Posty

Wyświetlam posty z etykietą surf rock

[Recenzja] Mr. Bungle - "Disco Volante" (1995)

Obraz
Prace nad drugim albumem Mr. Bungle przeciągały się, głównie przez zobowiązania Mike'a Pattona wobec Faith No More. Wokalista nagrał z grupą dwa kolejne albumy, "Angel Dust" oraz "King for a Day… Fool for a Lifetime"; na tym drugim do składu dołączył też Trey Spruance. W końcu jednak obaj muzycy znaleźli czas na swoją pierwszą grupę i nagranie nowego materiału. Album zatytułowany "Disco Volante" - co z włoskiego oznacza latający spodek, a zaczerpnięte zostało z "Operacji Piorun" z serii filmów o Jamesie Bondzie - sprawia, że szaleństwo eponimicznego debiutu wydaje się całkiem zachowawcze. Bo w zasadzie przez kolejne utwory przewijają się tam te same inspiracje - głównie funk i metal, ale też jazz, ska czy cyrkowe melodie - a zmieniają się głównie proporcje między nimi. Tu natomiast można odnieść wrażenie, że zespół próbuje zagrać w każdym możliwym stylu, nierzadko mieszając odległe wpływy na przestrzeni tego samego kawałka. W dodatku po wiele...

[Recenzja] John Zorn - seria "Music Romance": "Music for Children" (1998) / "Taboo & Exile" (1999) / "The Gift" (2001)

Obraz
Poza opisywaną niedawno "John Zorn's Game Pieces" saksofonista na przełomie wieków wydał jeszcze jedną serię płyt. Na "Music Romance" składają się trzy albumy opublikowane w latach 1998-2001: " Music for Children", "Taboo & Exile" oraz "The Gift". W tym przypadku trudno jednak mówić o jakimś konkretnym pomyśle na całość. Jakikolwiek zamysł pojawia się dopiero na ostatniej odsłonie cyklu, zresztą rozwijany później pod szyldem The Dreamers. Dwie pierwsze płyty wyglądają natomiast jak zbiory odrzutów po różnych projektach, z nieustannie zmieniającym się składem oraz stylistyką. Zorn jest kompozytorem i producentem całości, ale jako instrumentalista udziela się tylko w kilku nagraniach. Na osiem nagrań z "Music for Children" przypada siedem różnych konfiguracji personalnych. Jedynie niespełna minutowe "Bikini Atoll" i "Bone Crusher" zarejestrowano w tym samym składzie, obejmującym muzyków kwintetu Prela...

[Recenzja] John Zorn - "Naked City" (1990)

Obraz
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S03E07 Ciężar w muzyce może przybierać różną postać. Nie musi wcale wynikać z typowo metalowych patentów. W związku z tym nie widzę sensu, by w tym cyklu trzymać się wyłącznie tego typu grania. Choć akurat ten album trochę tego metalu zawiera, nawet jeśli miesza się on tu z innymi stylami i jedynie czasem nad nimi dominuje. Tak samo ciężar i agresją stanowią tylko jedne z wielu środków ekspresji, a przytłaczający charakter tego wydawnictwa wynika przede wszystkim z czegoś całkiem innego - z szaleństwa, nieokiełznanego eklektyzmu i nieprzewidywalności tego materiału. To płyta, na której free jazz miesza się z grindcore'em, no wave i surf rockiem - a to tylko te najczęściej słyszane inspiracje - często na przestrzeni pojedynczych kawałków, w których nie brakuje zaskakujących zwrotów stylistycznych, choć często te wpływy po prostu nakładają się na siebie w tym samym momencie. W chwili wydania tego albumu John Zorn był już uznaną postacią nowojorsk...