[Recenzja] The Doors - "The Doors" (1967)

Grupa The Doors to jeden z symboli wielkich zmian, jakie w drugiej połowie lat 60. przechodziła muzyka rockowa. W coraz mniejszym już stopniu była czystą rozrywką, a coraz bardziej stawała się muzyką z artystycznymi ambicjami. Kwartet z Los Angeles pomógł ukształtować psychodeliczną estetykę, w której większy nacisk kładziono na atmosferę oraz eksploracje brzmieniowe. Akurat twórczość The Doors nie ma zbyt eksperymentalnego charakteru, co jednak - w połączeniu z umiejętnością pisania wyrazistych melodii oraz charakterystycznym wykonaniem - przyczyniło się do wielkiego sukcesu. Polscy słuchacze rocka, nawet ci początkujący, z pewnością kojarzą przynajmniej kilka kawałków zespołu. Nawet jeśli kompletnie nie mają pojęcia o innych amerykańskich prekursorach psychodelii, jak The 13th Floor Elevators, The Byrds, Grateful Dead, Jefferson Airplane czy Quicksilver Messenger Service.
Nazwę The Doors muzycy zaczerpnęli z tytułu eseju "Drzwi percepcji" Aldousa Huxleya, który jednak sam przejął go od Williama Blake'a. Angielski poeta twierdził, że gdyby drzwi percepcji zostały oczyszczone, wszystko ukazałoby się człowiekowi takim, jakie jest - nieskończonym. Blake miał na myśli zubożone postrzeganie świata przez przyjmowanie różnych społecznych norm czy religijnych dogmatów, natomiast Huxley wprost proponował poszerzanie percepcji przy pomocy środków psychoaktywnych. Była to zatem doskonała nazwa dla grupy grającej rocka psychodelicznego.
Już eponimiczny debiut The Doors świadczy o muzycznej dojrzałości jego twórców. Choć zespół wpisywał się w popularny w tamtym czasie nurt psychodeliczny, muzycy stworzyli swój własny, rozpoznawalny styl, oparty na charakterystycznym brzmieniu organów Raya Manzarka i charyzmatycznym śpiewie Jima Morrisona. Istotny - i niecodzienny - był też brak basisty w składzie. W studiu na gitarze basowej sporadycznie grał gitarzysta Robby Krieger lub sesyjni muzycy, jednak większość linii basu, w tym wszystkie podczas koncertów, wykonywał Manzarek na organach. Nadało to grupie unikalnego brzmienia.
Co ciekawe, największą popularność zdobyły dwa najdłuższe i najbardziej ambitne utwory z tego albumu. Fakt, że w przypadku "Light My Fire" była to zasługa skróconej wersji singlowej - która doszła na szczyt amerykańskiego notowania - a "The End" obrósł legendą dzięki kontrowersjom, jakie wywołał edypowy fragment tekstu. Niemniej jednak są to naprawdę wspaniałe utwory. "Light My Fire" wyróżnia się bardzo chwytliwym organowym riffem i równie przebojową partią wokalną, jednak najbardziej porywa instrumentalna część utworu - ta wycięta w wersji singlowej - z rewelacyjnymi popisami Manzarka i Kriegera o jazzowym zabarwieniu. To jeden z niewielu momentów w historii zespołu, gdy gitarzysta dostał możliwość pokazania swoich możliwości. Trochę szkoda, bo ta solówka pokazuje, że sprawdziłby się także w zespole jazzrockowym. "The End" z kolei hipnotyzuje swoim mantrowym klimatem, niczym hindustańskie ragi.
Pozostałe kawałki są już zdecydowanie bardziej konwencjonalne, ale i tak świetne. Zarówno te bardziej czadowe - np. "Soul Kitchen", "Take It as It Comes" czy najbardziej ekspresyjny, szczególnie pod względem wokalnym "Break on Through (to the Other Side)" - jak i ballady: urocza "The Crystal Ship" oraz bardzo nastrojowa, wręcz oniryczna "End of the Night". Zespół zadbał o to, aby nie było zbyt monotonnie, umieszczając na albumie dwie cudze kompozycje, utrzymane w nieco innym stylu: bluesowy standard "Back Door Man", napisany przez Williego Dixona dla Howlin' Wolfa, a także kabaretową piosenkę Kurta Weilla i F.S. Bruiniera z lat 40., "Alabama Song (Whiskey Bar)". Obie przystosowano do stylu i brzmienia The Doors, ale zostało w nich też sporo z oryginalnej estetyki.
Pozostałe kawałki są już zdecydowanie bardziej konwencjonalne, ale i tak świetne. Zarówno te bardziej czadowe - np. "Soul Kitchen", "Take It as It Comes" czy najbardziej ekspresyjny, szczególnie pod względem wokalnym "Break on Through (to the Other Side)" - jak i ballady: urocza "The Crystal Ship" oraz bardzo nastrojowa, wręcz oniryczna "End of the Night". Zespół zadbał o to, aby nie było zbyt monotonnie, umieszczając na albumie dwie cudze kompozycje, utrzymane w nieco innym stylu: bluesowy standard "Back Door Man", napisany przez Williego Dixona dla Howlin' Wolfa, a także kabaretową piosenkę Kurta Weilla i F.S. Bruiniera z lat 40., "Alabama Song (Whiskey Bar)". Obie przystosowano do stylu i brzmienia The Doors, ale zostało w nich też sporo z oryginalnej estetyki.
"The Doors" to bez wątpienia jeden z najbardziej udanych debiutów w historii rocka. I jeden z pomnikowych przykładów rocka psychodelicznego. Wstyd nie mieć tego albumu w swojej kolekcji.
Ocena: 9/10
The Doors - "The Doors" (1967)
1. Break on Through (to the Other Side); 2. Soul Kitchen; 3. The Crystal Ship; 4. Twentieth Century Fox; 5. Alabama Song (Whiskey Bar); 6. Light My Fire; 7. Back Door Man; 8. I Looked at You; 9. End of the Night; 10. Take It as It Comes; 11. The End
Skład: Jim Morrison - wokal; Ray Manzarek - instr. klawiszowe, dodatkowy wokal (5); Robby Krieger - gitara, gitara basowa (2,7), dodatkowy wokal (5); John Densmore - perkusja i instr. perkusyjne, dodatkowy wokal (5)
Gościnnie: Larry Knechtel - gitara basowa (4,6,8,10); Paul A. Rothchild - dodatkowy wokal (5)
Gościnnie: Larry Knechtel - gitara basowa (4,6,8,10); Paul A. Rothchild - dodatkowy wokal (5)
Producent: Paul A. Rothchild
Jeden z najlepszych debiutów wszechczasow.
OdpowiedzUsuńDo "Light My Fire" mam ogromny sentyment i po latach wciąż słucham z przyjemnością. Spotkałem się ze stwierdzeniem, jak słuchanie niemal wyłącznie współczesnej muzyki metalowej wypacza słuchacza i kaleczy mu słuch pod kątem przyzwyczajenia do określonego, wygładzonego, przetworzonego brzmienia i ograniczonego instrumentarium. Sam byłem takim słuchaczem, jednak po odkryciu tego bloga i rozpoczęciu nowej ścieżki muzycznej jednym z pierwszych utworów, które naprawdę wpadły mi w ucho i w których brzmieniu się zakochałem był właśnie "Light My Fire". To ciepłe, organiczne brzmienie z organami, Jezu, jakie to jest piękne.
OdpowiedzUsuń