23 września 2013

[Artykuł] Najważniejsze utwory The Beatles - część I

To już dziesiąta część cyklu "Najważniejsze utwory..." - musiał być w niej zatem opisany wyjątkowy wykonawca. A czy może być bardziej wyjątkowy, niż najważniejsza grupa w historii muzyki? Problemem był jedynie wybór nagrań - Beatlesi byli jednym z najbardziej pionierskich i innowacyjnych zespołów, na poniższej liście mógłby być obecny praktycznie każdy utwór, jaki stworzyli... Szybko stało się jasne, że nie da się ograniczyć wyboru do 20 kawałków. Ostatecznie zdecydowałem się na 40, a także na podział artykułu na dwie części.
W części pierwszej znalazły się utwory z lat 1962-66. Wybór dość mocno pokrywa się z tracklistą kompilacji "1962-1966", znanej też jako "The Red Album". Różnice polegają na zmniejszeniu reprezentacji albumu "Rubber Soul" (z sześciu utworów do dwóch) oraz na braku utworów z longplaya "Revolver" (będą otwierać drugą część listy). Może to świadczyć o pójściu na łatwiznę, ale w rzeczywistości po prostu nie dało się pominąć którejkolwiek z tych kompozycji. To właśnie one w największym stopniu przyczyniły się do sukcesu grupy, a do dzisiaj stanowią inspirację dla wielu artystów.

The Beatles: John Lennon, Ringo Starr, Paul McCartney i George Harrison.

1. "Love Me Do" (z albumu "Please Please Me", 1963)

Pierwszy singiel zespołu, wydany 5 października 1962 roku, notowany na 17. miejscu brytyjskiej listy. W Stanach kawałek doszedł do miejsca 1., ale na małej płycie został tam wydany dopiero 27 kwietnia 1964, kiedy Beatlesi byli już ogromną gwiazdą. "Love Me Do" to jedna z najstarszych kompozycji zespołu. Jako autorzy podpisani są pod nią John Lennon i Paul McCartney - obaj muzycy zawarli umowę, że wszystkie swoje kawałki będą sygnować wspólnie, nawet jeśli tylko jeden z nich brał udział w komponowaniu. Po latach nie byli zgodni który z nich miał większy wkład w "Love Me Do". To piosenka Paula - mówił Lennon. Napisał ją jako nastolatek. Może coś mu pomogłem w środku, ale nie mógłbym przysiąc. Wiem, że miał te piosenkę już w Hamburgu, zanim jeszcze zaczęliśmy razem pisać. Z kolei McCartney twierdził: "Love Me Do" było całkowicie napisane przez nas dwóch. Może miałem pomysł i początek tej piosenki, ale reszta to fifty-fifty.
Początkowo, pierwszy singiel zespołu miał zawierać inny utwór - zaproponowany przez producenta George'a Martina "How Do You Do It?" z repertuaru grupy Gerry & the Pacemakers. George dał nam "How Do You Do It?" - opowiadał McCartney. Nienawidziliśmy jej, wróciliśmy do domu i rozsądnie ją zaaranżowaliśmy. My zaczęliśmy modę na grupy z własnym repertuarem. Gerry & the Pacemakers nagrał ją dokładnie tak jak nasze demo i miał swój pierwszy numer 1. Martin wyjaśniał: Byłem przekonany, że "How Do You Do It?" będzie hitem. Nie był to rodzynek kompozytorski ani najcudowniejsza piosenka, jaką w życiu słyszałem, ale uznałem, że ma swoje zalety, by się spodobać wielu ludziom. Dlatego ją nagraliśmy. John był w niej liderem. Nagrywali ją bez entuzjazmu, ale wyszło z tego dobre nagranie i byłem bliski wydania go jako ich pierwszego singla. W końcu zgodziłem się na "Love Me Do", zapewne jednak wydałbym "How Do You Do It?" [na następnym singlu] gdyby mnie nie zmusili do posłuchania innej wersji "Please Please Me". "How Do You Do It?" w wersji Beatlesów został wydany dopiero w 1995 roku, na kompilacji "Anthology 1".
Pierwsza wersja "Love Me Do" została zarejestrowana 6 czerwca 1962 roku, jeszcze z Petem Bestem za perkusją. Muzyk jednak nie zachwycił producenta nagrania, Rona Richardsa. Razem z Martinem zasugerowali grupie zmianę bębniarza. 4 września zespół ponownie zarejestrował nagranie, już z Ringo Starrem. Tym razem gra perkusisty nie spodobała się Martinowi, który w międzyczasie został producentem Beatlesów. Nakłonił muzyków do nagrania kolejnej wersji, z sesyjnym perkusistą Andym Whitem (Ringo gra w tej wersji na tamburynie). Na singlu wydana została wersja z Starrem (później trafiła także na kompilację "Past Masters", 1988), a na debiutancki album "Please Please Me" (i amerykański singiel) trafiła wersja z Whitem. Wersja z Bestem została opublikowana dopiero na "Anthology 1".


2. "Please Please Me" (z albumu "Please Please Me", 1963)

Drugi brytyjski singiel zespołu, wydany 11 stycznia 1963. Nie do końca wiadomo, jak wyglądały wyniki jego sprzedaży - według notowań magazynów New Musical Express i Melody Maker utwór przez dwa tygodnie utrzymywał się na 1. miejscu, jednak inny magazyn, Record Retailer, którego lista przerodziła się później w oficjalny UK Singles Chart, podawał pozycję 2. jako najwyższą. W Stanach utwór został wydany na singlu dopiero 25 lutego i doszedł zaledwie do 35. miejsca, jednak po wznowieniu w marcu '64 stał się kolejnym hitem grupy, dochodząc do 3. pozycji.
Muzycy początkowo wykonywali utwór wolniej, w stylistyce romantycznych przebojów Roya Orbisona. Szybsze tempo zasugerował producent: Zaśpiewaliśmy ją Martinowi, a on zapytał: "Czy możemy zmienić tempo?" - opowiadał McCartney. Odpowiedzieliśmy: "A co to takiego?". On an to: "odrobinę szybciej, pozwólcie, że spróbuję". I tak zrobił. Pomyśleliśmy sobie, że o to nam chodziło. Oczywiście trochę byliśmy zakłopotani tym, że on wiedział jak lepiej wykonywać tą piosenkę.
Mieliśmy już swój przebój w TOP30 i naprawdę wierzyliśmy, że jesteśmy już na szczycie - mówił Lennon. Następny był "Please Please Me" i bum! Staraliśmy się zrobić przebój najbardziej przypominający poprzedni, jak najprostszym sposobem. Materiał muzyczny napisaliśmy dużo wcześniej. "Please Please Me" to całkowicie moja piosenka. Napisałem ją w łóżku w moim domu na Menlove Avenue, u ciotki. Pamiętam ten dzień, siebie w łóżku, słuchałem wtedy Roya Orbisona w "Only the Lonely" lub czymś podobnym. Tak ona powstała. Zawsze też intrygował tekst w piosence Binga Crosby'ego: "Please, let me your little ears to my plears". Intrygowało mnie też zawsze podwójne znaczenie słowa "please". I tak powstała kombinacja Binga Crosby'ego i Roya Orbisona.


3. "From Me to You" (niealbumowy singiel, 1963)


O ile w przypadku "Please Please Me" nie wiadomo czy jego sprzedaż wystarczyła na 1. miejsce w brytyjskim notowaniu, tak w przypadku trzeciego singla grupy, "From Me to You", jest to stuprocentowo pewne. Sukces nie został powtórzony w Stanach - 116. pozycja jest na tamtejszej liście była najniższą w historii zespołu.
Utwór został napisany przez Lennona i McCartneya pod koniec lutego 1963 roku, już po zarejestrowaniu albumu "Please Please Me" (które zajęło raptem 10 godzin), w autobusie. W nocy, w której napisaliśmy z Paulem "From Me to You", byliśmy na tournée z Helen Shapiro, jechaliśmy z York do Shrewsbury - opowiadał Lennon. Nie braliśmy tego wszystkiego wtedy na serio, wygłupialiśmy się na gitarach, aż do chwili, gdy złapaliśmy dobrą melodię i zaczęliśmy już pracować na poważnie. Zanim podróż się skończyła, mieliśmy już gotowy tekst, wszystko. Pomysł przyszedł z NME, który czytaliśmy by się zorientować jak nam idzie na listach. Ściślej rzecz biorąc, tytuł został zainspirowany nazwą rubryki "From You to Us", z listami od czytelników.
Utwór został zarejestrowany 5 marca, razem z innym kawałkiem, "Thank You Girl". Napisaliśmy ten utwór z myślą, by był następnym singlem po "Please Please Me" - mówił Lennon. Ostatecznie jednak zadecydowano, aby na stronie A umieścić "From Me to You", a "Thank You Girl" był stroną B.


4. "She Loves You" (niealbumowy singiel, 1963)
5. "I Want to Hold Your Hand" (niealbumowy singiel, 1963)


"She Loves You" był czwartym brytyjskim, singlem grupy, który na dobre rozpętał tzw. "Beatlemanię". Kawałek nie tylko doszedł do 1. miejsca w brytyjskim notowaniu, ale był także najlepiej sprzedającym się tam singlem aż do 1977 roku (wówczas wyprzedził go "Mull of Kintyre", drugiej grupy McCartneya, Wings), a co więcej - najlepiej sprzedającym się singlem zespołu w całej karierze. Sukces został powtórzony w Stanach, gdzie "She Loves You" także dotarł do 1. miejsca notowania singli - aczkolwiek dopiero w marcu 1964 roku, tuż po sukcesie "I Want to Hold Your Hand" - kolejnego singla grupy, ale pierwszego, jaki zdobył szczyt amerykańskiego notowania. Także w Wielkiej Brytanii "I Want to Hold Your Hand" doszedł do 1. miejsca.
Podobnie jak poprzednie przeboje zespołu, także pod tymi dwoma podpisani są McCartney i Lennon. Napisaliśmy "She Loves You" wspólnie - mówił Paul. Jechaliśmy furgonetką do Newcastle, dokończyliśmy piosenkę w hotelu. Odpowiedź "yeah, yeah, yeah" drugiej osoby najpierw uznaliśmy za głupiutki pomysł, machnęliśmy na to ręką. Któregoś wieczoru u mnie paliliśmy cygara, coś tam oglądaliśmy w TV i dokończyliśmy piosenkę. Zagraliśmy ją mojemu ojcu. Po wysłuchaniu jej powiedział: "To miła piosenka, ale brak tam tego amerykańskiego slangu. Nie możecie zaśpiewać: 'she loves you, yeah, yeah, yeah'?". Taki był mój tata... On nas przekonał do wstawienia do tekstu "yeah, yeah, yeah".
Z kolei na temat powstania "I Want to Hold Your Hand" wypowiedział się John: Napisaliśmy większą cześć piosenki razem, bezpośrednio w swojej obecności, ramię przy ramieniu. Byliśmy w mieszkaniu Jane Asher, na dole w piwnicy graliśmy równocześnie na pianinie. Mieliśmy już "Oh you-u-u... got that something". Paul uderzył w jakiś akord i ja szybko się do niego odwróciłem i powiedziałem: "To jest to - powtórz to". Tamtymi czasy zwykle tak pisaliśmy, jeden przy drugim.
Sukces obu utworów sprawił, że przedstawiciele niemieckiego oddziału EMI namówili George'a Martina i menadżera zespołu, Briana Epsteina, aby Beatlesi nagrali je w wersjach niemieckojęzycznych, dzięki czemu odniosą jeszcze większy sukces w tamtym kraju. Teksty zostały przetłumaczone przez Camillo Felgen - luksemburskiego piosenkarza, tekściarza i prezentera - pod pseudonimem Jean Nicolas (który zresztą wziął od swojego drugiego i trzeciego imienia). Singiel z utworami "Komm, gib mir deine Hand" i "Sie liebt dich" ukazał się w Niemczech 5 marca 1964 roku i rzeczywiście okazał się sukcesem, dochodząc do 1. miejsca tamtejszego notowania (aczkolwiek oryginalna wersja "I Want to Hold Your Hand" również dotarła tak wysoko). "Sie liebt dich" został później wydany na singlu także w Stanach, z utworem "I'll Get You" na stronie B (czyli tak samo jak oryginalna wersja "She Loves You").


6. "All My Loving" (z albumu "With the Beatles", 1963)


Najbardziej znany utwór z drugiego longplaya zespołu, chociaż nie wydany na singlu ani w Wielkiej Brytanii, ani w Stanach - na małej płycie ukazał się jednak w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie i Australii, gdzie doszedł do 1. miejsca notowań. W ojczyźnie muzyków utwór także stał się przebojem, dzięki częstym emisjom radiowym, mimo braku oficjalnej małej płyty. Przyczyniło się to do wydania czteroutworowej EPki, zatytułowanej właśnie "All My Loving" (zawierającej także utwory "Ask Me Why", "Money (That's What I Want)" oraz "P.S. I Love You").
Wyłącznym kompozytorem utworu jest Paul McCartney. To pierwsza piosenka, do której najpierw napisałem tekst - mówił autor. Nigdy nie pisałem słów, dopóki nie miałem akompaniamentu. Na początku to było lekkie country. Graliśmy w Moss Empire, przyjechaliśmy na koncert i pamiętam, że za sceną stało pianino. Nie miałem wtedy ze sobą gitary, była pewnie u naszego road-managera. Pamiętam, jak zacząłem wygrywać tony melodii właśnie na tamtym pianinie. To była dobra koncertowa piosenka, na żywo się świetnie sprawdzała.


7. "Can't Buy Me Love" (z albumu "A Hard Day's Night", 1964)


Pierwszy singiel promujący filmowy album "A Hard Day's Night", wyjątkowo wydany w Stanach wcześniej, niż w Wielkiej Brytanii (16 marca 1964, brytyjska premiera miała miejsce 20 marca). Po obu stronach Atlantyku "Can't Buy Me Love" dotarł do 1. miejsca notowań. Utwór został tradycyjnie podpisany przez obu liderów, jednak w wywiadzie przeprowadzonym w 1980 roku, John Lennon stwierdził: To całkowicie piosenka Paula. Może miałem coś wspólnego z refrenem, nie pamiętam, zawsze uważałem, że to piosenka Paula.
"Can't Buy Me Love" była moja próbą napisania bluesa - mówił McCartney. Pomyślałem o tym, by opisać to wszystko, że dobra materialne są ok, ale nie zawsze możesz kupić to, co chcesz. Ella Fitzgerald nagrała później swoją wersję piosenki i byłem tym bardzo zaszczycony. Kompozytor odniósł się także do jednej z interpretacji tekstu: Osobiście uważam, że każdy może interpretować cokolwiek jak chce, ale jeśli ktoś sugeruje mi, że "Can't Buy Me Love" jest o prostytutce to myślę, że lekko przegina.


8. "A Hard Day's Night" (z albumu "A Hard Day's Night", 1964)


Drugi singiel z trzeciego longplaya zespołu, kolejny numer 1. po obu stronach Atlantyku. Autorem utworu jest John Lennon, jednak tytuł wziął od jednego z słynnych przejęzyczeń Ringo Starra, do którego doszło jeszcze przed nagraniem pierwszego albumu, w czasach, gdy zespół występował w hamburskim klubie. Pracowaliśmy całymi dniami, a czasem zdarzało się, że i nocami - mówił perkusista. Któregoś razu, myśląc sobie o tym jaki to był dzień, powiedziałem: "It's been a hard day...", rozejrzałem się w tym momencie i spostrzegłem, że już jest ciemno, więc dodałem: "...'s night". I tak doszliśmy do "A hard day's night".
Utwór powstał specjalnie na potrzeby tak samo zatytułowanego filmu, w reżyserii Richarda Lestera. John powiedział: "Napiszę to" i wrócił następnego dnia z numerem - mówił McCartney. Myślę, że chyba nie miał całego tekstu więc mogłem mu w środku trochę pomóc. Coś takiego zajmowało nam wtedy około 20 minut. Lennon uzupełniał: Następnego dnia przyniosłem gotową piosenkę. Była wtedy taka mała rywalizacja między mną i Paulem, kto będzie miał stronę A, kto będzie miał hit.
Chociaż przeważnie w utworach Beatlesów śpiewał główny kompozytor, w tym jednak przypadku Lennon odstąpił mikrofon McCartneyowi: Jedynym powodem dlaczego Paul śpiewał w "A Hard Day's Night" było to, że nie mogłem wyciągnąć frazy "When I'm home" - tłumaczył Lennon. Chcieliśmy innego brzmienia, a jego głos dodał trochę innej harmonii.
Najbardziej charakterystycznym momentem utworu jest otwierający go akord. Wiedzieliśmy, że zarówno film, jak i longplay będą rozpoczynać się tą piosenką, więc chcieliśmy szczególnie silnego i efektownego wstępu. Ostra gitara na początek pasowała znakomicie - wyjaśniał Martin. Przez wiele lat nikomu nie udawało się rozgryźć, jak zagrać ten akord. Po latach okazało się, że powstał on dzięki nałożeniu na siebie dźwięków gitary George'a Harrisona i pianina, na którym zagrał producent. Sam pomysł na taki wstęp powstał zupełnie przez przypadek, kiedy John Lennon przed rozpoczęciem utworu uderzył w struny gitary.
Dzięki utworowi "A Hard Day's Night" grupa zdobyła po raz pierwszy nagrodę Grammy, w kategorii Best Performance Vocal Group.


9. "And I Love Her" (z albumu "A Hard Day's Night", 1964)


Utwór pokazujący łagodniejsze oblicze zespołu - jest to akustyczna ballada, napisana głównie przez Paula McCartneya. Nie jestem pewien, czy John w ogóle dotknął tej piosenki - mówił Paul. Możliwe, że pomógł w środku utworu, ale to na pewno nie jego piosenka. Sam ją napisałem. Jednak według Lennona utwór tuż po przyniesieniu go przez McCartneya był niekompletny i monotonny, więc George Martin zasugerował, aby liderzy dokończyli go wspólnie. Bardzo istotny był też wkład George'a Harrisona, który wymyślił charakterystyczny motyw przewodni, oraz ciekawą, choć krótką, solówkę w stylu flamenco. Łaskawie docenił to zazdrosny o utwór McCartney, mówiąc w jednym z wywiadów, że gra Harrisona oszałamiająco zmieniła utwór.
O samym utworze Paul powiedział, że to pierwsza ballada, którą sam sobie zaimponowałem, natomiast John po latach nazwał ją pierwszym "Yesterday" McCartneya, nawiązując do późniejszego hitu basisty.
"And I Love Her" został wydany na singlu, ale tylko w Stanach, gdzie osiągnął zaskakująco niską pozycję - wylądował na 12. miejscu. Stroną B singla była inna ballada, "If I Fell" Lennona.


10. "I Feel Fine" (niealbumowy singiel, 1964)


Utwór zapisał się w historii muzyki, jako ten, w którym po raz pierwszy pojawia się gitarowe sprzężenie zwrotne. Na pomysł umieszczenia go w utworze wpadł John Lennon, zafascynowany zgrzytem, który usłyszał, kiedy zapomniał wyłączyć gitary przed oparciem jej o wzmacniacz. Nagle usłyszeliśmy głośny hałas - opowiadał inżynier dźwięku Geoff Emerick. Pomyślałem, że przepalił się gdzieś kabel lub zepsuła się jakaś cześć sprzętu. Norman [Smith, drugi inżynier] zachichotał i powiedział: "Popatrz". Przycisnąłem nos do szyby i z zaskoczeniem zauważyłem klęczącego przed wzmacniaczem Johna Lennona z gitarą w ręku. Znaliśmy się na tym i wiedzieliśmy, że taki dźwięk powstanie, gdy zbliży się gitarę zbyt blisko wzmacniacza, ale John jako pierwszy zastosował to w sposób kontrolowany. Po latach Lennon mógł z uzasadnioną dumą powiedzieć: Niech mi ktoś znajdzie nagranie - chyba, że w starym bluesie z 1922 roku - gdzie zastosowano taki trick. Przed Hendrixem, The Who, przed kimkolwiek. Pierwszy raz zrobili to The Beatles.
Także reszta utworu została skomponowana samodzielne przez Lennona, który początkowo nie był zbyt przekonany do tego kawałka: Któregoś ranka powiedziałem do Ringo, że napisałem piosenkę, ale jest kiepska - mówił. Muzycy postanowili dokończyć jednak ten utwór - oparty na powtarzanym w kółko riffie - a końcowy efekt okazał się na tyle dobry, że postanowiono wydać "I Feel Fine" na stronie A singla, zamiast planowanego wcześniej "Eight Days a Week". Skończyło się kolejnym numerem 1. - po obu stronach Atlantyku.


11. "Eight Days a Week" (z albumu "Beatles for Sale", 1964)


Chociaż sami Beatlesi zrezygnowali z wydania tego utworu na singlu w swojej ojczyźnie, amerykański wydawca postanowił zrealizować ten pomysł, dzięki czemu grupa zyskała następny numer 1. na tamtejszej liście. Głównym autorem piosenki jest McCartney. Pamiętam, że pisałem ją w czasie pobytu u Johna w Weybridge - opowiadał basista. John przeprowadził się na przedmieścia Londynu. Zazwyczaj sam prowadziłem, ale tego dnia wiózł mnie szofer i zagadałem go jak leci. "Ciężko pracuję, osiem dni w tygodniu" - odparł. Nigdy nie słyszałem aby ktoś użył takiego zwrotu, więc kiedy zjawiłem się u Johna powiedziałem: "Hej, ten gościu powiedział: 'eight days a week'", a na to John: "Ok, oooh, i need you baby...". I napisaliśmy ją. Zawsze pisaliśmy bardzo szybko. Potrafiliśmy pisać na miejscu, w danej chwili gdy coś nas zainspirowało, jakieś zdarzenie, czyjeś wypowiedziane słowa, ktoś lub coś. Zawsze interesowały nas ciekawe tytuły piosenek. Jeśli nazwiesz piosenkę "Eight Days a Week" ludziom zawsze się spodoba taki tytuł.
Sam utwór nie podobał się jednak Lennonowi: "Eight Days a Week" to próba napisania piosenki do filmu  ["Help!"]. Szczęśliwie się złożyło, że bardzo szybko napisałem "Help!" i mieliśmy singiel. Ale "Eight Days a Week" nigdy nie była dobrą piosenką. Walczyliśmy z nią w czasie jej nagrania i przemienienia jej w piosenkę. To była piosenka Paula, ale zdaje się też nad nią pracowałem. Ale to i tak kiepski numer. Trudno jednak zgodzić się ze słowami muzyka, tym bardziej, że utwór pozostaje najbardziej znanym i lubionym fragmentem albumu "Beatles for Sale".
"Eight Days a Week" jest kolejnym przykładem innowacyjności zespołu - to pierwszy utwór w historii rozpoczynający się od narastającego dźwięku.


12. "Ticket to Ride" (z albumu "Help!", 1965)


Singiel zapowiadający drugi film z udziałem Beatlesów, a także tak samo zatytułowany album, będący w połowie ścieżką dźwiękowa obrazu. John Lennon uważa, że to głównie jego utwór, a Paul McCartney ograniczył się tylko do udzielania wskazówek Ringo. Basista jednak zaprzecza: Napisaliśmy melodię razem, John jest głównym wokalistą, a ja go uzupełniam. Często pisaliśmy razem, ale ponieważ on śpiewał główną partię wokalną, to wydaje się, że był także głównym kompozytorem. To dobry numer. Sądzę, że bardzo ciekawe było zakończenie, szalony koniec piosenki. Zamiast typowego zakończenia, zmieniliśmy całkowicie tempo. Wybraliśmy linijkę "my baby don't care", zmieniając całkowicie melodię. Całkowicie to wymyśliliśmy, zmienny rytm i melodia w ściszeniu piosenki - specjalnie dla tego efektu tak ją napisaliśmy. To było dość bezczelne, ale i radykalne jak na tamte czasy.
Według Lennona "Ticket to Ride" był jednym z pierwszych utworów hardrockowych: Po prostu jak na tamte czasy była dość mocna - mówił. Jeśli spojrzysz na to, co wtedy trafiało na listy przebojów, na to jak inną muzykę tworzyli inni, i posłuchasz go teraz, przekonasz się, że ten kawałek nadal nie brzmi najgorzej.
"Ticket to Ride" był pierwszym utworem zespołu trwającym powyżej trzech minut (nie licząc przeróbki "You Really Got a Hold on Me" The Miracles, z albumu "With the Beatles"), a także pierwszym, w którym McCartney zagrał solową partię gitary.
Chyba nie trzeba dodawać, że utwór był kolejnym wielkim przebojem, zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Stanach.


13. "Help!" (z albumu "Help!", 1965)


Kiedy ukazał się "Help!" ja naprawdę potrzebowałem pomocy - mówił Lennon. Wszyscy myślą, że to po prostu szybka, rock'n'rollowa piosenka. Ja sam pisząc ją nie zdawałem sobie z tego sprawy. Po prostu ją napisałem, bo była potrzebna do filmu.  Ale popatrzcie na mnie w filmie - gruby, niepewny siebie, kompletnie zagubiony.
Zastanawialiśmy się nad tytułem tego nowego filmu - opowiadał McCartney. I jakoś tak nagle pojawił się tytuł: "Help". Nie ja go wymyśliłem, może to był John albo Dick Lester [reżyser]. Przyznałbym Johnowi udział w powstaniu tej piosenki ok. 70%, ja pomogłem przy melodii.
Utwór został napisany jako ballada, ale w studiu Beatlesi postanowili zagrać go szybciej. Po latach Lennon żałował tej decyzji: "Help!" zrobiliśmy zbyt szybko, może kiedyś nagram jeszcze raz ją i "I Want to Hold Your Hand", bo wciąż lubię te piosenki. W tym miejscu można dodać, że w 1968 roku zespół Deep Purple nagrał swoją własną, wolną wersję utworu.
W notowaniach "Help!" radził sobie równie dobrze, co poprzednie single, 1. miejsce w Wielkiej Brytanii i Stanach stało się już tradycją. Singiel "Help!" sprzedał się dużo lepiej niż dwa poprzednie, "I Feel Fine" oraz "Ticket to Ride" - mówił Lennon. Ale była spora rzesza fanów, która nie lubiła "Help!". Narzekali, że The Beatles obniżają loty i ta piosenka nie jest tak dobra, jak "A Hard Day's Night". Nie wygrasz z tym. Nie zadowolisz każdego - jeśli spróbujesz, to skończysz gdzieś w połowie, nie zadowalając nikogo. Musisz tylko podjąć decyzję, co według ciebie jest najlepsze. Ludzie uważają nas za maszyny. Płacą trochę forsy za płytę i uważają, że jesteśmy jak szafa grająca - grająca tylko to, co oni lubią. Niespecjalnie mi się to podoba. Niektórzy ludzie nigdy nie będą zadowoleni.


14. "Yesterday" (z albumu "Help!", 1965)


Najsłynniejsza ballada Paula McCartneya. Prawdopodobnie "Yesterday" jest moją najlepszą piosenką - twierdzi kompozytor. Pamiętam, że myślałem, że ludzie lubią smutne melodie, że lubią się w samotności rozczulać. Napisałem więc pierwszą zwrotkę, a reszta słów się jakoś dopasowała, i tak zostało. To moja najbardziej udana piosenka, to też niesamowite, że przyszła do mnie we śnie. Poza basistą - który w tym kawałku wyjątkowo przerzucił się na gitarę akustyczną - nie gra żaden inny muzyk zespołu, towarzyszy mu tylko kwartet smyczkowy. Przyniosłem tą piosenkę do studia po raz pierwszy i zagrałem na gitarze - opowiadał Paul. Ringo zaraz stwierdził, że nie może tutaj dodać perkusji, bo to nie miałoby sensu. John i George dodali, że nie ma powodu, by dodawać tutaj gitarę. A George Martin zasugerował: "Spróbuj to nagrać sam i zobaczymy co z tego wyjdzie".
Pomysł z dodaniem smyków przyszedł później, sugestia wyszła od Martina. Wcześniej zespół próbował dodać organy Hammonda, na których grał Lennon - nie brzmiało to jednak za dobrze i taka wersja nigdy nie została zarejestrowana. Dzięki aranżacji zastosowanej w finalnej wersji, "Yesterday" okazał się kolejnym pionierskim nagraniem w historii muzyki rozrywkowej - zrywającym z afroamerykańskimi korzeniami, a zamiast tego czerpiącym z europejskiej muzyki klasycznej.
Utwór został tradycyjnie podpisany także nazwiskiem Lennona. Zebrałem sporo niezasłużonych pochwał za tę piosenkę - mówił John. To piosenka Paula, jego ukochane dziecko. Dobrze zrobiona. Piękna - i nigdy nie chciałem jej napisać.
Roboczy tytuł kawałka brzmiał podobno "Scrambled Eggs" ("jajecznica"), co rymowało się z wersem "Oh, my baby, how I love your legs", na szczęście nie użytym w wersji ostatecznej. Tytuł "Yesterday" początkowo wydawał się McCartneyowi zbyt banalny, jednak George Martin od razu go zaakceptował.
"Yesterday" to jeden z najczęściej granych w radiu i coverowanych utworów wszech czasów - pomimo, że nigdy nie był singlem w ojczyźnie muzyków. Oporów przed wydaniem go na małej płycie nie miał za to amerykański wydawca, a kawałek oczywiście zajął 1. miejsce na liście Billboardu.


15. "You've Got to Hide Your Love Away" (z albumu "Help!", 1965)

Jeden z najbardziej znanych niesinglowych utworów grupy. Stworzony całkowicie przez Johna Lennona, nawiązujący do folkrockowego stylu Boba Dylana. To w zasadzie John grający Dylana - podsumowywał utwór McCartney, a kompozytor wyjaśniał: To ja w moim okresie fascynacji Dylanem. Jestem jak kameleon, zmieniający się pod wpływem wszystkiego co się wokół dzieje. Jeśli Elvis potrafi tak robić, ja także. Jeśli potrafią to robić The Everly Brothers, to ja i Paul także to potrafimy. Tak samo Dylan.
W utworze gościnnie wystąpił Johnnie Scott grający na flecie altowym i tenorowym. Był to pierwszy utwór The Beatles z udziałem muzyka sesyjnego, od czasu "Love Me Do" z debiutanckiego albumu.


16. "We Can Work It Out" (niealbumowy singiel, 1965)
17. "Day Tripper" (niealbumowy singiel, 1965)


Oba utwory zostały wydane na jednym singlu - tzw. AA, co oznaczało, że obie strony są tak samo ważne. Był to pierwszy taki przypadek w dyskografii zespołu, a stało się tak tylko dlatego, że zespół nie mógł się zdecydować, który kawałek ma być bardziej promowany. Muzycy, zwłaszcza Lennon, stawiali na ostrzejszy "Day Tripper", jednak melodyjny "We Can Work It Out" wydawał się lepszym kandydatem na przebój. Daliśmy dwa tytuły dla EMI, ale w tym czasie chłopcy zdecydowali, że wolą "Day Tripper" na singla, chociaż obie strony są wyjątkowo dobre - mówił George Martin. Postanowiono, że nie będzie strony A i obie piosenki będą promowane jednakowo.
W Wielkiej Brytanii potraktowano singiel jako całość i oba utwory były notowane na pierwszym miejscu listy. Natomiast w Stanach każdy był notowany osobno - "Day Tripper" doszedł zaledwie do 5. miejsca, podczas gdy "We Can Work It Out" był szóstym pod rząd numerem 1. na tamtejszej liście, za który odpowiadali Beatlesi (poprzedzały go  "I Feel Fine", "Eight Days a Week", "Ticket to Ride", "Help!" i "Yesterday").
"We Can Work It Out" to wspólne dzieło McCartneya i Lennona - pierwszy odpowiada za optymistyczne zwrotki, natomiast drugi dodał pesymistyczne refreny. Paul pisał: "we can work it out, we can..." - prawdziwy optymizm, no i moje niecierpliwe: "life is very short..." - mówił John. Pomysł zastosowania nieparzystego metrum w lennonowskich fragmentach wyszedł od George'a Harrisona.
"Day Tripper" została napisana pod całkowitą presją spowodowaną potrzebą wydania singla - mówił Lennon. Napisałem ją na bazie starej folkowej piosenki miesiąc wcześniej. To piosenka narkotykowa. Nie miała jakiegoś szczególnego przekazu. McCartney uzupełnia: To efekt naszej współpracy, chociaż główną zasługę jej stworzenia przypisałbym Johnowi, ponieważ on ją śpiewał jako główny wokalista, ale obaj włożyliśmy w nią dużo pracy.
"Day Tripper" wszedł do koncertowego repertuaru grupy, podczas gdy "We Can Work It Out" nie został nigdy wykonany przez zespół na żywo.


18. "Norwegian Wood (This Bird Has Flown)" (z albumu "Rubber Soul", 1965)

"Norwegian Wood" to tylko moja piosenka - twierdził Lennon, ale McCartney temu zaprzecza: Przyjechałem do niego i on pokazał mi jej pierwszą zwrotkę, część, która oczywiście była genialna: "I once had a girl, or shoul I say, she once had me". To wszystko co miał. Bez tytułu, nic więcej. Powiedziałem: "Ok, tyle mamy" i zabraliśmy się za nią. On sam tylko tyle napisał.
Utwór zapisał się w historii muzyki rozrywkowej jako ten, w którym po raz pierwszy wykorzystany został sitar - instrument strunowy wywodzący się z Indii. Dodać trzeba, że pół roku przed ukazaniem się albumu "Rubber Soul" - a więc także utworu "Norwegian Wood" -  grupa The Yardbirs wydała singiel z utworem "Heart Full of Soul", który początkowo miał zawierać partię graną na sitarze, muzycy zdecydowali jednak zastąpić go gitarą). W utworze Beatlesów na sitarze zagrał George Harrison - muzyk zainteresował się tym instrumentem, kiedy zobaczył go na planie filmu "Help!". Podczas kręcenia '"Help!", w scenie w hinduskiej restauracji, byli indyjscy muzycy i trochę sobie wtedy z nimi pograłem - mówił gitarzysta. Pod koniec roku ciągle obijało mi się o uszy nazwisko Raviego Shankara. Kupiłem więc jego płytę i to było to - coś niesamowitego. Kiedy po raz pierwszy świadomie posłuchałem indyjskiej muzyki, miałem wrażenie, jakbym ją znał. Kupiłem więc sobie sitar. Mieliśmy już wówczas nagrany podkład do "Norwegian Wood", ale czegoś jeszcze brakowało. Wziąłem do reki sitar, który leżał obok mnie, i nie bardzo wiedziałem, co z nim zrobić. To było zupełnie spontaniczne.  Znalazłem odpowiednie dźwięki, pasowały do całości.
No właśnie - Harrison nie znał wówczas jeszcze tajników instrumentu, więc zagrał na nim jak na gitarze. Dopiero później udał się do Indii, gdzie pod okiem wspomnianego wirtuoza sitaru, Raviego Shankara, nauczył się grac na tym instrumencie. Później wykorzystał go w kilku swoich kompozycjach: beatlesowskich "Love You To", "Within You Without You" oraz "The Inner Light", a także wielu solowych utworach.


19. "In My Life" (z albumu "Rubber Soul", 1965)

W przypadku "In My Life" miałem kompletny tekst, dziennikarska wizja podróży, z rodzinnego domu w dół przedmieścia, autobusem, z nazwami każdego kolejnego miejsca - opowiadał Lennon. Przerodziło to się właśnie w ten utwór, w którym wspominam przyjaciół i kochanki z przeszłości. Muzycznie Paul pomógł mi w refrenie, ale reszta była moja, cały tekst, dopracowanie, uszczelnienie i wypuszczenie gotowej piosenki. Do tej pory wyrzucałem wszystko z siebie, by tego nie trzymać w sobie, by to szybko wydać na płycie. Tym razem także po raz pierwszy świadomie literacko umieściłem część siebie w tekście.
McCartney uważa, że jego wkład w powstanie utworu był znacznie większy: Przyjechałem do Johna, miał już bardzo ładnie zaczynający się wstęp. O ile pamiętam, nie miał jeszcze melodii. Powiedziałem, żeby pozwolił mi popracować nad tym. Zszedłem na dół, gdzie John miał melotron, usiadłem tam i próbowałem słowa wpasować w melodię, którą stworzyłem na bazie przeboju Smokey Robinsona i The Miracles. Pamiętam, że napisałem całą melodię, i uważam, że ona jest bardzo w moim stylu. Próbowałem trzymać melodię w trochę bluesowym nastroju, z małymi harmoniami. Johnowi się spodobała i zaczęliśmy pracować dalej, używając już gotowej melodii wpasowując w nią resztę wersów tekstu. Powstała świetna piosenka.
Istotną rolę w ostatecznym kształcie odegrał także George Martin. Był fragment w środku, w którym John nie mógł się na nic zdecydować - mówił producent. Gdy mieli przerwę na herbatę, zszedłem na dół i zagrałem barokowe solo na pianinie, którego John wcześniej nie słyszał. Najpierw chciałem to zagrać na organach Hammonda. To co chciałem zrobić było zbyt skomplikowane do zagrania na żywo, więc nagrałem to o połowę wolniej i o oktawę niżej, a następnie przyśpieszyłem. Brzmiało fantastycznie. Zdążyłem nagrać, zanim wrócili. Spodobało im i tak już zostało.
"In My Life" nie został wydany na singlu, ale mimo to stał się jednym z najpopularniejszych utworów zespołu, a także chyba najbardziej znanym fragmentem albumu "Rubber Soul".


20. "Paperback Writer" (niealbumowy singiel, 1966)


Kolejny po "Day Tripper" kawałek prezentujący ostrzejsze oblicze grupy. "Paperback Writer" to syn "Day Tripper", ale to piosenka Paula - przyznawał Lennon. Syn "Day Tripper" oznacza piosenkę rock and rollową, z głośnymi, liżącymi, lekko rozmytymi gitarami - dodawał. Na mocne brzmienie utworu wpływ miało przede wszystkim pionierskie podejście do nagrywania, polegające przede wszystkim na zmianie rozmieszczenia mikrofonów i wzmacniaczy. W "Paperback Writer" słychać po raz pierwszy cały bas - mówił Geoff Emerick. Na początku Paul grał swoją linię na Rickenbackerze. Następnie wzmocniliśmy go za pomocą głośników w mikrofonach. George Martin przyznawał: "Paperback Writer "miał cięższe brzmienie niż wcześniejsze utwory, a także świetny wokal. Myślę, że doszło do tego, że rytm był wówczas podstawą ich działalności.
Pod względem kompozytorskim utwór jest jednak bardzo prosty, oparty na jednym akordzie. Chcieliśmy z Johnem napisać piosenkę na jeden akord, jak np. "Long Tall Sally" - przyznawał McCartney. Utwór wyróżniał się także pod względem tekstowym - Paul napisał go po przeczytaniu artykułu o początkującym pisarzu. Zawsze staramy się robić coś innego - mówił basista. Lata temu ciotka Lil powiedziała do mnie: "Dlaczego zawsze piszecie piosenki o miłości, nie możecie napisać np. o koniu lub o szczycie konferencji lub czymkolwiek interesującym, ale innym?".
"Paperback Writer" był pierwszym singlem The Beatles od czasu "She Loves You", który nie zadebiutował na 1. miejscu brytyjskiego notowania - z czasem jednak i tak dotarł na szczyt listy. Równie wysoko notowany był w Stanach.

3 komentarze:

  1. Rozbawił mnie ten tekst o jajecznicy w "Yesterday" :D Dobra robota :)

    OdpowiedzUsuń
  2. NIe wiem co można napisać. Kocham Beatlesów! W każdym wydaniu.
    I zawsze to powtarzam dwie rzeczy:
    - bez nich nie byłoby niczego
    - kto nie lubi Beatlesów, ten musi być nie do końca zdrowy na umyśle ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje, duża fachowość. Brakuje mi w tym zestawieniu kilku utworów, np "I saw her standing there", "she's a woman" czy "Nowhere man". Rozumiem, że lista odzwierciedla indywidualne gusta. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.