31 lipca 2012

[Recenzja] Scorpions - "Taken by Force" (1977)



"Taken by Force" to pierwszy studyjny album Scorpions z perkusistą Hermanem Rarebellem, a zarazem ostatni, na którym zagrał Uli Jon Roth. Gitarzysta chciał pozostać przy dotychczasowej stylistyce, podczas gdy Klaus Meine i Rudolf Schenker dążyli do bardziej komercyjnego grania, co uniemożliwiło im dalszą współpracę. Jak wiele zespół przez to stracił, pokazują kolejne albumy zespołu. Roth był przecież nie tylko dobrym gitarzystą, ale także najlepszym kompozytorem w zespole. Również na "Taken by Force" dostarczył kilka kompozycji, będących mocnymi punktami albumu (w przeciwieństwie do poprzednich albumów, nie zaśpiewał w żadnej z nich): energetyczny "I've Got to Be Free", z bardzo hendrixowskimi, nieco funkowymi zagrywkami na gitarze; ciężki "The Sails of Charon", z jednymi z jego najlepszych solówek i riffów; a także przebojowy "Your Light", oparty na funkowej rytmice.

Z kompozycji Schenkera najlepsze wrażenie sprawia "We'll Burn the Sky" (z tekstem Moniki Dannemann - ostatniej dziewczyny Jimiego Hendrixa, z którą w tamtym czasie związał się Roth), czyli jedna z najlepszych ballad zespołu, z bardzo zgrabną melodią i dobrą solówką Rotha. Choć w wersji studyjnej razi nieco płaczliwy śpiew Meine'a. Dość ciekawie wypada nieco dziwny "The Riot of Your Time", a "He's a Woman - She's a Man" wyróżnia się jednym z najbardziej charakterystycznych riffów Rudolfa i sporym ciężarem, lecz razi topornością i irytującą partią wokalną. Kiepsko wypada otwierający album "Steamrock Fever" z tandetnym refrenem z doklejonymi odgłosami publiczności. Najsłabiej wypada jednak zakończenie, w postaci nudnej, mdłej i pretensjonalnej ballady "Born to Touch Your Feelings".

Ogólnie jednak "Taken by Force" pozostawia raczej pozytywne wrażenie. Choć nie brakuje tu słabszych momentów, całość jest nieco równiejsza od poprzednich albumów Scorpions z Rothem, słabsze momenty nie są aż tak tragiczne, a te lepsze są wyjątkowo udane. 

Ocena: 6/10



Scorpions - "Taken by Force" (1977)

1. Steamrock Fever; 2. We'll Burn the Sky; 3. I've Got to Be Free; 4. The Riot of Your Time; 5. The Sails of Charon; 6. Your Light; 7. He's a Woman - She's a Man; 8. Born to Touch Your Feelings

Skład: Klaus Meine - wokal; Rudolf Schenker - gitara; Uli Jon Roth - gitara; Francis Buchholz - bass; Herman Rarebell - perkusja
Producent: Dieter Dierks


Po prawej: ocenzurowana wersja okładki.


8 komentarzy:

  1. Bardzo lubię ten album. Są tutaj dwa moim zdaniem najlepsze utwory grupy: We'll Burn the Sky i The Sail of Charon. Pierwszy zachwyca wspaniałą solówką Rotha a drugi fenomenalnym riffem. Dla mnie klasyczna pozycja hard rocka. Zresztą ten okres w karierze Scorpions był doprawdy ekscytyjący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy najlepsze to bym polemizował, jednak na pewno czołówka ich najlepszych nagrań ;) Chociaż wersję studyjną "We'll Burn the Sky" niespecjalnie lubię przez płaczliwy śpiew Klausa w zwrotkach. Za to wersja z "Tokyo Tapes" jest rewelacyjna, nie tylko dzięki lepszej partii wokalnej, ale też dłuższej solówce Rotha ;) "The Sails of Charon" to najlepszy popis tego gitarzysty, w tamtym czasie chyba nikt tak nie grał. Szkoda tylko, że się tak nagle urywa - przydałaby się jakaś rozbudowana instrumentalna końcówka.

      Scorpions w latach 70. był naprawdę dobrym zespołem. Poprzednie trzy albumy też są bardzo dobre, a "Lonesome Crow" to moim zdaniem najlepszych niemiecki album hard rockowy obok debiutu Lucifer's Friend.

      Usuń
  2. Dlatego napisałem że to moim zdaniem dwa najlepsze utwory tej grupy😀. Co do reszty Twojej polemiki to pełna zgoda. Natomiast do tych najlepszych utworów dodałbym mimo wszystko Still Loving You, Fly to the Rainbow i oczyywiście In Trance. O czymś zapomniałem???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim "Life's Like a River" ;) Poza tym wyróżniłbym jeszcze np. "This Is My Song", "Crying Days" i "Yellow Raven". A późniejszego, bardziej komercyjnego okresu - "The Zoo" i "Animal Magnetism".

      Usuń
  3. Oczywiście wersja koncertowa We'll Burn the Sky z płyty Tokyo Tapes to absolutny majstersztyk a jego studyjny odpowiednik jest jednak bladym osbiciem wykonania koncertowego. Czy w ogóle ten numer był grany w późniejszych latach na żywo? Naprawde Scorpions był wtedy porywającym zespołem. Wielka szkoda dla całego rock'n rolla że poszli potem w innym kierunku. Niemal każdy album w latach 70 to hard rock najwyższej klasy. Echhhhh......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, "We'll Burn the Sky" to jeden z nielicznych utworów z czasów Rotha, który jest do dziś grany na koncertach ;) Ostatnio grali go w 2014 roku. Jest obecny na DVD "Live at Wacken Open Air 2006", zresztą zagrany z gościnnym udziałem Rotha ;)

      Usuń
  4. Tego albumu będę bronił przed niską oceną jak tylko mogę (wiem, że JESZCZE jest wysoka) :) I nie obchodzą mnie argumenty o "sztampowości", małej oryginalności czy monotonii. Oprócz "Born to Touch Your Feelings" każdy kawałek się broni, czymś się wyróżnia i ma coś do zaoferowania. Energii chyba więcej niż na każdym innym studyjnym dziele Scorpions. Na pewno TOP5 ich dokonań. Jeden z niewielu w dorobku tej grupy, który doceniam tak samo jak w momencie pierwszego przesłuchania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, do TOP5 spokojnie się łapie. Nie ma w tym jednak nic nadzwyczajnego, biorąc pod uwagę średnią dyskografii tego zespołu ;)

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.