4 marca 2015

[Recenzja] Jethro Tull - "Benefit" (1970)




"Benefit" to album, z którym niby wszytko jest w porządku, ale jednak nieszczególnie zachwyca. Może dlatego, że stylistycznie bardzo przypomina poprzedni longplay, "Stand Up", ale zawarte na nim utwory robią odrobinę mniejsze wrażenie. Z biegiem lat "Benefit" nic nie zyskał - zniknął w cieniu dwóch kolejnych albumów Jethro Tull, "Aqualung" i "Thick as a Brick", powszechnie uważanych za najlepsze w dyskografii zespołu. Z perspektywy czasu "Benefit" wydaje się zatem nic nie znaczącą pozycją. A jednak wartą poznania.

Znalazło się tutaj bowiem kilka interesujących fragmentów. Jak powoli rozkręcający się otwieracz "With You There to Help Me", oparty głównie na gitarze akustycznej, ale niepozbawiony ozdobników w postaci partii fletu i ostrych solówek Martina Barre'a. Albo balladowy "Nothing to Say", wyróżniający się naprawdę chwytliwą linią melodyczną - to jeden z najpiękniejszych utworów w całej dyskografii Jethro Tull. "Alive and Well and Living In" to z kolei utwór dość trudny do sklasyfikowania - łączący hardrockową zadziorność z niemal popową przebojowością, oraz fragmentami o nieco jazzowym charakterze. Nie zabrakło tu jednak utworów bardziej jednoznacznych stylistycznie, jak hardrockowy "To Cry You a Song", wyróżniający się świetnym riffowaniem, albo akustyczne "For Michael Collins, Jeffrey and Me" i "Sossity; You're a Woman", przypominające o folkowej fascynacji Iana Andersona.

Niestety są tu też słabsze fragmenty. Przede wszystkim trzeba wymienić przekombinowany "Play in Time", w którym zupełnie bez sensu zastosowano studyjne sztuczki typu puszczenie taśmy od tyłu. Irytująco banalny jest singlowy "Inside", natomiast "Son" i "A Time for Everything?" to typowe wypełniacze, które niepotrzebnie wydłużają album.

Ocena: 7/10

PS. Amerykańskie wydanie "Benefit" zamiast utworu "Alive and Well and Living In" zawiera przebojową kompozycję "Teacher" (ze strony B niealbumowego singla "Witch's Promise").



Jethro Tull - "Benefit" (1970)

1. With You There to Help Me; 2. Nothing to Say; 3. Alive and Well and Living In; 4. Son; 5. For Michael Collins, Jeffrey and Me; 6. To Cry You a Song; 7. A Time for Everything?; 8. Inside; 9. Play in Time; 10. Sossity; You're a Woman

Skład: Ian Anderson - wokal, gitara, flet, instr. klawiszowe; Martin Barre - gitara; Glenn Cornick - bass, organy; Clive Bunker - perkusja
Gościnnie: David Palmer - orkiestracja; John Evan - instr. klawiszowe
Producent: Ian Anderson


2 komentarze:

  1. Benefit to jeden z absolutnie najlepszych albumów Jethro Tull, tyle tylko, że trudno dostrzec to od razu. Jest to płyta, której trzeba poświęcić naprawdę dużo czasu - znacznie więcej niż jakiejkolwiek innej w ich dyskografii - dlatego dosyć często ludzie wypowiadają się o niej z pewną rezerwą, że niby dobra, ale jakaś taka...

    Jest to muzyka spokojniejsza i mniej "koronkowa" niż na wcześniejszych i późniejszych płytach, ale po pewnym czasie okazuje się, że to atut. W moim osobistym rankingu wyżej stoi tylko Thick as a Brick.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Benefit" znam prawie najdłużej ze wszystkich albumów Jethro Tull (tuż po "Aqualung"). I kiedy te kilka lat temu go poznawałem, podobał mi się bardziej. Może właśnie dlatego, że wtedy mogłem poświęcić mu więcej uwagi, niż teraz, kiedy w krótkim odstępie czasu przypomniałem sobie pierwszych pięć albumów zespołu.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.