Posty

Wyświetlam posty z etykietą stevie wonder

[Recenzja] Stevie Wonder - "Songs in the Key of Life" (1976)

Obraz
Będąc u szczytu swoich twórczych moźliwości i tuź po wydaniu czterech albumów, które odniosły ogromny sukces artystyczny i komercyjny, Stevie Wonder wpadł na szalony pomysł. Postanowił rzucić to wszystko i wyjechać do Ghany, gdzie miał zająć się działalnością charytatywną. Trwały już przygotowania do wielkiego koncertu pożegnalnego, kiedy muzyk nagle zmienił zdanie i podpisał nowy, bardzo lukratywny kontrakt. Z budżetem 13 milionów dolarów rozpoczął roczną pracę nad albumem  "Songs in the Key of Life", angażując kilkudziesięciu muzyków sesyjnych. Wśród gości znaleźli się m.in. Dorothy Ashby, George Benson, a nawet Herbie Hancock. Materiał przybrał potężną formę dwóch płyt winylowych, do których początkowo dodawano jeszcze 7-calową EPkę z czterema bonusami (dodanymi także w wersjach kompaktowych i streamingu). W sumie to dwadzieścia utworów i ponad półtora godziny muzyki. Częstym problemem tak długich albumów jest ich nierówny poziom, czego dałoby się uniknąć, gdyby skrócić je...

[Recenzja] Stevie Wonder - "Fulfillingness' First Finale" (1974)

Obraz
Czwarty z serii pięciu klasycznych, wydanych pod rząd albumów Steviego Wondera jest tym najbardziej osobistym. Z pewnością nie powstała by taka płyta - a mogła przecież nie powstać w ogóle - gdyby nie poważny wypadek, jakiemu uległ artysta. W sierpniu 1973 roku, tuż po premierze "Innervisions", samochód, którym muzyk wracał z koncertu, uderzył w gwałtownie hamującą ciężarówkę z drewnem. Jedna z kłód przebiła szybę, uderzając Wondera, który w wyniku obrażeń zapadł w 10-dniową śpiączkę. Powrót do pełnej sprawności i do muzyki zajął mu, oczywiście, nieco dłużej. Przez pewien czas w ogóle obawiał się dotknąć przyniesionego do szpitala klawinetu, z obawy, że po wypadku nie będzie już w stanie grać jak wcześniej. A jednak w ciągu niespełna roku udało mu się napisać i zarejestrować materiał na  "Fulfillingness' First Finale". Tym razem Stevie Wonder w swoich tekstach zdecydowanie mniej miejsca poświęca sprawom społecznym, a więcej tym osobistym oraz refleksjom na temat...

[Recenzja] Stevie Wonder - "Innervisions" (1973)

Obraz
Jeden z tych albumów, których brak w jakimkolwiek zestawieniu płyt wszech czasów byłby ogromnym niedopatrzeniem. To właśnie na "Innervisions" Stevie Wonder ostatecznie, ponad wszelką wątpliwość potwierdził, że jest prawdziwym, dojrzałym artystą, a nie jedynie produktem masowo nagrywającym kolejne schematyczne płyty. Ta przemiana z cudownego dziecka wytwórni Motown, w twórcę sprawnie korzystającego ze swobody artystycznej, nastąpiła już na wydanych rok wcześniej "Music of My Mind" i "Talking Book". Albumach udanych, pokazujących Wondera jako świadomego i mającego na siebie pomysł muzyka, z paroma wybitnymi momentami, ale jako całość nieco nierównych. Zupełnie inaczej prezentuje się "Innervisions", gdzie poziom jest bardzo wyrównany, a jednocześnie każdy utwór ma własny charakter. Po raz kolejny Stevie Wonder zaprezentował się jako twórca niemalże samodzielny. Sam skomponował cały materiał i napisał każdy z tekstów, opracował aranżacje, wykonał wsz...

[Recenzja] Stevie Wonder - "Talking Book" (1972)

Obraz
W połowie 1971 roku Stevie Wonder miał dwadzieścia jeden lat, trzynaście płyt na koncie i właśnie podpisał nowy, liczący sto dwadzieścia stron kontrakt z Tamla/Motown Records, który dawał mu znacznie większą swobodę artystyczną. Skorzystał z niej już na pierwszym albumie nagranym na nowych zasadach, wymownie zatytułowanym "Music of My Mind". To właśnie tam artysta po raz pierwszy znacząco ograniczył liczbę sidemanów, pozbywając się przede wszystkim charakterystycznej dla Motown sekcji smyczkowej. Jej miejsce zajęły przeróżne instrumenty klawiszowe, w tym syntezatory, warstwowo nakładające się na siebie, aby zapewnić odpowiednio pełne brzmienie. W osiągnięciu takiego efektu pomogli Wonderowi Malcolm Cecil i Robert Margouleff, czyli pionierski dla użytkowej elektroniki duet Tonto's Expanding Head Band. "Music of My Mind" uznawany jest za otwarcie dojrzałego okresu twórczości Steviego oraz początek serii jego największych dzieł, obejmującej także cztery kolejne alb...