21 kwietnia 2016

[Recenzja] Deep Purple - "Long Beach 1976" (2016)



Mało który zespół wydał tyle koncertówek, co Deep Purple. Zapowiedzi kolejnych - pojawiające się po kilka razy w ciągu roku - nie robią już na mnie żadnego wrażenia. Czasem jednak któreś z tych wydawnictw zwróci moją uwagę. Tak też jest w przypadku "Long Beach 1976", którego premiera jest zapowiedziana na 29 kwietna. Jest to bowiem zapis występu składu znanego jako Mark IV, który istniał zaledwie kilka miesięcy i pozostawił po sobie ledwie jeden album - niedoceniany, choć bardzo dobry "Come Taste the Band". Dotąd miałem okazję zapoznać się tylko z jedną koncertówką tego wcielenia Deep Purple, "Last Concert in Japan" z 1977 roku. Niestety, jest to zapis niezbyt udanego koncertu, na co wpłynęły problemy Tommy'ego Bolina z ręką (będące rezultatem leżenia na niej przez kilka godzin, po zapadnięciu w narkotykowy trans), co uniemożliwiło mu precyzyjną grę na gitarze. Dlatego też postanowiłem sprawdzić, na co naprawdę było stać ten skład i sięgnąłem po "Long Beach 1976".

Jest to zapis występu, który odbył się 27 lutego 1976 roku w Long Beach, w Kalifornii. W ramach bonusu, pojawiają się tutaj także trzy utwory zarejestrowane 26 stycznia w Springfield, w stanie Massachusetts. Trzeba dodać, że nie jest to premierowy materiał. Dokładnie taką samą zawartość ma wydana w 1995 koncertówka "On the Wings of a Russian Foxbat" (w Stanach zmieniono tytuł na "King Biscuit Flower Hour Presents: Deep Purple in Concert"), później wznawiana w latach 2000 (okrojona do dziesięciu utworach wersja pod tytułem "Extended Versions") i 2009 (kompletny zapis, jako "Live at Long Beach 1976").

Na repertuar złożyły się głównie utwory z "Come Taste the Band" - "Lady Luck", "Getting Tighter", "Love Child", oraz nietypowa dla zespołu, soulowa ballada "This Time Around", połączona - tak jak na albumie - z instrumentalnym "Owed to 'G'". Szkoda, że zabrakło najlepszej kompozycji Mark IV, czyli "You Keep on Moving" (granej tylko podczas Australijskich i Japońskich koncertów w 1975 roku). Wynagradza to jednak chociażby świetna wersja wspomnianego "Getting Tighter", który został rozbudowany do czternastu minut, dzięki porywającym improwizacjom muzyków - w większości o mocno funkowym charakterze, choć nie brakuje i hard rockowego czadu. Takich magicznych momentów jest tutaj znacznie więcej, żeby wspomnieć tylko o siedemnastominutowym "Lazy" (wzbogaconym długimi solówkami Jona Lorda i Iana Paice'a), czy dziesięciominutowym "Stormbringer" (z genialną interakcją wszystkich instrumentalistów, częściowo znów o funkowym charakterze).

Świetnym pomysłem było wplecenie fragmentów "Georgia on My Mind" Raya Charlesa i "Not Fade Away" The Crickets w - odpowiednio - "Smoke on the Water" i "Highway Star". A ciekawostką jest obecność "Homeward Strut", pochodzącego z solowego albumu Bolina, "Teaser". Gitarzysta nie mógł promować go własnymi występami ze względu na zobowiązania wobec Deep Purple, więc prezentował jego fragmenty na koncertach zespołu. Pojawia się tutaj także dziesięciominutowe solo Bolina, stanowiące niestety najsłabszy punkt całości - przez większość czasu jest po prostu nużące; dopiero po dołączeniu Paice'a robi się nieco ciekawiej. Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń. Muzycy dają z siebie wszystko, czego efektem są fantastyczne improwizacje i porywające popisy solowe wszystkich instrumentalistów. Może wokale Davida Coverdale'a i Glenna Hughesa nie zawsze brzmią czysto, ale to w końcu album koncertowy.

Wśród trzech bonusowych kawałków, poza innymi - równie dobrymi - wykonaniami "Smoke on the Water" i "Highway Star" (ten drugi tym razem bez cytatu z "Not Fade Away"), znalazła się jeszcze jedna ciekawostka - bluesowy standard "Going Down", oryginalnie nagrany w 1969 roku przez mało znaną grupę Moloch (znany też m.in. z wykonań The Jeff Beck Group i Beck, Bogert & Appice). W wersji Deep Purple (zespół grał go na koncertach już od 1973 roku, jeszcze w składzie Mark II) utwór zaczyna się spokojnie, by później nabrać hard rockowej mocy. Pojawiają się tu świetne popisy Lorda i Bolina na tle mocnej, intensywnej gry sekcji rytmicznej.

"Long Beach 1976" udowadnia, że skład z Tommym Bolinem był równie mocny, co Mark II czy III. Album aż kipi od energii i porywających improwizacji oraz solówek. Nie jest to oczywiście pozycja, którą można by postawić na równi z klasycznymi "Made in Japan" i "Made in Europe" (choć głównie ze względów, powiedzmy, historycznych). Jednak naprawdę warto zapoznać się z tym materiałem, zwłaszcza jeśli uwielbia się koncertowe improwizacje z tamtej epoki i nie ma się uczulenia na funk. Ja akurat bardzo lubię i jedno, i drugie. I dlatego nie waham się przed wystawieniem wysokiej oceny. 

Ocena: 8/10

PS. Recenzja napisana na podstawie wydania z 1995 roku, "On the Wings of a Russian Foxbat". Najnowsza reedycja może różnić się brzmieniowo - wiele pozycji z serii "The Official Deep Purple (Overseas) Live Series" traci przez źle wykonany remastering.



Deep Purple - "Long Beach 1976" (2016)

CD1: 1. Intro; 2. Burn; 3. Lady Luck; 4. Getting Tighter; 5. Love Child; 6. Smoke on the Water / Georgia on My Mind; 7. Lazy; 8. Homeward Strut
CD2: 1. This Time Around; 2. Owed to 'G'; 3. Tommy Bolin guitar solo; 4. Stormbringer; 5. Highway Star / Not Fade Away; 6. Smoke on the Water / Georgia on My Mind; 7. Going Down; 8. Highway Star

Skład: David Coverdale - wokal; Tommy Bolin - gitara; Jon Lord - instr. klawiszowe; Glenn Hughes - bass i wokal; Ian Paice - perkusja i instr. perkusyjne
Producent: Deep Purple


1 komentarz:

  1. Zgadzam sie z recenzją płyty. Naprawdę doskonała koncertówka pokazująca że ten skład też na scenie był niewiarygodnie dobry. Szkoda że Coverdale nie jest w najlepszej formie. Ale pozostali muzycy, łącznie z Bolinem grają wybornie. Jeśli chcemy posłuchać ten skład z bedącym w doskonałej dyspozycji Coverdalem to polecam koncertową płytę This Time Around z pełną rejestracją konceru japońskiego. Zespół wykonuje m.in. You Keep On Moving, I Need Love czy Soldier of Fortune. Niestety Bolin w fatalnej formie. Mimo to warto posłuchać. Recenzjowany koncert posidam w wersji On the Wings of A Russian Foxbat

    OdpowiedzUsuń