18 maja 2015

[Recenzja] Rory Gallagher - "Against the Grain" (1975)



W połowie lat 70. Rory Gallagher należał do najbardziej rozchwytywanych gitarzystów. Muzycy The Rolling Stones, po odejściu Micka Taylora, poważnie rozważali zatrudnienie na jego miejsce Irlandczyka. Zaprosili go nawet na kilka dni wspólnego jamowania. Również muzycy Deep Purple, widzieli w nim potencjalnego następcę Ritchiego Blackmore'a, z którym ich drogi właśnie się rozeszły. Dla Rory'ego najważniejsza była jednak kariera solowa, która dawała mu pełną swobodę. W dodatku w tamtym czasie dopiero co podpisał nowy, lepszy kontrakt i rozpoczął już pracę nad kolejnym solowym albumem, zatytułowanym "Against the Grain".

Ostatnia rzecz, jakiej należy spodziewać się po tym longplayu, to oryginalność. Album został przygotowany dokładnie z tych samych składników, co wszystkie poprzednie. Trochę zmieniły się tylko proporcje. Po bardziej hard rockowym "Tattoo", Gallagher najwyraźniej postanowił wrócić do swoich korzeni. Dominuje tu zatem klasyczny blues rock - przeważnie o lżejszym, zmiękczonym klawiszami brzmieniu (np. "Let Me In", "Bought and Sold"), chociaż takiemu "Souped-Up Ford" nie można odmówić hard rockowej żywiołowości. Tradycyjnie zdarzają się również wycieczki w stronę innych gatunków muzycznych, przede wszystkim folku (szczególnie w coverze "Out on the Western Plain" Lead Belly'ego, oraz w własnych, bardzo przyjemnych "Lost at Sea" i "At the Bottom"), ale też i jazz rocka (fantastyczny "Cross Me Off Your List").

Do najlepszych fragmentów longplaya bez wątpienia należy wspomniany "Cross Me Off Your List", który poza jazzującymi solówkami Gallaghera - jak zwykle na najwyższym poziomie - wyróżnia się także rewelacyjną, naprawdę chwytliwą melodią. Kolejną perłą jest przepiękna ballada "Ain't Too Good", w której znalazły się jedne z najbardziej urokliwych, natchnionych solówek Rory'ego i być może najwspanialsza partia wokalna w jego karierze. Prawdziwie magiczny utwór. Potężną dawką energii porywa natomiast przeróbka "I Take What I Want" (oryginalnie wykonywanego przez rhythm'n'bluesowy duet Sam & Dave). Nie jest to może hard rock, ale mocy w tym mnóstwo. Bardziej stonowany, akustyczny "Out on the Western Plain" czaruje natomiast niezwykłym klimatem. Jest jeszcze finałowy "At the Bottom", nad którym wyraźnie unosi się Irlandzki duch.

"Against the Grain" nie sposób postawić w jednym rzędzie z najwybitniejszymi dziełami Rory'ego Gallaghera (debiut, "Deuce", "Irish Tour '74"), ale nie jest to też album, który powinno się zignorować. To wciąż blues rock na wysokim poziomie, jaki udało się osiągnąć tylko nielicznym.

Ocena: 8/10



Rory Gallagher - "Against the Grain" (1975)

1. Let Me In; 2. Cross Me Off Your List; 3. Ain't Too Good; 4. Souped-Up Ford; 5. Bought and Sold; 6. I Take What I Want; 7. Lost at Sea; 8. All Around Man; 9. Out on the Western Plain; 10. At the Bottom

Skład: Rory Gallagher - wokal i gitara; Gerry McAvoy - bass; Rod de'Ath - perkusja i instr. perkusyjne; Lou Martin - instr. klawiszowe
Producent: Rory Gallagher


4 komentarze:

  1. To jedyna płyta Gallaghera która mi nie podchodzi. Jest jakaś taka niedorobiona, odnosi się wrażenie że zabrakło pomysłów. Chociaż Ain't Too Good jest piękne to nie ratuje tego słabego albumu. Na szczęście kolejne płyty to ponownie genialne granie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden ze słabszych, jakie nagrał w latach 70., ale według mnie i tak bardzo dobry. Poza przepięknym "Ain't Too Good", wyróżniają się także "Cross Me Off Your List" i "At the Bottom". Ogólnie przyjemny longplay do posłuchania raz na jakiś czas.

      Usuń
  2. Wolę za każdym razem nastawić sibie jakąkolwiek inną płytę Roryego. Orientujedz się może czy istnieją jeszcze jakieś niepublikowane nagrania Gallaghera? Może jakieś koncerty. Mówiąc szczerze zestaw koncertów z Montreaux trochę mnie przytłacza i nie mogę tego do końca wysłuchać. Wolę Stage Struck czy Irish Tour. A czy warto sięgnąć po Taste?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej warto sięgnąć po Taste. Po oba studyjne albumy (to jest poziom najlepszych solowych longplayów Gallaghera) i świetny koncert z Isle of Wight Festival, który niedawno wyszedł też na DVD. Pozostałych wydawnictw nie polecam. "Taste First" z demówkami nagranymi z inną sekcją rytmiczną jest po prostu kiepski, "Live Taste" nic nie wnosi (gdy już się zna występ z Isle of Wight), a "In Concert" ma bootlegową jakość dźwięku.

      Na YouTube jest sporo rejestracji solowych występów Rory'ego, które oficjalnie nie zostały oficjalnie wydane. Niektóre w naprawdę dobrej jakości. Ale i w oficjalnej dyskografii jest jeszcze kilka koncertówek, np. "Live in Europe" i "Notes from San Francisco", które recenzowałem, albo wydany całkiem niedawno (może dwa lata temu) "Irishman in New York", którego niestety nie słyszałem. "Live at Montreux" moim zdaniem ustępuje wyłącznie "Irish Tour". Od "Stage Stuck" jest znacznie lepszy brzmieniowo i ma bogatszy repertuar. Mówię o wersji DVD, bo płyta CD zawiera mniej utworów i to niekoniecznie te najlepsze. Zawsze można to oglądać "na raty", po jednym występie na raz ;)

      Usuń