[Artykuł] Płyty winylowe vs. kompaktowe

Każdy nośnik muzyki, czy to analogowy czy cyfrowy, ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. W niniejszym tekście porównam dwa najpopularniejsze (przynajmniej w jakimś czasie) nośniki - płyty winylowe, zwane także analogowymi, oraz kompaktowe, czyli w skrócie CD. Poniższe porównanie składa się z kilku kategorii, a w każdej z nich dany nośnik może zdobyć maksymalnie dwa punkty (możliwa jest wygrana 2:0 lub remis 1:1). Wynik - który był z góry ustalony - nie ma nikogo przekonać do wyższości jednego nośnika nad drugim. Jest to jedynie moja subiektywna opinia.



1. WYGLĄD
Czyli duże okładki płyt winylowych, na których bez problemu można dostrzec każdy szczegół, przeciwko malutkim okładkom CD, zapakowanych w brzydki, kanciasty plastik. Ma to ogromne znaczenie zwłaszcza w przypadku kompaktowych reedycji albumów oryginalnie wydanych w czasach przedkompaktowych. Czy można się zachwycić malutkimi reprodukcjami okładek np. "Sierżanta Pieprza" Beatlesów, albo "Somewhere in Time" Iron Maiden? Bez mikroskopu nie sposób dostrzec wszystkich zawartych tam szczegółów. 
Winyl: 2
CD: 0

2. BRZMIENIE
Głębokie, czyste brzmienie winyli jest nieporównywalne z płaskim brzmieniem CD. O ile oczywiście nie jest to współczesna analogowa reedycja - w ich przypadku nie ma wielkiej różnicy, w porównaniu z brzmieniem CD. Jednak w przypadku oryginalnych wydań różnica jest ogromna.
Winyl: 2
CD: 0


3. POJEMNOŚĆ
Wydawałoby się, że w tej kategorii 80-minutowa płyta CD jest niekwestionowanym liderem - na dwustronowym winylu mieści się opcjonalnie około 45 minut. Jak jednak mówi przysłowie: "Co za dużo, to niezdrowo". Kiedy na początku lat 90. kompakty stały się głównym nośnikiem dla muzyki, niemal całkowicie wypierając winyle, większość wykonawców zaczęła nagrywać dłuższe albumy - czego rezultatem jest większa ilość wypełniaczy na większości wydawanych od tamtego czasu longplayów. Mniejsza pojemność analogów nie koniecznie jest wadą - zawsze przecież można wydać album dwupłytowy. Tak się robiło w czasach dominacji płyt winylowych, jeżeli miało się zbyt dużo dobrego materiału. Ale nigdy nie nagrywało się na siłę długich albumów.
Winyl: 1
CD: 1

4. PRAKTYCZNOŚĆ
To największa zaleta kompaktów - nie zajmują wiele miejsca, w przeciwieństwie do wielkich winyli.
Winyl: 0
CD: 2

5. AWARYJNOŚĆ
Głównym zarzutem wobec płyt winylowych jest ich rzekoma awaryjność. Rzeczywiście są bardziej podatne na zarysowania. Jednak większość rysek nie ma żadnego wpływu na ich brzmienie, a te bardziej poważne objawiają się trzaskami, które rzadko obniżają jakość muzyki. Tymczasem porysowanych płyt CD w wielu odtwarzaczach w ogóle nie da się odczytać. Druga kwestia to sprzęt. Zabrudzoną igłę zawsze można wyczyścić, a w najgorszym wypadku - wymienić (i tak trzeba to robić co jakiś czas). Gorzej kiedy uszkodzi się laser w odtwarzaczu CD. Miałem taką sytuację dwukrotnie. Za pierwszym razem odtwarzacz nadawał się tylko do śmietnika, bo nie produkowano już pasującego lasera. Nowy odtwarzacz po kilku miesiącach trzeba było zawieźć do serwisu, bo przestał wczytywać płyty. Igłę w gramofonie można wymienić w domu, nie trzeba jeździć po żadnych serwisach.
Winyl: 2
CD: 0

6. CENA
Koszt nowych CD i winyli jest podobny. Biorąc jednak pod uwagę brzmienie współczesnych winylowych reedycji (patrz punkt 2.), w ogóle nie należy się do nich zbliżać. Używane kompakty można kupić za grosze, natomiast w przypadku winyli - w stanie nadającym się do słuchania - ceny są już kilkakrotnie, a nawet kilkadziesiąt razy wyższe. Biorąc jednak pod uwagę zalety winyli, wymienione w poprzednich punktach, uważam, że warto zapłacić więcej.
Winyl: 1
CD: 1

WYNIKI:
Winyl: 8 punktów
CD: 4 punkty


Komentarze

  1. Bardzo ciekawy post ;) od dawna sie na tym zastanawiałam co jest lepsze.Jednak sadze ze winyle mają gorszą jakość (chyba ze ma się naprawdę dobry sprzęt) pozdrawiam

    http://music-keeps-alive.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej trzeba mieć bardzo kiepski sprzęt, lub mocno zużyte winyle, żeby miały gorszą jakość od kompaktów ;)

      Usuń
    2. no dobrze akurat o sprzęcie to ja nie mam pojęcia ;) tylko pisze co uważam za lepsze xd zgadzam się z tobą i sadzę ze winyle są o niebo lepsze

      Usuń
  2. Z tymi porównywalnymi cenami płyt i winyli to bym uważał. Mimo wszystko można mnóstwo nowych dobrych albumów kupić już za kilkanaście złotych, natomiast adekwatne czarne krążki są często kilkadziesiąt złotych droższe. Dodałbym jeden punkt - klimat - i tu przewaga winyli jest miażdżąca :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sanestis Hombre mądrze prawi. Z tym cenami to kwestia sporna. Owszem, mi zdarza się kupić używanego winyla nawet za 15 złotych - jednak jest to poprzedzone długimi poszukiwaniami, czasem kilkugodzinnym grzebaniem w koszach pełnych płyt. Nowiutką płytę CD kupię nawet za 10 złotych - to oczywiście pewne minimum, ale jednak... ;-) Ceny nowych winyli mnie powalają. Jak dla mnie to gruba przesada. Nowe płyty CD to wydatek góra kilkudziesięciu złotych. Szukałam ostatnio na Allegro analogowego Clutcha. Znalazłam Blast Tyrant za 185 złotych - litości! :D Cena i praktyczność to kategorie, w których cedeki wygrywają z winylami - moim zdaniem. ;-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Te tanie, nowe CD to zazwyczaj ubogie polskie wydania, z oszpeconą okładką i bez książeczki ;) A za (używane) winyle wolę zapłacić trochę więcej, byle dobrze grały ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie. Tylko część z nich (polskie wydanie albo wydanie ukraińskie). Jednak mnóstwo CD jest w przystępnej cenie. Można też kupić sporo nowych albumów wydanych lata temu (kiedyś najlepsze płyty Led Zeppelin były po 19 zł).

      Usuń
    2. Dobra, możesz nie lubić tego typu muzyki, ale całą dyskografię Limp Bizkit można kupić za ponad sto złotych (nowe albumy na aukcjach po 23 zł za sztukę). To wcale nie jest dużo i tylko ostatnia płyta jest wydaniem polskim. No i mnóstwo wyprzedaży płyt po 19,99 zł.

      Usuń
    3. Aaa... jeszcze niedawno empik oferował za 19,99 nowe płyty różnych artystów m.in Davida Bowiego, Alice In Chains, Cypress Hill, Audioslave, Thin Lizzy itd. Z szukaniem dobrych CD w przystępnych cenach jest jak z winylami. Jak dobrze poszukasz, to trafisz na to co interesujące :)

      Usuń
  5. Jak się wytrwale poszuka tanich CeDeków, to znajdzie się naprawdę dużo ciekawych tytułów w cenach do 25 zł, i nie są to te nieszczęsne wydania z serii typu "zagraniczna płyta - polska cena". Fakt, premierowego tytułu za takie małe pieniądze nie kupisz, ale jaka jest radość w odkrywaniu tanich, ponadczasowych staroci i dokształcaniu się muzycznym (zwłaszcza, jeżeli jest się na początku swojej przygody z muzyką).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak się poszuka jeszcze wytrwalej to można zjechać sporo poniżej 25zł;) Ja np. pierwsze 5 albumów Stinga wyhaczyłem za (łącznie) niecałe 45zł:)

      Usuń
  6. W każdym razie różnica między cenami używanych CD i winyli często jest znacznie większa od różnicy między cenami nowych ;) Trochę mnie dziwi zainteresowanie akurat tym punktem, bo dla mnie akurat ten jest najmniej istotny. Najważniejsza jest sama muzyka, dopiero potem jej jakość (brzmienie), forma wydania i dopiero na końcu cena. Im niższa tym lepiej, ale często warto dać więcej. Zwłaszcza w przypadku winyli, gdzie niska cena przeważnie oznacza mocno porysowane płyty/zniszczone okładki.

    Jeżeli chodzi o CD, to odkąd mam gramofon, nie mogę ich słuchać, ze względu na to płaskie brzmienie. Są tylko trzy powody, dla których czasem jeszcze kupię jakiś kompakt:
    - Zawiera ciekawe bonusy, których nie ma na winylu.
    - Brak wydania winylowego.
    - Wydanie winylowe jest ciężko dostępne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba, że dorwiesz płytę nagraną w formacie HDCD. Wszystkie płyty Becka, które mam, są nagrane właśnie w ten sposób. I o tym brzmieniu możesz powiedzieć dużo, ale na pewno nie to, że jest płaski. ;-) Swoją drogą brawo, zobacz jakie zainteresowanie notką, ile komentarzy. ;-)

      Usuń
    2. Jeśli standardowo Beck tak nagrywa, to ja chyba wydam kolejne pieniądze... a miałem odkładać na Soundgarden :P

      Usuń
  7. ja uwielbiam płyty winylowe, maja taki wyniosły klimat.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli chodzi o brzmienie to góruje winyl. Po przesłuchaniu tego samego materiału z CD dźwięk jest taki bez życia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Co do płaskiego dźwięku z CD, to zwyczajny mit, dźwięk z CD jest bardziej dynamiczny, dobry odtwarzacz w porównywalnej do gramofonu cenie odtworzy 90% repertuaru lepiej. Tylko rewelacyjne, zachodnie wydania z epoki w idealnym stanie są w stanie zabrzmieć lepiej, niż normalna plyta CD za 20zł z OLX. Dodam tylko że tak dobre wydanie LP to wydatek min. 200zł biorąc pod uwagę popularny repertuar. Czyli możemy kupić 10 CD za jednego winyla, który i tak może wypaść brzmieniowo gorzej od każdej z 10 płyt CD. Ja już wybrałem, nie kupuję już LP, mam ich 60, zostawiłem tylko te dobre, resztę sprzedałem/rozdałem. Teraz kupuję tylko CD, staram się ich mieć max 250szt, resztę sprzedaję/rozdaję. Przynajmniej wiem, że każdej przez ostatnie 5 lat słuchałem 😊

    OdpowiedzUsuń
  10. Na plus CD jeszcze: bonusowe utwory, czasem sensowne, czasem zbędne i brak konieczności przewracania strony, można słuchać całości albumu bez przerwy, no i jeszcze niewielkie ryzyko uszkodzenia jakiegoś cennego egzemplarza, w przypadku LP drogich, idealnych sztuk aż żal często słuchać, przy CD można grać na okrągło bez utraty wartości, jakości i bez niepotrzebnego stresu 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym dodał jeszcze jedne plus CD, praktycznie każdy ma komputer z napędem i może sobie zripować płytę do flac i słuchać bez szukania płyty po szafkach. W czasach streamowania muzyki i cyfrowych bibliotek to taka mała acz istotna zaleta.

      Usuń
    2. To jest też w sumie argument przeciw CD, bo skoro są platformy streamingowe i jest też możliwość kupienia cyfrowych plików, także w formacie .flac, to po co bawić się z kupowaniem i ripowaniem fizycznych wydań, które potem będą tylko się kurzyć i zajmować miejsce?

      Nie jest to też argument wskazujący przewagę CD nad LP, bo winyle też można ripować. Sam miałem gramofon, który dało się podłączyć do kompa przez USB.

      A z tym napędem w komputerach to trochę inaczej wygląda, bo obecnie odchodzi się od niego w laptopach. Mój osobisty akurat ma, bo specjalnie takiego szukałem, ale np. służbowy już nie ma.

      Usuń
  11. O co chodzi z płaskim dźwiękiem z płyt cd?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne chodziło o kompresję dynamiki, która dotknęła wielu albumów podczas remasteringu na potrzeby płyt kompaktowych.

      Usuń
  12. Fakt, że to artykuł sprzed kilku lat, jednak zupełnie nie przypominam sobie, kiedy nowy winyl był cenie podobnej do nowego CD. Nowego winyla nigdy nie kupiłem za mniej, niż 50 zł (zazwyczaj jednak więcej), natomiast muzyczne CD z folii i w pełnym wydaniu często wynosiło mnie po 30-40zł. No i w przypadku wydań z ostatnich kilkudziesięciu lat, przewaga brzmienia winyla akurat jest żadna - chociaż w 2014 roku to też mogło u ciebie mieć mniejsze znaczenie, skoro byłeś ograniczony głównie do słuchania muzyki z lat 70 i 80. A długość winyla? Cóż, wystarczy popatrzeć na winylowe Black Sabbath - 13... A z awaryjnością możesz mieć rację, opisana sytuacja z nieprodukowanym już laserem to typowe dla dzisiejszej korpoelektroniki antykonsumenctwo. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi cenami pewnie przesadziłem. Natomiast nie do końca zgodzę się, że nie ma różnicy między współcześnie wydawanymi winylami a kompaktami. Z jednej strony faktycznie można zapomnieć o analogowym brzmieniu, bo materiał i tak był przetwarzany cyfrowo. Z drugiej - na winylach lekko zyskują albumy cierpiące na loudness war (jak wspomniany "13"). Zdaje się, że tam poziom dźwięku nie może być aż tak wysoki, więc jest mniej zniekształceń. Oczywiście dynamika dalej jest tak samo spłaszczona, czyli i tak źle się tego słucha.

      Obecnie, już od dłuższego czasu w sumie, mam taką zasadę, że na winylach kupuję albumy nagrane analogowo (o ile można je dostać), a te z ostatnich dziesięcioleci - na CD.

      Usuń
  13. Bzdura, mam vinyle które brzmią o wiele bardziej "płasko" niż wydawnictwa na CD i vice versa. Wszystko zależy od mixu i używanego wzmacniacza. A tak w ogóle, to polecam pliki .flac, a mówię to posiadając dość sporą kolekcję zarówno Vinyli jak i CeDeków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko fajnie, poza paroma drobnymi szczegółami. Po pierwsze, istnieją spolszczenia
      "winyl" i "miks", więc pisanie tych słów w inny sposób nie ma żadnego sensu i jest nieco pretensjonalne. Po drugie, za brzmienie i jego przestrzenność lub brak głębi, odpowiada nie tyle miks, co mastering (tu akurat nie ma polskiego odpowiednika). I w końcu po trzecie, nie napisałeś najważniejszego, czyli jaki jest stosunek tych płaskich winyli do kompaktów, ani co właściwie porównujesz - te same tytuły na różnych nośnikach, czy zupełnie inne albumy?

      Usuń
  14. Witam, artykuł jest już dość stary, ale dziś przeczytałem pierwszy raz i jak widzę dyskusja wciąż trwa, więc przygotowałem moje dość obszerne komentarze.

    Zacznę od tego, że posiadam > 400 winyli i > 1500 CD. Winyle słucham na wkładce Ortofon bronze.

    BRZMIENIE - tak. obiektywnie winyle zwykle brzmią inaczej. Tylko, czy lepiej? CD standardowo dostarcza szersze pasmo i większą dynamikę. Gdy słucham winyla mam wrażenie, że kluczowy dla tego nośnika jest środek pasma, gubią się jednak góra i dół. Na plus winyli dźwięk zwykle jest nieco bardziej selektywny, słyszy się jakby dokładniej instrumenty. Najciekawsze są jednak współcześnie wydane winyle i CD, gdzie punkt startowy jest ten sam. Mam parę takich pozycji ECM - CD wygrywa wyraźnie.

    POJEMNOŚĆ - właściwie nie ma tu czego rozważać: Winyl: 40 min, CD: prawie 80 min. To jak to jest to wykorzystane to nie jest przedmiotem tego kryterium.

    Wspominasz, że można wydać płytę na 2 winylach - zgoda. Tylko, że nie można uznać, że dzięki temu mamy tu remis. To kryterium powinno być ocenione wg prostych równań:
    40 min vinyla < 80 min CD
    2 winyle (4 strony!) > 1 CD.

    AWARYJNOŚĆ - no tu jestem pod wrażeniem użytych argumentów. Na pewno są one bardzo subiektywne. Nie kwestionuję problemów z laserem, ale zdarza się to raczej rzadko. Jasne - wymiana igły/wkładki w gramofonie daje nowe życie… tylko, że dobra igła to koszt min. 1500 zł, a są fani wkładek za > 3000 zł. Te igły trzeba wymieniać niemal każdego roku. Czyli - tak szybko licząc przez 30 lat intensywnego słuchania winyli w dobrej jakości trzeba wydać jakieś 45 tyś (nie uwzględniam ewentualnych napraw samego gramofonu). No to jak to się ma do kosztów napraw lasera lub nawet wymiany całego CD?
    A same płyty CD - zgoda, ostra rysa jest nienaprawialna. Tylko, że o to trzeba się postarać niewłaściwym użytkowaniem. Przy winylach - niech ten, któremu nigdy nie drgnęła ręka przy ustawianiu ramienia na płytę i zmianie utworu pierwszy rzuci kamieniem :) A takie historie się zdarzają i powodują czasami defekty. Przy CD takiego problemu praktycznie nie ma.

    CENA - już trochę sam zweryfikowałeś pierwsze zdanie w późniejszym komentarzu - czyli zgadzamy się, że nowe CD jest znacznie tańsze od nowego winyla.
    W argumentacji wydaje mi się, że popełniasz błąd metodologiczny łącząc dwa elementy oceny - z jednej strony już się sumie zgodziłeś, że CD są tańsze, ale…dają gorszą jakość. Tylko, że to jest przedmiotem innego kryterium.
    Takie stwierdzenie „warto zapłacić więcej” ma sens do podsumowania wszystkich kryteriów, ale przy tym konkretnym cena jest atutem CD.

    A teraz moje PODSUMOWANIE:
    1. Obecnie winyle to jest w znacznej mierze hipsterstwo. Jasne, że są kolekcjonerzy, którzy od zawsze zbierali winyle - jest w tym dużo sensu w odniesieniu do muzy z lat 60/70, szczególnie gdy celuje się w wydania oryginalne - jest to mega frajda posiadać wersję płyty wydaną w tamtych czasach. Ale poza tą grupą, która jednak stanowi margines, to cała reszta to są zakręceni współcześni "buntownicy"
    2. Jest to zresztą moda ostatniej dekady. Gdyby było tak, że winyl obiektywnie góruje nad CD to świat nie czekałby ponad 30 lat i nie trzymałby tak długo winyli w uśpieniu. CD pomieszałoby na rynku przez parę lat, po czym wróciłby jedyny słuszny nośnik, czyli winyl. A jednak CD niepodzielnie rządził do początku 2 dekady XXI wieku, po czym przyszła moda na ten dawny, trochę zapomniany nośnik.
    3. Winyl ma mnóstwo zalet, które podzielam - wiadomo, okładka, klimat odsłuchu, taki powrót do dawnych czasów, coś jak pójście do małego kina, zamiast do multipleksu. Ale jakościowo CD obiektywnie wygrywa z winylem.

    Pozdrawiam, Tomek

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] Death - "Human" (1991)

[Recenzja] Republika - "Nowe sytuacje" (1983) / "1984" (1984)

[Recenzja] Present - "This Is NOT the End" (2024)

[Zapowiedź] Premiery płytowe kwiecień 2024

[Recenzja] Extra Life - "The Sacred Vowel" (2024)