Posty

Wyświetlam posty z etykietą mike ratledge

[Recenzja] Mike Ratledge - "Riddles of the Sphinx" (2013)

Obraz
Właśnie zmarł, po krótkiej chorobie, Mike Ratledge - jeden z założycieli Soft Machine i wieloletni klawiszowiec tej grupy. Ze wszystkich muzyków, jacy przewinęli się przez skład na przestrzeni kilkunastoletniej działalności, to właśnie on przetrwał tam najdłużej. Zagrał na wszystkich albumach od eponimicznego debiutu do "Softs". Zabrakło go dopiero na zamykającym dyskografię "Land of Cockayne", o którym nie przypadkiem często się mówi, że tak naprawdę to już żaden Soft Machine, a solowa płyta ówczesnego lidera, Karla Jenkinsa. Ponieważ to właśnie Ratledge przez lata był tym trzonem, który spajał różne wcielenia zespołu. To jego charakterystyczna gra na elektrycznych organach lub pianie, z równie rozpoznawalnym, przesterowanym brzmieniem, przetrwała liczne zmiany stylistyczne - od psychodelicznego rocka, przez awangardowy jazz zahaczający o free, po bardziej konwencjonalne fusion. Ze wszystkich instrumentalistów miał też najbardziej rozpoznawalny wygląd - potężna pos...