22 lutego 2016

[Recenzja] The Rolling Stones - "Dirty Work" (1986)



W zespole wciąż nie działo się najlepiej. Konflikt na linii Keith Richards - Mick Jagger jeszcze bardziej się zaostrzył, gdy drugi z nich postanowił zadebiutować jako solista (album "She's the Boss", wydany w 1985 roku). Czego rezultatem była jego nieobecność podczas większej części sesji nagraniowej "Dirty Work" - wokale zostały nagrane na samym końcu sesji, do gotowych podkładów instrumentalnych. Do tego doszły problemy z dotąd spokojnym Charliem Wattsem - perkusista coraz bardziej pogrążał się w alkoholowo-heroinowym nałogu, co wpłynęło na jego niewielki udział w sesji nagraniowej. Wiele partii perkusyjnych nagrali muzycy sesyjni, a w jednym utworze ("Sleep Tonight") za bębnami zasiadł Ronnie Wood. Zresztą za część partii gitar i basu także odpowiadają muzycy spoza zespołu.

Mimo tej nieciekawej atmosfery, powstał dość udany, choć niepozbawiony wad, album. Zaczyna się naprawdę wyśmienicie - od bardzo chwytliwego, a przy tym hard rockowo zadziornego "One Hit (to the Body)". Gitarową solówkę zagrał tutaj gościnnie sam Jimmy Page. Hard rockowo zespół gra także w "Fight", "Winning Ugly", tytułowym "Dirty Work", oraz najostrzejszym "Hold Back". W tych utworach zespół wypada całkiem przekonująco. Mało ciekawe i sztampowe okazują się natomiast podejścia do reggae ("Too Rude") i rock'n'rolla ("Had It with You"), a kompletnym nieporozumieniem jest plastikowy "Back to Zero", przypominający o eksperymentach z elektroniką, znanych z poprzedniego albumu. Śpiewana przez Richardsa ballada "Sleep Tonight" wypada dość mdło, aczkolwiek jest w niej pewien potencjał. Z kolei przeróbka "Harlem Shuffle" (z repertuaru duetu Bob & Earl) wyszła dość topornie, co jednak nie przeszkodziło jej stać się najpopularniejszym utworem z tego albumu. Longplay zawiera także "ukryty" bonus w postaci krótkiego fragmentu bluesowego standardu "Key to the Highway". W nagraniu słychać wyłącznie pianino Iana Stewarta - współzałożyciela zespołu i jego wieloletniego współpracownika - który zmarł niedługo po nagraniu, a jeszcze przed wydaniem tego albumu.

Na "Dirty Work" Stonesi wciąż są jedynie bladym cieniem świetnego zespołu, jakim byli dekadę wcześniej. Choć po będącym apogeum żenady "Undercover", ten album jawi się jako początek powrotu do formy. Co zresztą faktycznie wkrótce potem nastąpiło. Ale o tym napisze dopiero za tydzień.

Ocena: 6/10



The Rolling Stones - "Dirty Work" (1986)

1. One Hit (to the Body); 2. Fight; 3. Harlem Shuffle; 4. Hold Back; 5. Too Rude; 6. Winning Ugly; 7. Back to Zero; 8. Dirty Work; 9. Had It with You; 10. Sleep Tonight

Skład: Mick Jagger - wokal, harmonijka; Keith Richards - gitara, pianino, wokal (5,10), dodatkowy wokal; Ronnie Wood - gitara, saksofon, perkusja (10), dodatkowy wokal; Bill Wyman - bass, syntezator; Charlie Watts - perkusja
Gościnnie: Jimmy Page - gitara (1); John Regan - bass (6); Bobby Womack - gitara (7), dodatkowy wokal; Chuck Leavell - instr. klawiszowe; Ian Stewart - pianino; Ivan Neville - instr. klawiszowe, bass, dodatkowy wokal; Philippe Saisse - instr. klawiszowe; Anton Fig - perkusja i instr. perkusyjne; Steve Jordan - perkusja i instr. perkusyjne; Marku Ribas - instr. perkusyjne; Dan Collette - trąbka; Jimmy Cliff, Don Covay, Beverly D'Angelo, Kirsty MacColl, Dollette McDonald, Janice Pendarvis, Patti Scialfa, Tom Waits - dodatkowy wokal
Producent: Steve Lillywhite, Mick Jagger i Keith Richards


3 komentarze:

  1. Dirty Work uchodzi za ich najgorszy album a ja uważam, że jest całkiem solidny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkałem się już z takimi opiniami i niepojęte jest dla mnie, że ktoś może uważać ten album za słabszy od "Undercover" ;)

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.