może być nużące. Tymczasem, ta skrócona wersja zawiera naprawdę mocny wybór z obu występów, unikając powtórek (z wyjątkiem pełniącego rolę intra "Procession").

Gdybym miał oceniać wyłącznie to winylowe wydanie, to musiałbym podkreślić, że to najbardziej zwarte, spójne i równe wydawnictwo Queen. Pozostałe wersje zawierają już jednak także mniej porywający materiał, a przez swoją obszerność mogą się dłużyć. Warto natomiast dodać, że to cięższe, surowe brzmienie bardzo zespołowi pasuje i czyni jego muzykę bardziej atrakcyjną. Zdecydowanie wolę Queen w takim wydaniu niż z tych wygładzonych, ugrzecznionych płyt studyjnych.

Ocena: 8/10



Queen - "Live at the Rainbow '74" (2014)

Wersja 2 x CD / 4 x LP:
CD1 / LP1-2 (March show): 1. Procession; 2. Father to Son; 3. Ogre Battle; 4. Son and Daughter; 5. Guitar solo; 6. Son and Daughter (Reprise); 7. White Queen (As It Began); 8. Great King Rat; 9. The Fairy Feller's Master-Stroke; 10. Keep Yourself Alive; 11. Drum solo; 12. Keep Yourself Alive (Reprise); 13. Seven Seas of Rhye; 14. Modern Times Rock 'n' Roll; 15. Jailhouse Rock / Stupid Cupid / Be Bop a Lula (Medley); 16. Liar; 17. See What a Fool I’ve Been
CD2 / LP3-4 (November show): 1. Procession; 2. Now I'm Here; 3. Ogre Battle; 4. Father to Son; 5. White Queen (As It Began); 6. Flick of the Wrist; 7. In the Lap of the Gods; 8. Killer Queen; 9. The March of the Black Queen; 10. Bring Back That Leroy Brown; 11. Son and Daughter; 12. Guitar solo; 13. Son and Daughter (Reprise); 14. Keep Yourself Alive; 15. Drum solo; 16. Keep Yourself Alive (Reprise); 17. Seven Seas of Rhye; 18. Stone Cold Crazy; 19. Liar; 20. In the Lap of the Gods… Revisited; 21. Big Spender; 22. Modern Times Rock 'n' Roll; 23. Jailhouse Rock; 24. God Save the Queen

Wersja 2 x LP:
LP1 (March show): 1. Procession; 2. Father to Son; 3. Ogre Battle; 4. Son and Daughter; 5. Guitar solo; 6. Son and Daughter (Reprise); 7. Keep Yourself Alive; 8. Drum solo; 9. Keep Yourself Alive (Reprise); 10. Seven Seas of Rhye; 11. Modern Times Rock 'n' Roll; 12. Liar
LP2 (November show): 1. Procession; 2. Now I'm Here; 3. White Queen (As It Began); 4. Flick of the Wrist; 5. In the Lap of the Gods; 6. Killer Queen; 7. The March of the Black Queen; 8. Bring Back That Leroy Brown; 9. Stone Cold Crazy; 10. In the Lap of the Gods... Revisited

Skład: Freddie Mercury - wokal, pianino; Brian May - gitara, dodatkowy wokal; John Deacon - gitara basowa, dodatkowy wokal; Roger Taylor - perkusja, dodatkowy wokal
Producent: Justin Shirley-Smith, Joshua J. Macrae i Kris Fredriksson


6 komentarzy:

  1. Uwielbiam ten pierwszy okres działalności Queen, dlatego ta koncertówka jest dla mnie czymś absolutnie genialnym. Zespół brzmiał wtedy iście hard rockowo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przesłuchałem dzisiaj tę płytę, i muszę powiedzieć, że jest to naprawdę bardzo dobry album. Wcześniej całościowo przesłuchałem chyba tylko ,,A Night at the Opera''. Przyjemnie się słuchało, z tego, co pamiętam, ale raczej tyłka mi nie urwało, z tego, co pamiętam, natomiast ten album z recenzji smaczny, na pewno do niego wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy ten album jest lepszy od "Yesssongs"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego chcesz ten album porównywać akurat z "Yessongs", a nie z jakimś innym wydawnictwem Queen lub czymkolwiek bardziej zbliżonym stylistycznie?

      Usuń
  4. Bo zostaly wydane w podobnym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nagrane... Podobnie jak dziesiątki innych koncertówek.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem nie będą publikowane, ale jeśli uznam je za ciekawe, umieszczę odpowiedzi na nie na stronie "FAQ / Q&A".